Zaczęło się w minioną niedzielę. Koło południa Pixi poszła do kuwety i zrobiła bardzo brzydką kupę, po jakimś czasie kolejną i kolejną i tak chyba dobiła do 5. Nie dostała kolacji, napoiłam ją strzykawką ( bardzo to lubi, siada, odchyla wargę i można "wlewać" :) ), a poniedziałek dostała już tylko wyłącznie małe ilości surowej wołowiny + 3 małe porcje rozpuszczonej w wodzie Smecty. We wtorek jadła również tylko wołowinę, podanie Smecty nie było już koniecznie.
I wydawało mi się, że jest wszystko ok. W środę wszystkie 3 jadły już Barfa. Wieczorem Pixi zrobiła ładną, normalną kupę.
W nocy obudziło mnie łomotanie w kuwecie, wiedziałam, że to Lola bo ona zawsze najpierw kopie tunel do Azji, a następnie robi co trzeba. Po chwili z przedpokoju doleciał okropny zapach, wstałam, Lolcia miała umazaną dupkę, a w kuwecie znajdowała się paskudna kupa

. Sprzątnęłam i poszłam dalej spać. Po jakiś 2 godzinach obudził mnie znowu podobny łomot i w kuwecie znowu był "krowi placek" . Podałam jej odrobinę Smecty.
Żeby było ciekawiej przed śniadaniem do kuwety poszła Pixi i zrobiła co prawda małą, ale rzadką kupę! Kupy Lolci były wręcz galaretowate

.
O co chodzi ?!
Jest jeszcze trzecia kotka - Mila i jej nic tfu tfu tfu nie jest.
Oprócz tych brzydkich kup Lola i Pixi czują się dobrze, mają apetyt, są aktywne jak zwykle. Po podaniu Smecty jest ok.
Mieszanka, którą im aktualnie podaję nie jest nowa, jedzą ją już od jakiś 2 tygodni i dotąd nie było żadnych problemów .
Co robić ? Jechać z nimi do weta - najpewniej skończy się na antybiotyku...Czy może przez dłuższy czas przetrzymać je na diecie - samo mięso bez suplementów ?
Lola jest wrażliwcem, dzięki barfowi udało mi się ją wyleczyć z permanentnych luźnych kup, które ją długi czas męczyły, od prawie roku nie było z tym już żadnego problemu, aż tu nagle...
Pixi z kolei odkąd jest u mnie czyli ponad 1,5 roku nie miała żadnej większej sensacji jelitowej i jest to dla niej zjawisko nietypowe.
Proszę o rady co robić...