Jeśli myszki są dzikie i polne i jadły to co same zdobyły to nic nie trzeba dodawać....
Ja dodawałabym jeszcze tylko żuczki i motylki, ćmy i inne robaczki, które w naturze jadłby kot.
W innym przypadku suplementacja jest niezbędna.
proszek z zielonych małż nowozelandzkich jest zdrowy dla kotów (i psów, i koni, i ludzi) :)scarletmara pisze:Pytanie powinno raczej brzmiec czy jest jakis jeszcze inny cel poza suplementacja tauryny podawania takiego proszku? Bo jesli jedynym celem miałaby byc suplementacja tauryny to raczej kiepskoPo co dawać coś co zawiera w sobie raptem 2,4% potrzebnego składnika jesli cała reszta czyli 97,6% to niepotrzebny dodatek ? Jesli natomiast taki proszek jest zdrowy dla kotów również z jakichś innych przyczyn to wtedy można sie nad nim zastanawiać.
Dlaczego uważasz, że tuszki mysie to whole prey? Przecież BARF to biologicznie odpowiednie surowe jedzenie. A dla kota oznacza to w dużej mierze gryzonie do jedzenia. Czy to znaczy, że Wy nie podajecie swoim kociakom np. myszy?Ines pisze:Bo tuszki mysie to whole prey, więc niezupełnie barfbarf, to naśladowanie "sklepowym" mięsem, składu naturalnych ofiar zwierzów. A podawanie myszy to podawanie myszy, whole prey, całej zdobyczy.
Rany muszę przyznać, że jestem zaskoczona. W Niemczech barfiarze podają kotom tuszki myszek i innych gryzoni. Są dostępne w każdym punkcie/sklepie BARF.scarletmara pisze:Whole Prey to w zasadzie taka odmiana BARFa, w której podaje się całe tuszki zwierząt, których sie już nie suplementuje. Tylko żeby nie trzeba było ich suplementowac to powinny być właśnie grass-feed. Inaczej to marny Whole Prey bo nie dostarcza wszystkich niezbędnych zwierzakowi składników. Ines chodziło poprostu o ten typ BARFa, który jest tu na forum najszerzej omawiany i którym karmi większość z nas. Czyli sklepowe mięso+suplementy. Nasz kalkulator tez jest skonstruowany pod BARFa bazującego na sklepowym mięsie. Mało kto karmi tylko metodą whole prey u nas chyba.
dagnes pisze:Sugeruje to wyraźnie, wprowadzając ludzi w błąd i nakłaniając do zakupu produktu, który nie jest dostarczycielem tauryny dla kotów. Pod wpływem oszukańczych praktyk ludzie dokonują zakupu produktu, którego nie tylko nie potrzebują, ale który przyniesie uszczerbek na zdrowiu ich kotów, bo używając go będą przekonani, że dostarczają zwierzętom taurynę, której w rzeczywistości nie dostarczają, co spowoduje u nich niedobory i pogorszy stan zdrowia. Jedna z naszych Użytkowniczek dała się niestety nabrać na to oszustwo
To nie żadne wprowadzanie ludzi w błąd, czy oszukańcze praktyki. Niemieccy producenci dodatku do BARF jak Lunderland czy cdVet opierają swoje produkty na realiach w swoim kraju. Jeśli w Niemczech barfiarze karmią swoje koty tuszkami myszy itp. to dieta ich kotów może być dodatkowo suplementowana mączką z zielonych małż nowozelandzkich, która zawiera taurynę. Dla nich taka opcja jest wystarczająca. I nikt tu nie zarzuca producentom oszukańczych praktyk...dagnes pisze: Takie nieuczciwe praktyki producenta i sprzedawcy powinny zostać zgłoszone do odpowiednich organów. Natomiast na tym forum, dopóki jestem tu obecna, nie dam przyzwolenia na głoszenie tego typu szkodliwych dla naszych zwierząt haseł. To jest portal, na którym Forumowicze mogą oczekiwać rzetelnych informacji, a nie reklamy wprowadzającej ich w błąd.
dagnes pisze: Takie nieuczciwe praktyki producenta i sprzedawcy powinny zostać zgłoszone do odpowiednich organów.
dagnes pisze: To jest portal, na którym Forumowicze mogą oczekiwać rzetelnych informacji, a nie reklamy wprowadzającej ich w błąd.
W przeciwieństwie do cdVet, Lunderland jednak nie twierdzi, że mączka z małży służy do suplementacji tauryny. Lunderland uważa, całkiem słusznie zresztą, że jest to suplement mający działanie wspomagające w schorzeniach stawów i takie zalecenia znajdują się w opisie jego produktu.Rogester pisze:Niemieccy producenci dodatku do BARF jak Lunderland czy cdVet opierają swoje produkty na realiach w swoim kraju.