Saga pisze:dagnes, co Ty ciągle z tym "rozmnażaniem"
Saga, ja wiem o co Ci chodzi, dlatego właśnie napisałam to słowo w cudzysłowiu

.
I wciąż uważam, że takie zbieranie kurzu przez cząsteczki wody, o jakim piszesz, nie powinno mieć miejsca:
Saga pisze:cząsteczki wody są w ciągłym ruchu i mogą powodować... nie wiem jak to nazwać... "wciąganie" drobin kurzu? Wtedy potencjalnie do naszych nosów wdychanych jest więcej tych cząsteczek, wraz z wodą. (...) Cząsteczki kurzu unoszą się dopiero podczas ruchu, ruchu powietrza itp., w normalnych warunkach opadają.
Kurz unosi się w powietrzu tym bardziej, im bardziej jest sucho. Można to zaobserwować choćby upalnym latem, a ci którzy bywali w krajach o suchym i gorącym klimacie wiedzą na pewno, jak strasznym problemem jest wszechogarniający i duszący pył, unoszący się wokół, gdy susza się przedłuża. W drugą stronę natomiast, doświadczalnie musieli odkryć zbawienne działanie spryskiwaczy wodnych ci, którzy kiedykolwiek pracowali przy maszynach tnących, piłujących czy innych budowlanych. Właśnie po to natryskuje się wodę, by uniknąć pylenia.
Cząsteczki kurzu połączone z wodą nie unoszą się tak łatwo w powietrzu, jak wtedy gdy są suche. Dlatego woda nie może powodować ich wznoszenia się np. z mebli czy z podłogi, a wręcz przeciwnie - powoduje że są bardziej lepkie i cięższe. A zatem powietrze w bardziej wilgotnym pomieszczeniu powinno zawierać mniej kurzu.
U mnie w tych samych warunkach, w tym samym pokoju, nawilżacz parowy, który także przecież powodował wzrost ilości cząsteczek wody w powietrzu, nie skutkował pojawieniem się kaszlu.