Basiek pisze:Bardzo chętnie

. A kiedy chrzciny ? Jaki prezent chciałaby malutka Marlenka?
Oj, w naszym przypadku, z uwagi na odległość, to chyba chrzciny tylko wirtualne mogą być
Basiek pisze:Jeśli chciałabyś dezynfekować domestosem lub chlorem musisz bardzo uważać na ferajnę. Chyba musiałabyś to robić przy zamkniętych drzwiach i bardzo dobrze potem to spłukać.
Zobaczę, może ktoś się jeszcze wypowie na temat składu tego produktu, fakt jest faktem, że bardzo ładnie pachnie. W razie czego od ponad 10 lat stoi mi w szafce półlitrowa butelka 98% spirytusu, którą boję się użyć do zrobienia jakiejś nalewki z uwagi na jego nietypowe zachowanie - chciałam zrobić nalewkę z jakiejś rośliny (którą poprzednio robiłam i wszystko było OK) i zaczęły mi się jakieś białe farfocle wytrącać. Spirytus dostałam od kolegi i jest z banderolą, ale teraz z uwagi na jego wiek przypuszczam, że w bazie banderol go już raczej nie sprawdzę, więc sobie tak stoi i czeka nie wiadomo na co. Więc mógłby zostać użyty w rozcieńczeniu do odkażenia. Przynajmniej by tak nie cuchnęło jak chlorek. Musiałabym tylko w necie poszukać, w jakim stężeniu spirytus się stosuje do takich celów.
Basiek pisze:Ja bym umyła najpierw w płynie do naczyń,później wyparzyła i chwilę potrzymała w gorącej wodzie. Poświęć jakiś talerzyk i nie podawaj żarełka malutkiej na misce chłopaków (choć to pewnie nie aktualne)
Aktualne, bo na razie stoją wyparzone 1 raz w zlewie. Drugiego parzenia jeszcze nie było. A ja moim robię taką BARF-ną zupę więc przelewanie resztek po chłopakach do innego talerzyka to dla mnie bez sensu, jak coś zostanie to Marlenka ze smakiem dojada i czyści koci półmisek do czysta. A półmisków mam 6
Basiek pisze:Ogłoszenie drukowane okleiłabym w folię, ale to wymaga trochę pracy i czasu.
No widzisz, o tym nie pomyślałam. Dzięki za podpowiedź
Basiek pisze:Tak było u mnie w domu, Gucio postawił się Julianowi. Gdy Julian próbował go zaatakować, Gucinek zjeżył się cały, stał na czubkach palców i warczał. Julian zgłupiał i zszedł z placu boju.
No to ja pisałam kiedyś, jak Tosiek załatwił Rico po przyjeździe - schował się z tyłu kanapy i jak Rico podszedł to zaczął ryczeć jak niedźwiedź - Rico zaczął się tyłem wycofywać, a jak doszedł do drzwi to tak wyrwał do kuchni, że się mało o szafki kuchenne nie rozbił
Basiek pisze:Skipper w uszach niekoniecznie ma świerzba.
To Marlenka ma świerzba, a nie Skipper - on ma uszka czyściuteńkie. Wetka uszy oglądała jakimś takim urządzeniem i mówiła, że widać pasożyty.
Na razie jest święty spokój, wszyscy się ponajadali i śpią. Najbardziej zawzięty jest Skipper bo co rusz podchodzi do drzwi i fuczy, ale za każdym razem mówię do niego w odpowiedniej tonacji głosu (nie ważne co mówię, dla nich jest ważna właśnie tonacja głosu i po tym poznają, czy jestem wkurzona, czy czegoś im nie wolno itp.).
A Marlenka będzie u mnie tydzień. I niestety odizolowana w łazience.
Saga pisze: i ta schorowana bidulka radziła sobie z tymi dorosłymi kotami, trzaskała ich po pyskach jak trza

Marlenka schorowana to raczej nie jest (patrzę jak śmigała dzisiaj za wędką), ale jest jeszcze na tyle malutka, że nie potrafi na sedes wskoczyć - za wysoki dla niej. Ale spryciara wypatrzyła, że obok sedesu stoi taki mały kosz na śmieci z pokrywą, więc skok na kosz i potem krótka droga na sedes.