I znów Ci się unikatowy kot trafił
Mała jest świetna...
No właśnie dlatego zapytałam trzy posty powyżej Twojego, czy masz plan, co dalej po tygodniu, przez który, jak zrozumiałam, będziesz gościć koteczkę u siebie?Skipper pisze:Dziewczyny, ja nie powiedziałam, że się dokocę.

No fakt, to jest problem i to poważny.Skipper pisze: im więcej kotów tym mniej chętnych do ewentualnego zajęcia się nimi w razie potrzeby. A to też trzeba mieć na uwadze.
Saga, pisałam kiedyś – ograniczasz ubiór do minimum, wchodzisz z kotem pod prysznic, siadasz na nim okrakiem, bierzesz między nogi żeby przytrzymać i myjeszSaga pisze: Więc jak czytam na forum jak kąpiecie swoje koty to jestem pełna podziwu
Iza, no nie sądzę, że wsiąkam, po prostu uważam, że skoro zwinęłam ją z niezbyt fajnych warunków na dworze (jak już chłopy się litowały i wpuszczały ją do budynku jak płakała pod drzwiami) to nie powinnam u mnie w mieszkaniu serwować jej gorszych – to by mijało się z celem i bez sensu byłoby wtedy branie jej. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, więc jakoś muszę teraz dostosować do niej moje postępowanie; z drugiej strony trudno trzymać kocię z tak wątłym futerkiem (które jest bardzo mizerne niestety w porównaniu z moimi kotami, ale oni przy 9*C już balkon omijają szerokim łukiem bo dla biedaczków za zimno) tydzień czasu na balkonie albo w ciemnej łazience całymi dniami.IzabelaW pisze: Skipper, podziwiamI kompletnie nie namawiam na to, by Marlenka została u Ciebie, bo zdaję sobie sprawę, że to nie takie proste. Ale... wsiąkasz, wiesz o tym?
![]()
No zaryzykowałam dzisiaj i zostawiłam je same na cały dzień – jak wróciłam mieszkanie nie było niczym zanieczyszczone, zdemolowane (a wiem jaki koty bałagan zrobić potrafią), kłęby futra nie fruwały w powietrzu, koty nie ociekały krwią, nie miały łat od powyrywanego futra ani ran na ciałach, a mój powrót wybudził towarzystwo ze snu głębokiego. Skippi i Tosiek przeciągając się wyszli mnie przywitać do przedpokoju, Rico drzemał na kocich meblach, a Marlenka okupowała IV piętro drapaka i nie bardzo wiedziała, co ma zrobić w tej sytuacjiIzabelaW pisze:A wracając do pytania, któe zadałą traganek, nasuneło mi się kolejne - czy nie boisz się zostawiać wszystkich kotów razem bez nadzoru?
Doradora, no ja akurat uważam inaczej – mając na uwadze, że Marlenka jest trzecim kotem zapoznawanym z tubylcami to mogło być gorzej.doradora pisze:Skipper, miałam bardzo podobną sytuację z moją Żabą, nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy ją wziąć do siebie, bo zgarnęliśmy kota z autostrady
problemy w stadzie były od początku, myślę, że kwarantanna w łazience w cale nie pomogła,