Jednak pociechą jest myśl, że Izydor UMARŁ ZDROWY. Umarł ze starości po prostu. Traf chciał, że w połowie listopada robiłam kotom jak zwykle co pewien czas dokładne badania. Wyniki Izydora były idealne. (Podobnie zresztą jak Matyldy, ale ona ma dopiero 6 lat).
Przypisuję to w dużej mierze temu, że Izydor, od momentu kiedy przyszedł do nas od hodowcy, był na BARFIE.
Jak możecie sobie na pewno wyobrazić, straszne jest rozstać się z domownikiem, który był z nami przez niemal 19 lat. Ale umarł nie chorując. Jeśli przyczynił się do tego sposób karmienia naszych kotów, to nawet gdyby z barfowaniem było x razy więcej zachodu - naprawdę warto!
Kochany Izydorku, nasz Ipeniu - będziesz zawsze w naszych sercach!