Kości
Reszta nawet bezpieczniejsza, bo to udka i skrzydełka mają kości długie- potencjalnie niebezpieczne. Reszta tuszki jak najbardziej OK.
teriery irlandzkie - hodowla Zofijówka http://www.zofijowka.cba.pl
Hand Made'owe saszetki na smakołyki http://www.facebook.com/pages/KLIK-Smak ... tos_albums
Hand Made'owe saszetki na smakołyki http://www.facebook.com/pages/KLIK-Smak ... tos_albums
To i ja pozwolę sobie zapytać. Czy dawanie tylko szyjek (indyczych, gęsich, kaczych... raczej nie kurzych) jako kości jest bardzo, bardzo złe? Przyznam się, że trochę się boję np. takich skrzydełek od kurczaka - ze względu na tę igiełkę w środku. Generalnie z szyjką młoda sobie radzi chyba idealnie - najpierw rozdrabnia te kości zębami z tyłu, dopiero potem odgryza kawałek i połyka. Nigdy w kupie kawałka kości nie spotkałam, a staram się przyglądać każdej... Mimo to, boję się że z jakimś cieńszym kawałkiem kości, nawet długim, to młoda go zwyczajnie połknie i wtedy dopiero będzie zabawa.
Zauważyłam też, gdy dałam jej główkę kości bodajże z udźca indyka do pogryzienia, to też sobie dosyć mocno kruszyła tę główkę najpierw, potem dopiero połykała, jak już miała małe kawałki. Trzonu jej już nie dawałam, bo widziałam krótkie, ale ostre kawałki, i wolałam nie ryzykować.
Czy kości też trzeba urozmaicać? A jeśli tak, to możecie mi podpowiedzieć coś grubszego, co będzie musiała mocno pogryźć przed połknięciem? Powiem szczerze, że trochę się rozkładam na tym i strasznie mi się już wszystko myli, jakie kości są ok, a jakie nie. Mięso sobie jako tako przyswoiłam, ale wybór kości dla młodej to już czarna magia... :)
Zauważyłam też, gdy dałam jej główkę kości bodajże z udźca indyka do pogryzienia, to też sobie dosyć mocno kruszyła tę główkę najpierw, potem dopiero połykała, jak już miała małe kawałki. Trzonu jej już nie dawałam, bo widziałam krótkie, ale ostre kawałki, i wolałam nie ryzykować.
Czy kości też trzeba urozmaicać? A jeśli tak, to możecie mi podpowiedzieć coś grubszego, co będzie musiała mocno pogryźć przed połknięciem? Powiem szczerze, że trochę się rozkładam na tym i strasznie mi się już wszystko myli, jakie kości są ok, a jakie nie. Mięso sobie jako tako przyswoiłam, ale wybór kości dla młodej to już czarna magia... :)
Moim zdaniem nic się nie stanie. Ja też udek i skrzydełek nie daję wcale. Z takich bardzo twardych, wymagających cięższej pracy to kości karkowe/schabowe większych zwierząt, poza tym bezpiecznie możesz dawać grzbiety mniejszych zwierząt jak kaczka czy królik. A, ogony (świńskie/krowie/końskie) jeszcze.
teriery irlandzkie - hodowla Zofijówka http://www.zofijowka.cba.pl
Hand Made'owe saszetki na smakołyki http://www.facebook.com/pages/KLIK-Smak ... tos_albums
Hand Made'owe saszetki na smakołyki http://www.facebook.com/pages/KLIK-Smak ... tos_albums
-
Snedronningen
- Moderator
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Ja bym dzika w ogóle nie podawała ze względu na ryzyko wirusa Ajuszkiego. O dziczyźnie watek jest tutaj:dziczyzna
Na ten temat trzeba samemu wyrobić sobie zdanie. Tutaj temat o wieprzowinie:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=663
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=663
Kościany dylemat
Zaczynam powoli przestawiać moje dwa koty na BARF i mam spory dylemat. Jakiś czas temu dałam moim generalnie chrupkowym kotom skrzydełko z kurczaka. Ten bardziej ogarnięty zjadł szybko i bez problemu, ten drugi długo się męczył z kośćmi ale gryzł i zjadł w końcu. Niestety, skończyło się to totalnym zatkaniem kota, kroplówkami i kotem chudszym o jakieś pół kilo. Kusi mnie podawanie całych skrzydełek i innych takich rzeczy ( oczywiście w ramach ogólnie zbilansowane Barfa) i zastanawiam się czy ta choroba kota była związana z kośćmi z kurczaka, czy zeszło się w czasie z zakłaczeniem. Weterynarz nie był w stanie stwierdzić tego. I czy w takim wypadku ma sens dawać im tego typu rzeczy? Nie mam maszynki do mielenia kości, a chciałabym trochę ich im podawać.
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Dylemat ze skrzydełkami
Mam pewien dylemat w związku z podawaniem całych skrzydełek z kurczaka. Jakiś czas temu, gdy jeszcze nie podawałam BARFa dałam moim kotom właśnie po surowym skrzydełku. Jeden, ten bardziej ogarnięty zjadł i było ok. Drugi męczył się z tym, aż trochę mu pomogłam, jednak widać było, że gryzie i w końcu zjadł. Niestety, na drugi dzień okazało się ,ze kot jest kompletnie zatkany, skończyło się na 3 dniach kroplówek i stresu dla kota
. Weterynarz nie potrafił stwierdzić czy to przez te kości czy przez kłaki kotek sie zatkał. Zastanawiam się czy podawać im te skrzydła, czy raczej olać