Witam serdecznie
Jestem "szczęśliwą" posiadaczką kota sikacza
Mój sikacz należy do tzw. okazjonalnych lejców. Nie umiem znaleźć przyczyny jego sików poza kuwetą.
Kot zdrowy, młody (2 lata), przygarnięty ze wsi, obecnie niewychodzący od ok. 7 miesięcy. Wykastrowany w wieku 4-5 miesięcy.
Z ostatnich wyników krwi i badań – zdrowy, jedynie ma powiększona płytki i erytrocyty, na razie tylko obserwujemy, powtórka badań w okolicach maja.
Wygląda to tak:
Mieszka w 2-piętrowym domu z garażem i osiatkowanym balkonem. Wszędzie ma dostęp, nic mu nie zabraniamy. Biega po całym domu, po samochodach w garażu, ma balkon.
Radosny, aktywny, ufny tylko nam – mieszkańcom, nie należy do nakolanników, ale w ciągu doby zdarzają mu się przypływy miłości, wtedy możemy głaskać, nosić, miąchać brzuszek – ku zadowoleniu kota.
Ok – czyli niby szczęśliwy, zdrowy… a jednak sikacz
Zdarza mu się sikać na łóżko u mojego syna. Robił tak raz na jakiś czas, potem 2 m-ce spokój i znowu sik. Są to duże plamy, nie jakieś tam kropelki. Sika zawsze w tym samym miejscu, stara się na poduszkę. Początkowo podejrzewałam, ze sika ze stresu (wychodziłam z nim na ogródek na smyczy i tam były myszy – rwał się do nich, ale nigdy nie złapał – frustracja, stałe niepowodzenie = stres i siku w łóżko. Przestałam z nim wychodzić, dostał KalmAid i Feliway w kontakty – kot przestał sikać w łóżko syna)
Zamknęliśmy drzwi do syna pokoju – mógł tam przebywać wyłącznie kiedy ktoś z nim był – wówczas nie sikał. Później już pokój był otwarty w dzień (na noc zamykany) i sików na łóżku nie było. Po 2-3 miesiącach bez sikania w dzień syn postanowił otworzyć pokój na noc. I w tę noc kot szalał – biegał, skakał, bawił się. Często tak robi, czasem mocniej, czasem słabiej. Tej nocy biegał po całej chałupie, również u syna … i nasikał na jego ramię. Syn się zerwał i zrzucił kota, kot w popłochu uciekł i nasikał w kuchni na blat.
Od tego czasu znowu drzwi zamknięta i znowu spokój.
Po pewnym czasie znowu otworzyliśmy drzwi do pokoju w dzień – kot nasikał podczas obecności syna. Syn zareagował hałasem, tupnął, krzyknął, wstał energicznie w stronę kota – kot zwiał i znowu poleciał na dół – nasikał na blat w kuchni (=efekt stresu na krzyk, czy co?)
Teraz drzwi sa na stałe zamknięte dla kota do tego pokoju. Nie domaga się aby tam wejść, nie biadoli pod drzwiami, jakby to po nim spływa.
Jednak potrafi (chyba zaznaczyć) u córki w pokoju - kupiliśmy jej nowy wieszak podłogowy – znalazłam na nim i koło niego kilka kropli moczu. Potrafił tez nalać (kałużę) na nowiutką narzutę na łóżku, ale teraz tego nie robi.
Jaki on ma problem, jak znaleźć przyczynę sikania u syna?
Syna lubi – on go karmi, bawi się z nim, naprawdę go kocha. Nigdy nie doznał przemocy ze strony domowników, szanujemy jego przestrzeń, nie przeszkadzamy w drzemkach, w toalecie, bawimy się itp. Nie mamy nawału gości, raz na jakiś czas przyjeżdża moja mama, 3-4 razy do roku są robione imieniny = goście, których kot nie lubi, siedzi cały czas u góry. Z reguły w domu jest cisza i spokój, najmłodsze dziecko ma 10 lat, nie ma płaczu, krzyków itp.
Co jest nie tak, czy on jest nieszczęśliwy, może pamięta jak był kotem wychodzącym i chce wrócić na wieś? Zamknięcie pokoju przed kotem nie rozwiąże problemu sikania, bo on nie sika ze złośliwości, jakaś przyczyna musi być…
Może syn wypachnił swoim ciałem łóżko i kotu to się nie podoba i chce aby jego było na wierzchu? Syn dojrzewa (18 lat), poci się, nie wiem…może jakieś ludzkie feromony zostawia i kot tego nie lubi. No ale gdyby nie lubił, to by sikał stale a nie raz na miesiąc, dwa…?
Czy jak syn zrzucił kota z łóżka (w nocy, gdy ten na niego nasikał) i nakrzyczał, postraszył (gdy w dzień sikał), to kot może już mieć do niego uraz, nie lubić go? Czy wyrządził mu krzywdę takim zachowaniem? Wiem, ze koty sa bardzo wrażliwe, łatwo aby straciły zaufanie do człowieka…