Alergia na koty
ja naprawdę polecam płukanie nosa, jest to dla mnie mega upierdliwe i robię to w ostateczności, ale przynosi niepomierne efekty
metody są trzy:
- płukanie "na narkomana"
bierzesz małą ampułkę soli fizjologicznej, wyciskasz trochę na dłoń (2,5 ml) po czym jedną dziurkę przytrzymujesz palcem, a drugą dziurką zasysasz wodę z dłoni, potem wydmuchujesz i czynność powtarzasz naprzemiennie, ja zużywam 10 ml na jedno płukanie
- płukanie butelką (do kupienia w aptece) lub kubkiem neti
potrzebujesz litr przegotowanej wody i odmierzoną sól kuchenną (podobno najlepiej niejodowaną), tak aby uzyskać stężenie 0,9% (9 g/l), przygotowany roztwór w temp. ok 37 st. wlewasz raz do jednej raz do drugiej dziurki i ma wylecieć sąsiednią, ja zużywam 3-4 butelki 225 ml
- płukanie na leżąco
leżysz na łóżku na plecach tak aby głowa mocno zwisała w dół, wlewasz po 5 ml do obu dziurek i czekasz chwilę, potem się podnosisz i wydmuchujesz - nigdy nie stosowałam
są też sole w aerozolu, ale w nie nie wierzę
metody są trzy:
- płukanie "na narkomana"
bierzesz małą ampułkę soli fizjologicznej, wyciskasz trochę na dłoń (2,5 ml) po czym jedną dziurkę przytrzymujesz palcem, a drugą dziurką zasysasz wodę z dłoni, potem wydmuchujesz i czynność powtarzasz naprzemiennie, ja zużywam 10 ml na jedno płukanie
- płukanie butelką (do kupienia w aptece) lub kubkiem neti
potrzebujesz litr przegotowanej wody i odmierzoną sól kuchenną (podobno najlepiej niejodowaną), tak aby uzyskać stężenie 0,9% (9 g/l), przygotowany roztwór w temp. ok 37 st. wlewasz raz do jednej raz do drugiej dziurki i ma wylecieć sąsiednią, ja zużywam 3-4 butelki 225 ml
- płukanie na leżąco
leżysz na łóżku na plecach tak aby głowa mocno zwisała w dół, wlewasz po 5 ml do obu dziurek i czekasz chwilę, potem się podnosisz i wydmuchujesz - nigdy nie stosowałam
są też sole w aerozolu, ale w nie nie wierzę
Ja jestem w trakcie odczulania (alergia na kocią ślinę, trawy i roztocza) i uważam, że to proces wieloletni. Według mnie odczulanie polega na stałym, delikatnym i/lub umiarkowanym kontakcie z alergenem - zależnie od reakcji organizmu. Podobnie objawia się u mnie alergia na trawy i zboża. Posadziłem trochę ozdobnej w doniczce przy łóżku, żeby mieć stały kontakt z zapachem. Przez pierwszy rok nie było widać efektów, jednak później alergia zaczęła słabnąć. Zakładam też, że nawrót alergii nastąpi dokładnie w odwrotnym kierunku i w podobnym czasie od zaprzestania kontaktu z alergenem. Katar sienny w sile sezonu nadal mi doskwiera, ale nie wylewa się strumień wody z nosa, lecz od czasu do czasu przedmucham nozdrza. Zamierzam kontynuować kurację aż do możliwie całkowitego zaniku alergii. I aż się przyznam, ale rzadko odkurzam w swoim pokoju, żeby właśnie się odczulić. 
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
Odczulanie na pułki trwa około 5 lat i polega na podawaniu małych dawek alergenu zwiększanych w momencie braku reakcji organizmu.
Kiedyś miałam alergię na pyłki - zniknęła po kilku latach nie jedzenia zbóż (a była tak silna, że musiał być zestaw tabletki+krople do nosa+krople do oczu, bo inaczej nie tylko katar, ale takie łzawienie, że ledwo co widziałam) - stąd sądzę, że u kotów moe też po czasie przejdzie alergia na jakieś mięso. Na lateks i pierze nie chce mi zniknąć (więc i niektóre krzyżowe też są - na szczęście słabe i na mało rzeczy).
