Eleta, Changlingyu (i wszyscy forumowicze z podobnymi problemami),
Dziewczyny, ze względu na ograniczenia czasowe dosyć pobieżnie podczytuję ostatnio forum i prawie się nie udzielam. Ale nie mogłam się powstrzymać.
Co wy wyprawiacie z tymi waszymi kotami? Włos się na głowie jeży.
Dlaczego nie przeczytałyście wątku od początku? Wiem, że jest długi. A dlatego jest długi, bo nowi forumowicze, tacy jak Wy, zamiast czytać i wyciągać wnioski, które zresztą są już dawno podane na tacy, wciąż zadają te same pytania i popełniają te same błędy.
Jeżeli u waszych kotów nie ma problemów (wykluczyłyście je):
1) w postaci wad anatomicznych budowy w układzie moczowym,
2)nowotworów, czy
3) kamieni (nie kryształów, tylko kamieni, które zwane są oksalatami lub struwitami),
a te powyższe problemy można zdiagnozować m.in., dzięki diagnostyce obrazowej USG
4) i są to młode zdrowe koty, u których mało prawdopodobna jest infekcja bakteryjna, którą zresztą wyklucza się badaniem posiewu moczu,
to wygląda na to, że Wasze koty cierpią na klasyczny FIC, czyli idiopatyczne (jałowe) zapalenie pęcherza.
Przyczyna FIC, napiszę po raz nie wiem już który, leży (w skrócie):
a) albo w niedostatecznej podaży wody w diecie (przy karmieniu suchą karmą i mało pijącym kocie), albo
b) równie często w stresie, jakiego doświadcza kot (przyczyn stresu może być wiele).
Aby wygrać walkę z FIC u kota, trzeba usunąć zatem jego przyczynę, czyli:
1)zadbać o nawodnienie kota, albo
2)usunąć przyczynę stresu.
Żadne rozważania na temat moczu co do jego ph, znajdujących się w nim kryształów, które nie uformowały się w kamienie, nie mają tu nic do tego. Przestańcie się na tym skupiać (eleta kręcisz się w kółko, a problemu nie rozwiązujesz).
U obu waszych kotów, prawdopodobną przyczyną SUK jest stres. U kota elety, być może z powodu dokocenia i jednoczesnych prób zmiany diety, częstego łapania jego siuśków, co może go też stresuje, bo widzi eleta twoją nerwowość, etc. Changlingyu również wspomniała, że pewna jest, że to stres był przyczyną kłopotów z oddawaniem moczu. Po co więc pozwalasz szpikować kota antybiotykami? Zwłaszcza, że nie pomagają (problem się utrzymuje), bo nie mogą pomóc, bo antybiotyki nie mają cudownych właściwości eliminowania stresu. A jeśli kot miałby infekcję bakteryjną a nie FIC, to mogą nie pomagać, bo są dobrane w ciemno, a nie na podstawie badania posiewu moczu i antybiogramu.
Przy FIC jedynymi lekami, jakie się podaje to zmniejszające dyskomfort i towarzyszący ewentualnie ból leki przeciwbólowe (tu też trzeba uważać jakie leki, zwłaszcza na NSAIDs, typu Metacaam, Tolfedyne, Tolfine, które są nefrotoksyczne, zwłaszcza dla nienawodnionego kota na suchej karmie). Doraźnie można podać rzeczywiście rozkurczowo no-spę.
Jeśli nie chce się Wam przeczytać wątku od początku, ale ze zrozumieniem, to przeczytajcie załączone opracowanie z miau.pl
https://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=36&t=133367 , które już zresztą wcześniej załączałam w tym wątku (a czytając wątki należy zaglądać do załączonych linków, bo po to sobie zadaje ktoś trud, żeby ułatwić innym dostęp do wartościowych informacji). Poczytajcie też opracowania weterynaryjne o FIC w necie, żeby lepiej zrozumieć temat. Jest wiele po polsku i po angielsku.
I naprawdę weźcie sobie moje rady do serca, bo niedługo, zameldujecie się w wątku o barfie w chorobach nerek. U większości kotów, które doświadczają w swoim życiu problemów z FIC (zwłaszcza nawracających) rozwija się wcześniej czy później przewlekła niewydolność nerek. A dlaczego? Bo przyczyny FIC, czyli niewystarczające nawodnienie i stres, to nie tylko kilerzy dla pęcherza, ale i dla nerek. Jak do tego dołożymy niepotrzebnie stosowaną w takich przypadkach chemię nieobojętną dla nerek w postaci antybiotyków i niestety szkodliwych dla nich (zwłaszcza u niewłaściwie nawodnionych kotów) leków niesteroidowych przeciwzapalnych i przeciwbólowych (NSAIDs), to prawdopodobieństwo rozwinięcia PNN w przyszłości wzrasta.
To tyle z mojej strony. Szkoda, że po raz kolejny musiałam poświęcić czas na pisanie tego samego i rozciągnęłam wątek o kolejne wersy.