Od pierwszej chwili się polubiły i tak już zostało. Oczywiście czasami sykną (szczególnie, że Susu ma usunięte oczy, bo herpes je zeżarł i nieraz mają pewną trudność się dogadać, o co której chodzi), ale generalnie to są super koleżanki. Wyglądają jak na tym zdjęciu - trudno się nie zakochać.
Malutka jak przyszła, to na dzień dobry trzeba było usunąć 6 korzeni i 5 zębów (te korzenie to efekty powybijania), rok później znowu 5 zębów (w 2 stwierdzono FORL). Susu przy stresie dostaje od razu katar, a że ma zapadniętą lewą dziurkę w nosie, to ropa leciu uchem (na szczęście tylko raz to przerabialiśmy - po przeprowadzce do nas).
-----------
W czwartek na 12 Malutka jedzie do chirurga. Z racji tego, że na NLPZ źle reaguje dostanie coś z opiatów. Weźmiemy przed zabiegiem krew na parametry nerkowe i wątrobowe. Narkoza delikatna, ale nie wziewna (izofluran jej chyba jednak nie służy). Steryd też się podaje przy usuwaniu mastocytomy (czasami może dojść do silnej reakcji wstrząsowej przy cięciu) a do tego leki zwiększające krzepliwość (mastocytoma ją zmniejsza). Ponadto cytolog po obejrzeniu próbki zaleciła obserwację pod kątem alergii i nietolerancji, bo może ten guz się powiększył na tle alergicznym (alergenem mogły być leki/narkoza/szczepienia, ale może też być jakaś nietolerancja pokarmowa na mięso czy suplement na tyle słaba, że wyraźnych objawów nie ma, ale zniszczenia powoli po cichu robi). Najgorsze, że u niej 1/4 famidyny na dobę bardzo poprawia samopoczucie i apetyt: oby to był tylko efekt histamin z guza a nie czegoś paskudnego w żołądku (wet mówi, że nie będziemy robić badań w żołądku, bo jeśli tam też są guzy, to i tak po kocie a jak będziemy w kocie za dużo grzebać to jeszcze sami jakieś świństwo u niej wyhodujemy). Malutka jest bardzo zagadkowa nawet jak na kota
No i jest też opcja nadwrażliwości na histaminy (sporo ich mają ryby, ale też surowe mięso: być może czeka nas gotowany BARF).