Młode zostało dzisiaj rano przeze mnie przywiezione (oczywiście zaliczyło przed wejściem do domu wetkę) i tymczasowo okupuje balkon (jest dosyć ciepło). Na podstawie 2,5 - godzinnych obserwacji można powiedzieć, że:
1. Doskonale nadaje się na BARF-erkę (wstydźcie się wszystkie kociska rozwydrzone (moje również), w głowach wam z dobrobytu się przewraca, wstydu za grosz nie macie

), wymiotło dokładnie w połowie zjedzone śniadanie mojej trójcy

(chociaż chłopaki rano mówili, że karmili)
2. Wie, do czego służy żwirek - jak wystawiłam na balkon niewielki karton ze żwirkiem to poszło i się grzecznie odlało
3. Jest bardzo mądre - wyjrzałam przed chwilą na balkon i zdębiałam - nie ma kota. Pierwsza myśl - malutki łepek, gdzieś wcisnęło go w jakąś dziurę i zwiało. Rzut oka na siatkę - nigdzie dziury nie ma, więc zwiać nie powinno. Rzut oka do kontenerka na balkonie - pusty. Rzut oka na stojącą na balkonie wiklinową etażerkę z szafką - szafka zamknięta, na półkach też kota nie ma. Myślę sobie, może wlazło pod etażerkę, bo coś tam kombinowało, żeby wepchnąć łepek. Podnoszę etażerkę - pod etażerką pusto. Ale przy podnoszeniu coś się zaskrobało w szafce - otwieram drzwiczki, a tam kocię rozłożone leży. Cwaniara OTWORZYŁA sobie drzwiczki do szafki (były zamknięte), wlazła do środka i OD ŚRODKA ZAMKNĘŁA ZA SOBĄ DRZWI

Żaden z moich kotów przez 4 lata nie wpadł na to, żeby zrobić coś takiego. Ale u mnie 3 chłopów i cóż - jak widać dziewczyny (również kocie) są jednak bardziej rezolutne. Nawet te bardzo młode wiekiem. Co prawda Rico raz znalazł się w lodówce, a nie tak całkiem dawno zamknięty w szafce na buty, ale tutaj to raczej była działalność jego kolegów, bo szafki mają gładkie drzwiczki i nie miałby za co złapać pazurami, żeby je zamknąć od środka.
4. Zgodnie z oceną wetki jak na znalezionego kota to stan jest bardzo dobry - oczka w porządku, nic nie wskazuje, żeby miało pchły (niemniej zakropliła kark), lekko wzdęty brzuszek (powiedziała, że prawdopodobnie jest zarobaczone (dobrze, że spod ogona nic nie wyłazi) - zaliczyło pierwsze odrobaczenie), minimalnie przybrudzone uszka - dostało krople na świerzbowca), temperatura normalna. Chociaż zastanawiam się, czy ten lekko wzdęty brzuszek to nie wynik tego, że nie wiadomo czym go rano nakarmili....

Nie zapytałam niestety.
Natomiast relacja rozmiarów młode - Tosiek jest baaaardzo duża... To 1/5 Tośka.
Skipper pooglądał sobie młode przez godzinę z wysokości parapetu okiennego i znudzony poszedł, Rico też obserwował co się dzieje na balkonie z nieukrywaną ciekawością, natomiast Tosiek generalnie jest baaaardzo wkurzony i strasznie nabuzowany - chodzi po całym mieszkaniu czającym się krokiem na ugiętych łapach (nawet na Rico patrzy podejrzliwie), a jak podejdzie do drzwi balkonowych to zaczynają się kocie śpiewy pomimo, że widzi młode tylko przez szybę.