Ines jak dobrze, że o tym napisałaś i to właśnie tutaj.
Baczny obserwator czasem wpadnie na przyczynę stresu.
Stres potrafi się utrwalić i w formie przetrwałej, nawykowej, często leczony jest przez wetów jako alergia. Bo biedactwo wyrywa sierść, bo wygryza, bo wylizuje...do żywego, do krwi
Wczesne rozpoznanie i usuniecie przyczyny załatwia sprawę tak jak w wielu innych przypadłościach.
Mój Fudżi miewa takie okresy, że zasiada po zmroku, nocą właśnie przed drzwiami balkonu...
Aby kotom rozciągać mózg, powiesiłam na poręczy balkonu kawałek futerka z kilkoma połyskującymi wstążkami powiewającymi na wietrze.
Myślałam, że to jest przedmiotem zainteresowania kota, ale gdy na chwilę zabrałam wstążki, a Fudżi dalej tkwił przed szyba jak zaczarowany uznałam, że przyczyna jest inna. Odbicie było i jest do dzisiaj obiektem badań Fudżiego.
Wypuszczany jest jak tylko sobie tego życzy

, ale pomimo tego wlepia ślepia w ciemność.
Pozostałe koty albo rozkminiły, że to coś tam to nic takiego i nie jest warte obserwacji. One nigdy nie gapia sie w TV.
Ale najmłodszy co jakiś czas tam tkwi, jak przed ekranem tv, gdy nadawany jest program o ptakach. Ta szyba balkonowa, może być takim erzacem ekranu TV
Jest w pełnym relaksie, rozwalony, z wyciągniętymi łapskami. Nie widać w nim lęku.
Moje koty spędzają w cieplejszej porze roku całe noce na balkonie, a Fudżi preferuje to miejsce jako sypialnie.
Może Twoja historią Ines, pomoże innym zrozumieć, że;
Ines pisze:A taka z naszego punktu widzenia pierdoła omal nie doprowadziła jej na skraj wyczerpania psychicznego
