Iwan, proszę Cię po raz drugi - poczytaj Forum powoli, spokojnie i ze zrozumieniem

.
Iwan pisze:Mniejsze rozmiary ciała i mózgu u zwierząt udomowionych sugerują mniejsze zapotrzebowanie na białko i energię, dłuższe jelito i większa sekrecja enzymów amylolitycznych, większy udział skrobii w diecie, a skrócenie części twarzowej czaszki, zmniejszenie i stłoczenie zębów, większy udział pokarmów obrobionych termicznie.
A skąd Ty masz takie dane o mniejszym rozmiarze mózgu i dłuższym jelicie zwierząt udomowionych??? W przypadku kota, którego dzikim pierwowzorem jest żbik - takie różnice nie występują. Nasz kot domowy jest fizjologicznie i metabolicznie identyczny jak żbik europejski - potrafią się krzyżować, dając płodne potomstwo, co pokazuje, że są tym samym gatunkiem, pomimo że żbik, jako gatunek rodzimy w Europie, zamieszkuje te tereny od co najmniej 300.000 lat, a kot domowy przybył tu wraz Rzymianami całkiem niedawno (jego korzenie są w Afryce).
Twoje teore są wzięte z Księżyca.
Gdyby jednak założyć, że zwierzę udomowione ma mniejszy mózg niż jego dziki pierwowzór, to skutek dietetyczny takiego założenia byłby odwrotny do tego, czego oczekujesz. Głównym odbiorcą glukozy jako paliwa energetycznego w organizmie jest bowiem mózg i to jego wielkość determinuje bezwzględne, minimalne zapotrzebowanie na cukier (który to jednak wcale nie musi pochodzić z węglowodanów spożytych). A zatem - im mniejszy mózg, tym mniej glukozy organizm potrzebuje do celów energetycznych.
Iwan pisze:Dostarczanie nasze pupilom nadmiaru białka i energii jest po pierwsze kosztowne dla budżetu domowego, po drugie kosztowna energetycznie jest utylizacja nadmiaru białka i obciążenie nerek amoniakiem, że o podtruciu nim układu nerwowego i wątroby nie wspomnę.
Nie wiem skąd czerpiesz swoje informacje o nadmiarze białka w diecie naszych domowych drapieżników, ale najwyraźniej źródła są kiepskiej jakości. W BARFie promujemy podawanie zwierzętom
właściwej ilości białka - zgodnej z ich zapotrzebowaniem metabolicznym.
Abstrahując od powyższego, w przypadku kotów wyjątkowo trudno jest spowodować nadpodaż białka, gdyż jako ściśli mięsożercy posiadają specjalne adaptacje metaboliczne, umożliwiające im czerpanie nawet całości energii z białka pokarmowego, bez najmniejszych szkód na zdrowiu.
Iwan pisze:U wilka czy żbika pracuje zupełnie inny garnitur genów, a u psa czy kota domowego inny, i do tego należy dopasować żywienie, a nie do wyimaginowanych wyobrażeń o nich.
Owszem, wilk to nie pies, co nie znaczy że mają zupełnie inny metabolizm. Organizmy zarówno wilka jak i psa są bardzo elastyczne i spokojnie mogą odżywiać się identycznie. Natomiast w przypadku żbika i kota domowego mamy do czynienia z tym samym gatunkiem zwierzęcia (niewielkie różnice sprowadzają się do wyglądu zewnętrznego, ale nawet i tu nie są znaczące - europejski krótkowłosy jest dużo bardziej wizualnie podobny do żbika europejskiego niż np. maine coon do europejskiego krótkowłosego ). Sformułowania o pracy innego garnituru genów wziąłeś chyba z jakiegoś brukowca.
Iwan, nie wiesz sam jak bardzo błądzisz, a i innym zaszkodzić możesz.
Iwan pisze:i wbrew temu, co twierdzą niektórzy, że kolagen "jest nieprzyswajalny" (widział kto kiedy kolagen w kupie?)
Przyswajalność to jedno, a wartość biologiczna to drugie. Trzeba umieć rozróżnić te dwa pojęcia. Jeśli kolagen zostanie strawiony, to będzie także przyswojony. Jednak pomijając fakt nikłej wartości biologicznej kolagenu (o tym dalej), surowy kolagen jest ciężkostrawny, ponieważ wiązania pomiędzy zhydroksylowanymi aminokwasami, tworzącymi włókna kolagenowe, są bardzo silne i z trudem poddają się działaniu proteaz. Stąd właśnie pomysły (skądinąd całkowicie bezsensowne) na spożywanie kolagenu częściwo hydrolizowanego w postaci żelatyny czy też suplementów zawierających hydrolizowany kolagen.
Odpowiadając na pytanie - tak, widziałam kolagen w kupie.
Iwan pisze:Dieta oparta na kościach tak się dobrze sprawdza "na kości i stawy" właśnie dlatego, że surowe kości zawierają dużo kolagenu (a więc jest komplet aminokwasów w ustroju do endogennej jego syntezy)
Było to już przerabiane na Forum aż do znudzenia. Tu skrót:
Kolagen spożyty nie może być wykorzystany do budowy własnego kolagenu
Dlaczego jedzenie kolagenu jest bez sensu?