Co ciekawe - czytałam, że nawet jak nie mamy na coś alergii, to zawsze może się ona pojawić jak się tego za dużo je (dlatego w krajach nadmorskich alergie na ryby zdarzają się częściej) - to by częściowo tłumaczyło, dlaczego tyle kotów nie może kurczaka (nawet tego ekologicznego).
Ogólnie dochodzę do wniosku, że organizm alergika to organizm działający lepiej (o ile alergia nie jest na wszystko i mega upierdliwa), bo chroni człowieka/zwierza przed niedoborami spowodowanymi monotonią dietetyczną i jedzeniem rzeczy niedobrych dla jelit (jak zboża czy mleko) oraz czegoś z innego klimatu (cytrusy zimą, gdy na dworze minus ileś stopni, a one wychładzają organizm?) itd.
Kiedyś miałam alergię na pyłki - zniknęła po kilku latach nie jedzenia zbóż (a była tak silna, że musiał być zestaw tabletki+krople do nosa+krople do oczu, bo inaczej nie tylko katar, ale takie łzawienie, że ledwo co widziałam) - stąd sądzę, że u kotów moe też po czasie przejdzie alergia na jakieś mięso. Na lateks i pierze nie chce mi zniknąć (więc i niektóre krzyżowe też są - na szczęście słabe i na mało rzeczy).
Co ciekawe - czytałam, że nawet jak nie mamy na coś alergii, to zawsze może się ona pojawić jak się tego za dużo je (dlatego w krajach nadmorskich alergie na ryby zdarzają się częściej) - to by częściowo tłumaczyło, dlaczego tyle kotów nie może kurczaka (nawet tego ekologicznego).
Ogólnie dochodzę do wniosku, że organizm alergika to organizm działający lepiej (o ile alergia nie jest na wszystko i mega upierdliwa), bo chroni człowieka/zwierza przed niedoborami spowodowanymi monotonią dietetyczną i jedzeniem rzeczy niedobrych dla jelit (jak zboża czy mleko) oraz czegoś z innego klimatu (cytrusy zimą, gdy na dworze minus ileś stopni, a one wychładzają organizm?) itd.
Trochę mnie tu nie było, ale to nie przez to, że Wasze odpowiedzi nie mają dla mnie znaczenia. Co to, to nie! Opiszę teraz, co się działo przez ten czas i każdemu odpowiem.
Nawet o Tobie myślałam, pisząc pierwszego posta tutaj, bo kojarzę Twoją alergię z wpisów na Forum. Z trawami i zbożami chyba by nie przeszło, bo jak człowiek się dosłownie dusi w nocy i nie może spać, to chyba by szło oszaleć. Z katarem można żyć, ale budzenie się co chwila z uczuciem, jakbym właśnie mordowała poduszką, jest chyba nie do przeskoczenia. Ograniczyliśmy się do kontaktu z alergenem kocim i potwierdziło się moje przekonanie, że to nie kot jest problemem. Sprzątam dokładnie i kichanie powraca tylko w przypadku, gdy zbliża się dzień odkurzania. Mam nadzieję, że to się uspokoi na zasadzie stałego kontaktu z kotem i odrobiną kurzu. Również dziękuję. Twoja wypowiedź jest dla mnie ważna, bo to jednak głos rozsądku osoby, która ma podobny problem
No i super, że Ci przeszło
Teraz opiszę to, czego dowiedzieliśmy się od poważanej pani alergolog. Otóż ona nie słyszała o alergii krzyżowej, że z tą wieprzowiną to ona nie wie, o co chodzi. A w ogóle to zapraszam na kolejną wizytę i wyłożenie kolejnych xyz złotych.
Mój partner był u niej dwukrotnie. Za pierwszym razem dostał listę badań do zrobienia, opisał objawy - nic ciekawego. Za drugim razem powiedział, że objawy ustały (czyli kichanie i katar zniknęły), pomimo że koty jak były, tak są. To było po moim dokładnym sprzątaniu i mordowaniu roztoczy w pralce. Lekarka się zdziwiła, kazała powtórzyć badania, bo to niemożliwe. Nie chciała odpowiedzieć na żadne pytanie, a jak już to wymijająco. Nie dowiedzieliśmy się nic o nawilżaczu, oczyszczaczu i jonizatorze powietrza, jak dbać o mieszkanie, aby złagodzić objawy (poza wywaleniem kotów z sypialni, co w tym mieszkaniu jest niemożliwe, chyba że by zamknąć je w łazience), alergii pokarmowej związanej z tą od pyłków, czy na poziom przeciwciał w ogóle we krwi mają też wpływ te niezwiązane z alergią, ale przebytą chorobą. Za to bardzo polecała odczulanie i kolejną wizytę. Jeszcze nigdy do tej pory nie spotkałam się z podejściem lekarza w stylu "nic nie powiem teraz, ale zapraszam ponownie".
Przepraszam, wkurzyłam się i musiałam się wygadać. Teraz szukamy innego specjalisty, a ja odkurzam dwa razy na tydzień, raz w tygodniu piorę kołdrę i poduszki.
A Wy jesteście kochani!
Tylko u nas właśnie chyba nie bardzo jest sens płukać, bo problemem jest uciążliwe kichanie, z małym katarem. Mnie płukanie kojarzy się raczej z zatkanym nosem, ale może się mylę. Niemniej jednak przekazałam Twoje rady zainteresowanemu, dziękujędoradora pisze:ja naprawdę polecam płukanie nosa, jest to dla mnie mega upierdliwe i robię to w ostateczności, ale przynosi niepomierne efekty
Sojuz pisze:Według mnie odczulanie polega na stałym, delikatnym i/lub umiarkowanym kontakcie z alergenem - zależnie od reakcji organizmu. Podobnie objawia się u mnie alergia na trawy i zboża. Posadziłem trochę ozdobnej w doniczce przy łóżku, żeby mieć stały kontakt z zapachem.
Sojuz, ja wiem, że Ty jesteś hardkorSojuz pisze:I aż się przyznam, ale rzadko odkurzam w swoim pokoju, żeby właśnie się odczulić.
To ciekawe. Zastanawiałam się, czy alergia na pylące trawy i zboża może się wiązać ze spożywaniem zbóż. Poza mąką jako zagęszczaczem dla gulaszu i okazjonalnym ciastem także nie jadamy zboża, więc może to się przyczynia do opanowania alergii. Problemy ze snem, o których pisałam do Sojuza, pojawiają się przy wyjazdach z rodziną na wieś, a wtedy jemy nieprzyzwoicie dużo ciast i czasem nawet trochę chleba. Może to ma jakiś związek?gpolomska pisze:Kiedyś miałam alergię na pyłki - zniknęła po kilku latach nie jedzenia zbóż
No i super, że Ci przeszło
Teraz opiszę to, czego dowiedzieliśmy się od poważanej pani alergolog. Otóż ona nie słyszała o alergii krzyżowej, że z tą wieprzowiną to ona nie wie, o co chodzi. A w ogóle to zapraszam na kolejną wizytę i wyłożenie kolejnych xyz złotych.
Mój partner był u niej dwukrotnie. Za pierwszym razem dostał listę badań do zrobienia, opisał objawy - nic ciekawego. Za drugim razem powiedział, że objawy ustały (czyli kichanie i katar zniknęły), pomimo że koty jak były, tak są. To było po moim dokładnym sprzątaniu i mordowaniu roztoczy w pralce. Lekarka się zdziwiła, kazała powtórzyć badania, bo to niemożliwe. Nie chciała odpowiedzieć na żadne pytanie, a jak już to wymijająco. Nie dowiedzieliśmy się nic o nawilżaczu, oczyszczaczu i jonizatorze powietrza, jak dbać o mieszkanie, aby złagodzić objawy (poza wywaleniem kotów z sypialni, co w tym mieszkaniu jest niemożliwe, chyba że by zamknąć je w łazience), alergii pokarmowej związanej z tą od pyłków, czy na poziom przeciwciał w ogóle we krwi mają też wpływ te niezwiązane z alergią, ale przebytą chorobą. Za to bardzo polecała odczulanie i kolejną wizytę. Jeszcze nigdy do tej pory nie spotkałam się z podejściem lekarza w stylu "nic nie powiem teraz, ale zapraszam ponownie".
Przepraszam, wkurzyłam się i musiałam się wygadać. Teraz szukamy innego specjalisty, a ja odkurzam dwa razy na tydzień, raz w tygodniu piorę kołdrę i poduszki.
A Wy jesteście kochani!
Dragana, dla mnie alergolog to taki szarlatan, że głowa mała
mój laryngolog ostatnio mi mówiła, że przychodzą do niej babki z obserwacją co konkretnie je uczula, ale z ujemnymi testami skórnymi, podobnie jest u mnie, mam alergię a testy zawsze ujemne...
wracając do płukania nosa, to ma usuwać alergeny z nosa, na zatkanie nie pomoże, bo woda się nie przeciśnie przez gluty
mój laryngolog ostatnio mi mówiła, że przychodzą do niej babki z obserwacją co konkretnie je uczula, ale z ujemnymi testami skórnymi, podobnie jest u mnie, mam alergię a testy zawsze ujemne...
wracając do płukania nosa, to ma usuwać alergeny z nosa, na zatkanie nie pomoże, bo woda się nie przeciśnie przez gluty
Nie tylko może, lecz bardzo często się wiąże - nazywa się to alergia krzyżowaDragana pisze:To ciekawe. Zastanawiałam się, czy alergia na pylące trawy i zboża może się wiązać ze spożywaniem zbóż.gpolomska pisze:Kiedyś miałam alergię na pyłki - zniknęła po kilku latach nie jedzenia zbóż
Poczytaj np. http://www.alergiapokarmowa.pl/alergia- ... y-i-dieta/ oraz http://www.odetchnijspokojnie.pl/reakcj ... lergenami/
Bo reakcji są 4 rodzaje, a tylko 1 (odpowiadający za ok. 50% przypadków) da się wykryć testamidoradora pisze:Dragana, dla mnie alergolog to taki szarlatan, że głowa mała
mój laryngolog ostatnio mi mówiła, że przychodzą do niej babki z obserwacją co konkretnie je uczula, ale z ujemnymi testami skórnymi, podobnie jest u mnie, mam alergię a testy zawsze ujemne...
Byłam niedawno w poradni wojewódzkiej (bo mnie pediatra wypchała) u alergologa - starszy gościu, dr n. med. - pogadaliśmy chwilę i powiedział, że mam robić jak robię z dietą małej itd.; mówię, że lekarka mnie wypchała, bo testy, a on mi na to "mogę dać skierowanie jak pani sobie chce dziecko pokłóć, ale do 3 roku życia zwykle wychodzi, że alergii nie ma żadnych, a gołym okiem widać, że są a później też często wychodzi alergii brak, a objawy widać gołym okiem".
Także jak w testach wychodzi, to alergia jest, ale jak w testach nie wychodzi, to nie znaczy, że alergii nie ma. Poza tym np. przy jabłkach różne odmiany w różnym stopniu uczulają itd.
Pocieszające jest to, że alergeny warzyw i owoców przy dłuższym gotowaniu lub pieczeniu (wołowina przy gotowaniu) zwykle przestają uczulać - te z mleka i zbóż uczulają po gotowaniu tak samo (a mleko nawet bardziej).
Polecam: http://baranowscy.eu/wordpress/czy-moje ... c-alergie/ (nie tylko o dzieciach) oraz http://alergia.org.pl/lek/index.php?opt ... iew&id=251
taaa, byłam kiedyś u takiego alergologa, z polecenia...gpolomska pisze:Także jak w testach wychodzi, to alergia jest, ale jak w testach nie wychodzi, to nie znaczy, że alergii nie ma.
zrobiła mi baba 16 kropek na ręce, oczywiście jak zwykle tylko histamina wyszła i baba do mnie "to nie alergia"
no heloł!
Mam potwierdzoną alergię na kota = testy u alergologa
Na początku korzystałem z "leków" alergologa mimo braku przekonania.
Nie powiem stan ostry zminimalizowało lecz po pewnym czasie mój organizm nie był zachwycony.
Zrobiłem zgodnie z zasadą homeopatii krople z kurzu i włosów z miejsc szczególnie uczęszczanych oraz ulubionych do przesiadywania.
Przez tydzień codzienne wstrząsanie pranalewki, by później móc samemu wykonać kolejne potencje homeopatyczne.
Startowałem z D6
Obecnie D10
Problemy obecnie nie występują.
Na początku korzystałem z "leków" alergologa mimo braku przekonania.
Nie powiem stan ostry zminimalizowało lecz po pewnym czasie mój organizm nie był zachwycony.
Zrobiłem zgodnie z zasadą homeopatii krople z kurzu i włosów z miejsc szczególnie uczęszczanych oraz ulubionych do przesiadywania.
Przez tydzień codzienne wstrząsanie pranalewki, by później móc samemu wykonać kolejne potencje homeopatyczne.
Startowałem z D6
Obecnie D10
Problemy obecnie nie występują.