9,3 kilograma ;) Podaję 2 razy dziennie.
Nie wiem czy prawidłowo, to prawda. Pies ma wodę w misce cały dzień, wymieniam często i nie widzę żeby chlipał. Chyba robi to jak nie widzę bo się wstydzi ;).
A dopajam do posiłku, dolewam na oko, ale podejrzewam że to jest tak z 1/5 szklanki. Wtedy wszystko wypija.
Poproszę na pewno o dokładne USG, zresztą do kliniki ma przyjechać specjalista ze swoim sprzętem - ta wetka zajmuje się tylko USG, więc mam nadzieję, że niczego nie przeoczy :).
Teraz wiem, ze ten mocznik to dlatego, że za mało tłuszczu :/. Myślałam że jak podam naprawdę tłustą wołowinę to wystarczy, ale no właśnie, to są chyba błędy świeżaka ://
Kalka nie mam.
na barfowej grupie na FB zresztą odradzali, więc się pogubiłam co jest słuszne a co nie. Nie wiem, może na początek by nie zaszkodziło?
Wydawało mi się, że ten rodzaj żywienia nie może być jakiś skomplikowany- kupiłam sobie nawet książkę, gdzie wszystko wydawało się takie proste...A teraz pojawiają się schody. Wszystko trzeba obliczać, przeliczać, ważyć...To jest koszmar dla osoby, która z matmy była zawsze bardzo kiepska

.
Co do kalkulatora - każdy pies jest trochę inny i ma inne zapotrzebowania. Kalkulator uśrednia, nie bierze pod uwagę wielu czynników - tak mi się oczywiście wydaje i jestem sceptycznie nastawiona do kalka - że dzięki niemu też można przedobrzyć. Ale teraz to już sama nie wiem. Może tak jak wyżej piszę, na początek by się przydał?

No mam coraz większy mętlik.
Targanku, tak jak rozmawiałyśmy na privie - poleciłaś mi weta. I mimo wszystko zamierzam się do niego wybrać, ale przez ostatni tydzień byłam tak zalatana że postanowiłam na szybko, na już pójść zrobić poszerzone badania i USG do weta którego już wcześniej znałam i wiedziałam że jest ok - do takiego do którego cała moja rodzina przychodziła ze swoimi zwierzakami i mieliśmy do nich zaufanie. No i przyjęła mnie nowa, młoda weterynarz i znów pytania: a co pies je? No to powiedziałam - domowe. Domowe co? No nie zamierzałam kłamać. Mięsko. No i zaczęło się. Pies potrzebuje węglowodanów- kasza, makaron, ryż, nie wolno podawać surowego. To wszystko wina surowego

. Zaczynam się czuć podle, że truję psa i przyczyniam się do jego złego stanu zdrowia. Ja nie wiem skąd wiedzę o żywieniu czerpią weci. To jakiś koszmar jest, wszyscy zalecają wysoko przetworzone suche. Nie mam ochoty się z nimi kłócić, weci nie przyjmują żadnych argumentów, są odporni na nową wiedzę. Wybaczcie, ale musiałam troszkę pomarudzić
Wątki przejrzę, dziękuję :).