Nie chcę pisać kolejny raz tego samego ,więc początek skrócę. Fado trafił do mnie poprzez ogłoszenie ,aż z Białegostoku
Po tym zdarzeniu dostawał chyba tylko serduszka gotowane z ryżem?Chyba tak mówił nie pamiętam już. Dwa tygodnie Faduś był u przyjaciółki właściciela i tam zjadł różne rzeczy dla ludzi ,w tym dorwał się do śmietnika i dostał dziwnej alergii. Różowy pyszczek i drapanko.
Jakiś ,,mądry" wet powiedział,że to alergia pokarmowa i że nie wolno mu dać nic poza jedną jedyną karma do końca życia
Tą karmą okazała się być Josera Agilo,podobno dobrze ją tolerował i objawy minęły,ale czy napewno? dostałam resztę worka i miałam mu zamówić następny.
Wiedziałam,że chciałam przejść na barf ale ta alergia mnie trochę wystraszyła i nie wiedziałam co mam robić,poczytałam i zamówiłam... Żeby nie było zbyt pięknie pierwszą głupotę zrobiłam kupując mu 2kg innej na spróbowanie w czasie oczekiwania na zamówienie. Doradził mi miły Pan w zoologicznym,ponieważ nie była najtańsza i zawierała 70% mięsa kurczak z wołowiną. Uradowana dałam mu ,,lepszej karmy" i szybko pożałowałam. Dostał biegunki i musiałam iść do weta po ratunek
[/img]
[/img]
[/img]
[/img]
[/img]