Jestem Lucyna, niemal trzy dyszki wieku na karku, mieszkam sobie w Żorach (taka śliczna dziurunia na Śląsku, w pobliżu Rybnika).
Posiadam trzy kociambry. Kolejno:
Gacek - dwu i pół letni kastracik, miziak z humorami. Zwiemy go "Gackomat". Bo jak coś jest odrobinkę nieświeże to skubany nie tknie. Jedzonko musi mieć nawet idealną temperaturę, żeby książę to ruszył ;)
Ciemka - półtoraroczna kotka oczekująca na sterylizację. Delikatna bestyja. Odrobinka zboża/ryżu/kukurydzy w karmie i zaczyna się festiwal haftów (i nie chodzi mi o wyszywanie...). Mruczolka do potęgi :)
No i najmłodszy, Ryszardzik. Urodzony 2 maja tego roku :) Wulkan energii i żarłok, jakich mało.
Pewnie w życiu bym nie wpadła na to, że marketowe żarcie to zło, gdyby nie Ciema. Jej delikatny żołądek wymusił zmiany żywieniowe ;)
Udało mi się gadzioszki przestawić na Portę 21 w zestawie z Animondą Carny, ale... zachciało mi się więcej ;)
Więc tak delikatnie BARFujemy, kociaki wcinają surowiznę jak szalone. Może wyjdzie z tego romans na dłużej :)
Pozdrawiam cieplutko! :)