Problemy z wchłanianiem i rudzenie - to rozumiem, logiczna sprawa. Ale u nas jest odwrotnie. Futra trafiły do nas z rozwalonymi jelitami. Jedno przez problemy z jelitami już się żegnało ze światem. W dodatku w domu tymczasowym, gdzie mieszkały wcześniej, jadły karmy pokroju Josery i Gourmeta. Kilka miesięcy wcześniej w schronisku jadły pewnie to, co było... I czarne łatki były wtedy czarne. Jak smoła.gpolomska pisze: Magnolka jak przyszła, była rudawa - nic szczególnego nie robiłam i samo przeszło. Aniołek od rodziców - szkielet nie kot, dostawał resztki i marketówki na ulicy, a włos idealnie czarny (jelita za to skatowane - dosłownie: na BARFie jest znaczna poprawa, ale jeszcze sporo minie zanim będzie dobrze; a niewłaściwie funkcjonujące jelita to też niedobory - bo dostarczanie czegoś z pokarmem a przyswajanie przez organizm to dwie różne rzeczy i nie zawsze idą w parze).
Dlatego mnie to tak intryguje