W imieniu swoim i swojej kociej pociechy przekazuję „dzień dobry” szanownym barfującym :)
Forum podczytuję już od dłuższego czasu, ale w końcu przechodzę do czynów. Dlaczego tu jestem? Bo od tygodnia mam u siebie półroczną kotkę Hekate i zamierzamy barfować :)
Historię Hekate znam w skrócie: urodziła się dziko na poddaszu bloku mieszkalnego, niestety pewna nieżyczliwa osoba zablokowała kociej mamie dostęp do kociąt. Z miotu ocalały dwa kluski, reszta zdechła. Maluchy przygarnęła pani X. Były w bardzo złym stanie, więc w ruch poszły kroplówki, potem karmienie strzykawką, itd. Brat Hekate się nie odratował. Pani X nie mogła jednak zatrzymać Hekate u siebie na stałe, bo pies i mąż patrzyli niezbyt przychylnie ;) Kot trafił więc do mnie.
Hekate dość szybko się zaklimatyzowała. Jest małym zbójem i lubi popsocić, jak to dzieciak. Z drugiej strony trochę taka „damesa” – pomiziać i tulić owszem, ale tylko jak ma humor i sama podejdzie. Ku mojej radości z dnia na dzień podchodzi coraz częściej… w standardzie już są mruczankowe pobudki i buziak na dobranoc :) W najbliższych planach (opróćz BARFa) sterylizacja.
Parę słów o mnie: fizjoterapeuta koni, instruktor jeździectwa, trener źrebiąt – jednym słowem: koniara. Ponadto orędowniczka zdrowego odżywiania (stąd BARF dla kota) i prawie psycholog (jak już obronię mgr…). Od niedawna także kociara :)
Pozdrawiam i załączam kilka zdjęć Hekate.
Monika vel lyzeczka
