Mari pisze:Ja się jeszcze nad jednym zastanawiam. Jeżeli te koty są bardzo aktywne, to może potrzebują większej porcji mięsa na kilogram ciała? Np. 30 gramów.
Ależ oczywiście! Zawsze to powtarzałam i nadal podtrzymuję, że dokładna ilość pożywienia dla każdego kota jest sprawą indywidualną, zależną od wielu czynników, a te 25g na 1kg wagi
dorosłego kota jest wielkością jedynie orientacyjną, dla osób, które nie miałyby bez niej żadnego punktu odniesienia.
Nordstjerna pisze:A ja w ogóle nie ograniczam i nie ograniczałam.
Nigdy i żadnemu kotu.
A już w żadnym wypadku głodomorom!
Koty jakoś nie tyją, a wręcz przeciwnie, niektóre wręcz są za chude. Uważam (na podstawie obserwacji własnego stada na przestrzeni 17 lat), że ograniczanie jedzenia ma skutek dokładnie przeciwny do zamierzonego.
Całkowicie się z Tobą zgadzam Nordstjerno, jeśli mówimy o zdrowych kotach. Pisałam na początku mojego poprzedniego postu, że nie należy mylić zdrowego apetytu głodnego kota z przejadaniem się o podłożu chorobowym.
Ja także nigdy żadnemu z moich kotów nie ograniczałam jedzenia, ponieważ wiem, że zdrowy kot sam sobie reguluje zjadane ilości i jeśli raz zje za dużo, to potem zje mniej i na odwrót. Tyle, że żaden z moich kotów, i podejrzewam że również twoich, skoro nie tyją, nie chorował na leptynooporność, lub jeśli u któregoś miała ona miejsce to prawdopodobnie była na tyle mało zaawansowana, że szybko na prawidłowym żywieniu została naturalnie wyleczona.
Nordstjerna pisze:Koty po przejściach, które przychodziły do naszego domu z obsesją jedzenia, po kilku tygodniach (góra miesiącach) wyrównywały się i przestawały najadać się na zapas.
Koty bezdomne, niedożywione i wygłodniałe, które rzucają się na jedzenie w obawie, że go zabraknie, nie są chore na leptynooporność, gdyż stan niedożywienia jest jej przeciwieństwem. Te koty mają całkowicie zdrowy apetyt i starają się nadrobić niedobory najszybciej jak się da. Gdy już ich organizmy wrócą do normy, także apetyt im się normuje, bo od tego momentu muszą już jeść tylko na bieżące potrzeby.
To, o czym ja pisałam oraz moje zalecenia dotyczące wydzielania porcji dotyczą
wyłącznie kotów chorych na zaburzenia apetytu spowodowane leptynoopornością.
Takie koty miałam możliwość widzieć osobiście i wiem, że na pewno nie panują nad swoim apetytem. Objadają się do nieprzytomności, potem leżą nie mogąc się ruszać, a gdy tylko znów potrafią wstać to czołgają się do miski i jedzą dalej. Często wymiotują z przejedzenia, a następnie zjadają to co zwróciły i jedzą dalej. Widziałam koty, które bez ograniczania jedzenia tyły tak bardzo i tak szybko, że nie mogły normalnie chodzić, nie mogły dbać o higienę i pod ogonem robiła im się jedna wielka rana. Niestety, ale takim chorym kotom trzeba wydzielać i trzeba ograniczać, jeśli chcemy aby żyły i aby ich organizm zaczął wracać do równowagi.