Codziennie uczę sie czegoś nowego o swoich futerkach. Np. Ze Niki nadal nie cierpi baraniny ( zrobiłam 4kg miesznkę , do której dodałam 200 gram baraniego uda) i co? Mieszanka niezjadliwa dla jaśnie królewny . A że miałam jeszcze pozostałości poprzedniej z wołowiną , to potrafiła siąść koło pełnej i podeschnietej miseczki ( bo nie ruszyła jej od śniadania ) i patrzeć sie na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem aż sie złamałam i dałam jej mieszanki z wołowiną..

Dla Ballantine's mieszanka z baraniną była zjadliwa , ale tylko po opruszeniu jej spiruliną - do teraz nie wiedziałam,ze ją lubi, bo 1) Jak jeszcze miałam tylko Nikitę, to spiruliny nawet powąchać z daleka nie chciała , wiec 2) nigdy nie dawałam jej kotom. Teraz miseczka Ballantine's jest zabezpieczona dodatkiem spiruliny, wiec Niki nie wyjada z niej nie swojej porcji śniadania

( natomiast pozostał problem suplementacji magnezu ).
No i trzeba było walnąć kolejna mieszankę, bo ta wołowa była naprawdę na wyczerpaniu. Wena twórcza we mnie wstąpiła i na wszelki wypadek zrobiłam dwie mniejsze o rożnych smakach ( cielęcą z wołowina i kurczakiem oraz jagnięca z wołowina i kaczką) - obie są strzałem w dziesiątkę wiec żarcia mam na jakiś czas, zamrażalnik zawalony po brzegi, a mieszankę z baraniną dzielę miedzy Ballantine's a dokarmianego kota na podwórku . Nic sie nie marnuje
