Ines, dziękuję za naprostowanie moich informacji
Tak się zastanawiałam skąd mogę Cię znać i nie wiem czy o tym pisać czy nie, ale to właśnie dzięki Tobie zainteresowałam się BARFem
Szukałam dla siebie ragusia i odwiedziłam Twoją stronę internetową. Rzuciła mi się informacja, że karmisz koty czymś co się nazywa BARF i szukasz dla maluchów domu, w którym dalej będą karmione BARFem. Trochę się skrzywiłam, bo byłam przekonana, że to jakaś super droga karma - może jakiś "tajemny znak" wśród hodowców świadczący o tym, że takimi karmami karmią tylko profesjonaliści.
Dla zaspokojenia własnej ciekawości sprawdziłam w necie ile kosztuje ta cudowna karma... Ku mojemu zaskoczeniu google wyświetlił mi... kawał mięsa

Zaczęłam czytać o BARFie i coraz bardziej wciągały mnie te informacje, coraz lepiej zaczynałam rozumieć problem gotowych karm i przez to też zaczęłam odczuwać potężne wyrzuty sumienia, gdyż mojego ukochanego psa karmiłam przez całe życie właśnie gotową, suchą karmą. I wiecie co? Nigdy się nie zastanawiałam czy dobrze go żywię, bo byłam przekonana, że tak.
Żaden weterynarz nigdy nie przedstawił mi innej opcji - mówili albo puszka albo suche. Sama też nie szukałam informacji, bo po co? To tak jakby po 15 latach robienia jajecznicy nagle się zastanawiać, "czy aby na pewno dobrze ją robię?".
Teraz, po czasie, zastanawiam się, jak długo by jeszcze żył mój ukochany pies, gdyby był lepiej karmiony? Ile chorób by u niego nie wystąpiło w tym nowotwór, który ostatecznie przesądził o jego życiu?
Nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania.
Poznawszy już trochę faktów o BARFie obiecałam sobie, że moje koty na które dopiero wtedy przygotowywałam dom, nigdy przenigdy nie będą karmione gotowym jedzeniem. I tak też się stało

Koteczka je tylko BARF + suszone mięsko jako przysmak, kocurek BARF + niewielka ilość chrupków bezzbożowych do kuli-smakuli, za którą szaleje
Tak więc dziękuję Ci Ines, że otworzyłaś mi oczy na BARF

Szkoda że w tamtym czasie nie było dla mnie kotka w Twojej hodowli.
A wracając do problemów z tytułu posta, to od ok. 2 tygodni karmię kotki 2 x dziennie taką mieszanką z forum:
Przepis nr 1 – mieszanka ze skrzydełkami i suplementami naturalnymi
250 g całych skrzydełek z kurczaka (ze skórą i kośćmi)
500 g mięsa z indyka ze skórą
400 g gulaszu wołowego
250 g serc z kurczaka
70 g wątroby wołowej
40 g łososia
(pominęłam, bo nie mogłam kupić świeżego)
2 żółtka
2,3 g mączki z alg morskich
3 g drożdży piwnych
17 g Fortain
(u mnie suszona hemoglobina z Pokusy)
3 łyżeczki oleju z łososia
30 g dodatkowego tłuszczu
(pominełam, ponieważ kociaki 2x dziennie dostają mieszankę z b.tłustej kaczki)
8 g mączki ze skorupek lub 13 g cytrynianu wapnia
5 g soli himalajskiej
3,5 g tauryny
200 IU witaminy E (np. 1 kapsuka Tokovit E200)
500-600 ml wody
70 g warzyw
(u mnie marchew)
I 2 x dziennie taką mieszanką (razem 4 posiłki na dobę):
1,5 kg mięsa z kością (np. cały kurczak lub królik)-
u mnie kaczka
75 g wątroby
2 całe jajka kurze (żółtka surowe, białka ugotować)
4-6 g oleju z łososia (tj. ok. 1,5 - 2 łyżeczki)
400 IU witaminy E (tj. 2 kapsułki Tokovit E200)
50 mg witaminy B-komplex z kwasem foliowym
2 g tauryny
pół płaskiej łyżeczki soli jodowanej
2 łyżeczki psyllium (proszek) lub 4 łyżeczek psyllium (całe łuski) - opcjonalnie-
u mnie marchew 70 g.
250 ml wody
Zapach z pyszczka ustąpił, ale przetłuszczona sierść u kocurka dalej występuje

U koteczki trudno mi stwierdzić, jak się obudzi to zrobię jej zdjęcie (nie była pudrowana od 8 dni i już nie będę jej pudrować bez potrzeby).
Na własną rękę kalkulatora jeszcze nie używałam z powodów technicznych. Muszę męża pogonić by poinstalował mi wszystko, jest bardziej ogarnięty w tych sprawach
Tufitka, dziękuję za życzliwość i chęć pomocy

Na pewno będę zadawać pytania, już teraz mam jedno i tyczy się ono siemienia lnianego...
Czy dobrze przyswoiłam informację, że można podawać kotom świeżo zmielone siemię w ilości 1/4 łyżeczki na kilogramowe zwierzę (więc u mnie 3/4 łyżeczki bo kotki ważą ok. 3 kg) na dobę, codziennie, wprost do mięsa, jako balast?
Chciałabym jakoś wspomóc trawienie kotów, bo często zdarza się, że ich koopki przypominają koraliki, zwłaszcza u kotki.
Tak nie do końca rozumiem sposób podawania siemienia, bo glutek z całych nasion działa leczniczo jednocześnie upośledzając wchłanianie substancji z jedzenia, ale sproszkowany i namoknięty w jedzeniu wspomaga pracę jelit?