
Mam 21 lat i półtoraroczną koteczkę o imieniu Elerrina ( "ukoronowana gwiazdami"). Rzadko zdarza się, że nie muszę komuś powtarzać jej imienia parę razy. Mieszkamy na co dzień w Warszawie jednak co tydzień/dwa jeździmy do domu rodzinnego. Elerrina jest gadatliwym, bardzo żarłocznym urwisem. Kocha suche,mokre,surowe mięso. Podejmuje próby kradzieży naszego stołowego jedzenia ( kuszą ją nawet ciasta i brokuły!).Próbuje jeść niestety także wiele rzeczy niebezpiecznych dla kota ( sznurki, wstążki, gumki,folie). W Warszawie "mamy" koleżankę chichuachuę ( obecnie proporcje masy ciała kota i psa przedstawiają się całkowicie odwrotnie!) natomiast w domu kota Arbuza i sznaucerkę miniaturową. Do tej pory El karmiłam namaczaną suchą karmą, jednak ostatnio zaczęłyśmy przygodę z puszkami Mac's Cat i... BARFEM. A raczej... chciałabym, żeby był to Barf,jednak nie mamy na razie kalkulatora i pierwsza mieszanka wyszła nam do kitu. Mam nadzieję, że kolejna będzie dużo lepsza.
Elerrina urodziła się w domu pewnej dobrej duszyczki dokarmiającej przybłędę. Któregoś dnia a szafce na buty pani znalazła... 5 kociąt. Mówi, że nie miała pojęcia, że kocica jest w ciąży. Obecnie kocia mama i siostra Elerriny stały się już tam kocimi rezydentami :) Ja zarzekałam się, że szaro-burego kota to akurat nie chcę, że wolałabym inny kolor, że ten jest zbyt pospolity... jednak przepadłam po uszy ( i trwa to do dziś!)
Malutka:



Obecnie:




