doradora, odczulanie to chyba po prostu podawanie dużych dawek alergenu. Podobno niebezpieczne, bo może spowodować wstrząs anafilaktyczny.
Teraz wdrażam program walki z kurzem i innym latającym dziadostwem. Odkurzanie minimum dwa razy w tygodniu, oczywiście z wycieraniem na mokro, do tego wycieranie wszystkich powierzchni typu blaty i meble, nawet góra szafy, gdzie normalnie nie zaglądam, bo mi się nie chce. No i pranie pościeli też, włącznie z praniem "wnętrza", czyli nie tylko poszewki, ale kołdry i poduszki też. Koty nigdy nie sypiają na wypranych rzeczach, bo albo wiszą tygodniami na sznurku, albo od razu po zdjęciu chowam je do szafy.

Mam nadzieję, że to coś pomoże. Na chwilę obecną ogarnięcie mieszkania po tych tygodniach nieróbstwa przyniosło ZNACZNĄ poprawę.
Jestem paskudnym leniem i nienawidzę sprzątania, więc lepiej niech mój dwunóg doceni moje poświęcenie
gpolomska pisze:alergia na kocią ślinę może być krzyżowo powiązana z mięsem wieprzowym, więc czasami unikanie wieprzowiny w okresie ekspozycji na kota może złagodzić alergię
Wieprzków akurat raczej nie jadamy, więc to nie będzie trudne. Myślisz, że smalec też uczula? Bo to tak jakby bardziej tłuszcz niż mięso już jest.
PS Teraz jak przeczytałam swoją wypowiedź, to zauważyłam, że brzmi jakby to koty wisiały na sznurku
