Wydaje się, że udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: kiedy należy
kastrować psy i koty? będzie możliwe dopiero po analizie większej liczby obserwacji
klinicznych, które, miejmy nadzieję, prowadzą, właściwie dokumentują i opublikują
lekarze wykonujący omawiane zabiegi.
Wczesna kastracja kociąt
Jednakowoż artykuł kończy zdanie;
Ostatnio zmieniony 2013-01-28, 19:56 przez Sandra, łącznie zmieniany 1 raz.
Kastracja-jeszcze czekać?
Nowy wątek z nowymi wątpliwościami.
Mój kocurro-Tygrysek zaczął mnie nieco zastanawiać...
Zdarzyło mu się kilka razy już podejmować próby kopulacji z Lilithką
Oczywiście Lilithka była tym faktem zbulwersowana(toć to zmanierowana panna, ale z zasadami - do pierwszej rujki przynajmniej), w związku z czym Tygrys gryzł ją w karczycho, żeby nie uciekała
Chwile sprawdzania nowo odkrytego "sprzętu" były jednak bardzo wątpliwe, gdyż trafiał jedynie w grzbiet Lilithki (jeśli nie zdąrzyłam zareagować).
Oprócz tego Tygryń ma chwile, kiedy łazi po domu i miauczy za wszystkimi...
Nie chcę przegapić nic i dopuścić do możliwości kazirodczych miotów.
Ale z drugiej strony on ma dopiero 4 miesiace! (pierwsze zauważone wymieniane ząbki też były stosunkowo wcześnie, bo w wieku 3,5 miesiąca)
Czy on tak szybko dojrzewa

Mój kocurro-Tygrysek zaczął mnie nieco zastanawiać...
Zdarzyło mu się kilka razy już podejmować próby kopulacji z Lilithką
Oprócz tego Tygryń ma chwile, kiedy łazi po domu i miauczy za wszystkimi...
Nie chcę przegapić nic i dopuścić do możliwości kazirodczych miotów.
Ale z drugiej strony on ma dopiero 4 miesiace! (pierwsze zauważone wymieniane ząbki też były stosunkowo wcześnie, bo w wieku 3,5 miesiąca)
Czy on tak szybko dojrzewa
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
4 miesiące juz możesz jak najbardziej kastrować
tym bardziej że chlopak bardzo kochliwy
mój Moby 7 mies ,a tez włazi na kotki ..tylko że on hodowlany więc niech trenuje
taki 4 mies może niczego nie zmajstruje
ale ja osobiście bym juz ciachała
po co ma sie rozkręcac,spiewac serenady i myślec o znaczeniu jak taki rozbuchany
tym bardziej że chlopak bardzo kochliwy
mój Moby 7 mies ,a tez włazi na kotki ..tylko że on hodowlany więc niech trenuje
taki 4 mies może niczego nie zmajstruje
ale ja osobiście bym juz ciachała
po co ma sie rozkręcac,spiewac serenady i myślec o znaczeniu jak taki rozbuchany
Miałam to samo. Czaruś tak męczył Łatkę ze ciągle przed nim biedna zwiewała. Musiałam go ciachnąć ze względu na nią i na swój spokój. Też miał wtedy tylko 4 miesiące. Na pociechę Ci powiem, że nie przyjął tego faktu do wiadomościPanterowo pisze:Ale z drugiej strony on ma dopiero 4 miesiace!
Dzięki, Dziewczyny, za odpowiedzi...
Moje wahania biorą się stąd, że Tygrys jednak nie znaczy, a i zapach jego moczu nie odbiega raczej od Lilithkowego...
(już abstrahując od tego, że jest jeszcze dla mnie kocim chłopczykiem...
)
Na razie chyba podczytał mój wątek, bo mu się odechciało na Lilithke wskakiwać
Moje wahania biorą się stąd, że Tygrys jednak nie znaczy, a i zapach jego moczu nie odbiega raczej od Lilithkowego...
(już abstrahując od tego, że jest jeszcze dla mnie kocim chłopczykiem...
Na razie chyba podczytał mój wątek, bo mu się odechciało na Lilithke wskakiwać
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
Jak najbardziej się zgadzam, jeżeli kot czy kotka nie są hodowlane, to jak najbardziej jestem za kastracją.
To był taki skrót myślowy. Niektórzy weci radzą, żeby z kastracją czekać do momentu, aż kot zacznie znaczyć lub jego mocz nabierze intensywnego zapachu (żeby nie powiedzieć smrodu)... i tu może być problem, bo właśnie niektóre kocury nie znaczą, a ich mocz nie śmierdzi...
To był taki skrót myślowy. Niektórzy weci radzą, żeby z kastracją czekać do momentu, aż kot zacznie znaczyć lub jego mocz nabierze intensywnego zapachu (żeby nie powiedzieć smrodu)... i tu może być problem, bo właśnie niektóre kocury nie znaczą, a ich mocz nie śmierdzi...
Ja mam kocura-8 roczek mu leci,z jajami,rzadko znaczy-lub nie za bardzo śmierdzi.Czasem wredny,ugryzł mnie mocno gdy wróciłam po 10 dniowej nieobecności.Chyba mnie traktuje jak kotkę,na kolanach ugniata.Był zatkany,ma już parę lat,ale czasem mam ochotę go ciachnąć.Niestety,boję się tego jego wieku i tego,ze był zatkany.Muszę jakoś żyć z nim jako "kotka". 