Nie wiem czy jest sens dopisywania siemienia do kalkulatora, kwasów z roślin koty nie przyswajają, witamin też nie specjalnie. Ono jest stosowane tylko jako balast do lepszego i szybszego wypróżnienia.
Dagnes pisała kiedyś na forum
Kod: Zaznacz cały
Osobiście nie jestem zwolenniczką stałego podawania ani mielonego siemienia, ani psyllium. Doraźnie, w razie zaparcia - tak. Ale stałe podawanie wraz z posiłkami wiąże się z ryzykiem spowodowania u kotów niedoborów minerałów i witaminy B3 oraz upośledzeniem trawienia. Zarówno siemię jak i psyllium zawierają kwas fitynowy (fitowy), który wiąże minerały w przewodzie pokarmowym nie dopuszczając do ich przyswojenia (przy stałym spożywaniu grozi to niedoborem żelaza, cynku, magnezu, wapnia, miedzi, manganu) oraz czyni witaminę B3 nieprzyswajalną. Ponadto kwas fitynowy blokuje aktywność enzymów trawiących białka i węglowodany, co prowadzi do wzmożonych procesów gnilnych i fermentacyjnych w jelitach, nie mówiąc już o zmniejszonej przyswajalności białek. Kwas fitynowy jest jednym z powodów, dla których nie należy karmić kotów zbożami, więc nie widzę uzasadnienia dla stałego podawania innych ziaren, zawierających tyle samo, albo i więcej, kwasu fitynowego, co ziarna zwane zbożami.
Uważam, że stałym elementem diety kotów, dostarczającym im błonnika oraz niewielkiej ilości węglowodanów (jeśli konieczne) powinny być warzywa, które albo w ogóle nie zawierają kwasu fitynowego, albo tylko śladową ilość.
Jeśli ktoś chce podawać kotu siemię lniane codziennie, to radziłabym je podkiełkować. Kiełkowanie aktywuje fitazę (enzym, który unieczynnia kwas fitynowy) oraz eliminuje inne składniki antyodżywcze. Kiełki zawierają w związku z tym znacznie mniej kwasu fitynowego niż ziarno i z odżywczego punktu widzenia są zdecydowanie bardziej wskazane.