Woda w kociej diecie
Dagnes, dopiero teraz zauważyłam Twój post.
Zgadzam się z tym, że dopajanie zdrowych kotów nie ma za bardzo sensu jeżeli je to stresuje (bo chyba są takie, które to po prostu lubią), niestety mój kot jest kotem nerkowym. Nie jest dopajany codziennie, przemycam raczej większe ilości wody w barfie, ale od czasu do czasu muszę w niego tę wodę wcisnąć. Nie daję jednak nigdy jednorazowo więcej niż 10ml przy czym ponad połowa z tego i tak ląduje wszędzie, tylko nie w pysku kota. Niestety on po prostu nie lubi wszelkich zabiegów (łącznie z przycinaniem pazurów) i niezależnie od zawartości w jego oczach wszelkie strzykawki to zło wcielone. Robię mu regularnie dłuższe przerwy od dopajania a jeżeli już dopajam to są to maksymalnie trzy strzykawki dziennie, ale jego chyba nie da się przekonać. Mam jeszcze nadzieję że po uporządkowaniu kłów trochę zmieni podejście, bo może gmeranie strzykawką go boli i dlatego tak reaguje.
Prawdą jest też to, że koty dobrze jest do wszystkiego przyzwyczajać od małego. Widzę to zresztą po mojej kotce która trafiła do nas w bardzo młodym wieku, a która mimo nieco wrednego charakteru i tego, że nie miała z różnymi zabiegami za wiele do czynienia jest dużo bardziej operatywna niż Pan Kot. Niestety on trafił do mnie w szacowanym wieku 7-10 lat, więc nie miałam takiej możliwości.
Zgadzam się z tym, że dopajanie zdrowych kotów nie ma za bardzo sensu jeżeli je to stresuje (bo chyba są takie, które to po prostu lubią), niestety mój kot jest kotem nerkowym. Nie jest dopajany codziennie, przemycam raczej większe ilości wody w barfie, ale od czasu do czasu muszę w niego tę wodę wcisnąć. Nie daję jednak nigdy jednorazowo więcej niż 10ml przy czym ponad połowa z tego i tak ląduje wszędzie, tylko nie w pysku kota. Niestety on po prostu nie lubi wszelkich zabiegów (łącznie z przycinaniem pazurów) i niezależnie od zawartości w jego oczach wszelkie strzykawki to zło wcielone. Robię mu regularnie dłuższe przerwy od dopajania a jeżeli już dopajam to są to maksymalnie trzy strzykawki dziennie, ale jego chyba nie da się przekonać. Mam jeszcze nadzieję że po uporządkowaniu kłów trochę zmieni podejście, bo może gmeranie strzykawką go boli i dlatego tak reaguje.
Prawdą jest też to, że koty dobrze jest do wszystkiego przyzwyczajać od małego. Widzę to zresztą po mojej kotce która trafiła do nas w bardzo młodym wieku, a która mimo nieco wrednego charakteru i tego, że nie miała z różnymi zabiegami za wiele do czynienia jest dużo bardziej operatywna niż Pan Kot. Niestety on trafił do mnie w szacowanym wieku 7-10 lat, więc nie miałam takiej możliwości.
Nie ma regułyPotwora pisze:Prawdą jest też to, że koty dobrze jest do wszystkiego przyzwyczajać od małego.
U nas natomiast nie ma problemów ani z dopajaniem ani obsługą. Koty najstarsze 13 i 11 lat piją ze strzykawki, łykają tabletki, przemywamy oczy, jak trzeba to zranienia też. U weta zawsze grzeczne aż się wet dziwi,
Młode NFO tak samo, jakoś tak samoistnie wszystkie umiejętności od starszych kotów przejęły. Nie stosuję przemocy, nic na siłę nie robię z nimi, raczej nagrody (przysmaczki) stosuję. Zastanawiam się jaki wpływ na spokój kota ma pewność siebie i opanowanie właściciela, jego niezawodna ręka, spokojny głos i wiara że będzie ok... Jak myślicie??
to na pewno ma ogromne znaczenieshana55 pisze:Zastanawiam się jaki wpływ na spokój kota ma pewność siebie i opanowanie właściciela, jego niezawodna ręka, spokojny głos i wiara że będzie ok...
ja mam zasadę, że zabieg pielęgnacyjny ma się odbyć i już, jak obcinam pazury, to wszystkie i kocice (bo to z nimi był od zawsze większy problem) coraz bardziej rozumieją, że jak będą spokojne, to wszystko przebiegnie szybciej i sprawniej
zresztą u nas już z samym obcinaniem nie ma problemu (a zaczynaliśmy od dwuosobowej obsługi), gorzej, że w trakcie obcinania oglądam pazury i ściągam luźne "łuski", sprawdzam, czy zdrowe, itd.
To na pewno kluczowe w tym wszystkim.
Widzę, jak to wszystko wygląda u nas w domu. Sama mogę kotom myć zęby, obcinać pazury i całą resztę też, z kroplówkami włącznie. O ile robię to faktycznie sama. Koty wiedzą, że z matką się nie wygra. Najwyżej pofuczą, ale leżą grzecznie.
Jak zaczyna pomagać mi Małż koty szaleją. Wyrywają się, trzeba je ganiać po całym mieszkaniu...
A co do wody to u mnie koty najchętniej piją z miski, która stoi w sypialni. Z tej w kuchni nie piją prawie w ogóle.
Widzę, jak to wszystko wygląda u nas w domu. Sama mogę kotom myć zęby, obcinać pazury i całą resztę też, z kroplówkami włącznie. O ile robię to faktycznie sama. Koty wiedzą, że z matką się nie wygra. Najwyżej pofuczą, ale leżą grzecznie.
Jak zaczyna pomagać mi Małż koty szaleją. Wyrywają się, trzeba je ganiać po całym mieszkaniu...
A co do wody to u mnie koty najchętniej piją z miski, która stoi w sypialni. Z tej w kuchni nie piją prawie w ogóle.
Zrezygnowana wpadłam na pomysł dodania do wody kocimiętki, wygooglałam i trafiłam na to http://www.krakvet.pl/aqua-pro-animale- ... 19368.html 
Chyba, że zamówi się zgrzewę a kot pokręci nosem
A tak trochę z innej beczki, ale wciąż w temacie. Co może być przyczyną odwodnienia u kota który nie ma biegunki, nie wymiotuje i je barfa z zawartością wody większą niż 75%? Erytrocyty, hemoglobinę i hematokryt ma w normie, ale po naciągnięciu skóra bardzo powoli wraca na swoje miejsce
A tak trochę z innej beczki, ale wciąż w temacie. Co może być przyczyną odwodnienia u kota który nie ma biegunki, nie wymiotuje i je barfa z zawartością wody większą niż 75%? Erytrocyty, hemoglobinę i hematokryt ma w normie, ale po naciągnięciu skóra bardzo powoli wraca na swoje miejsce
Witam Wszystkich!
odświeżam wątek wody, bo mamy problem ze struwitami, a niestety moja kotka nie pije wody pod żadną postacią, a z mieszanek pazurkami wyciąga mięsko w całości, a woda oczywiście zostaje. W związku z tym próbuję ogarnąć liczydło, żeby dokładnie pilnować ilość dostarczanej jej wody. I tutaj moja prośba o pomoc, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem i czy dobrze liczę. Pokażę na przykładzie, który sobie rozpisałam:
kotka waży 4,5 kg
ilość dzienna mieszanki to 178 g i według liczydła zawiera ona 133 g wody co daje nam 75% wilgotności
W podsumowaniu w liczydle:
energia / kg mc/ dzień - 57,9 kcal
woda / kg mc / dzień - 29,60 g
według schematu że 1 kcal = 1 g wody kotka powinna wypić 57,9 g x 4,5 kg
czyli 57,9 minus 29,60 = 28,30 - tyle brakuje x 4,5 kg = 127,35 g
czy 127,35 g to jest woda, którą powinnam jeszcze dodawać w ciągu dnia?
dobrze to obliczyłam??
tylko jeżeli 133 g które podaje liczydło to 75% zapotrzebowania na wodę, to jakim cudem 127,35 g daje nam brakujące 25%?
coś chyba przekombinowałam i nie bardzo wiem co...
może komuś będzie się chciało razem ze mną to przeliczyć, albo wyjaśnić, gdzie jest błąd.
Będę bardzo wdzięczna, bo sama już zgupiałam
odświeżam wątek wody, bo mamy problem ze struwitami, a niestety moja kotka nie pije wody pod żadną postacią, a z mieszanek pazurkami wyciąga mięsko w całości, a woda oczywiście zostaje. W związku z tym próbuję ogarnąć liczydło, żeby dokładnie pilnować ilość dostarczanej jej wody. I tutaj moja prośba o pomoc, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem i czy dobrze liczę. Pokażę na przykładzie, który sobie rozpisałam:
kotka waży 4,5 kg
ilość dzienna mieszanki to 178 g i według liczydła zawiera ona 133 g wody co daje nam 75% wilgotności
W podsumowaniu w liczydle:
energia / kg mc/ dzień - 57,9 kcal
woda / kg mc / dzień - 29,60 g
według schematu że 1 kcal = 1 g wody kotka powinna wypić 57,9 g x 4,5 kg
czyli 57,9 minus 29,60 = 28,30 - tyle brakuje x 4,5 kg = 127,35 g
czy 127,35 g to jest woda, którą powinnam jeszcze dodawać w ciągu dnia?
dobrze to obliczyłam??
tylko jeżeli 133 g które podaje liczydło to 75% zapotrzebowania na wodę, to jakim cudem 127,35 g daje nam brakujące 25%?
coś chyba przekombinowałam i nie bardzo wiem co...
może komuś będzie się chciało razem ze mną to przeliczyć, albo wyjaśnić, gdzie jest błąd.
Będę bardzo wdzięczna, bo sama już zgupiałam
- vesela krava
- Moderator
- Posty: 952
- Rejestracja: 2011-12-08, 19:06
- Lokalizacja: Francja

