Dzisiaj pierwsza noc po przypieczętowaniu decyzji o BARFie i podaniu żwaczy. Budziłam się chyba co godzinę, żeby tylko spojrzeć czy Śnieżka nie tupie nerwowo przy drzwiach w celu wyrzucenia z siebie tych pyszności - drogą zupełnie przeciwną od tej, którą je pochłonęła wczoraj, w tempie błyskawicy (od 2 tygodni walczymy z biegunką po podaniu wszystkiego co nie jest ryżem z puszką Grancarno). I co? Udało się!!! A dzisiaj rano "odchód" jak marzenie
Co ciekawe, obie z Cześką wyglądają na najedzone po żwaczowym posiłku, co nie zdarzało się po karmie. A już na pewno nie Czesi-żarłokowi. Nie muszę chyba wspominać, że szybkość i zapał jedzenia są wprost niesamowite.
Mam zamiar podawać same żwacze do soboty wieczora. Sobotnia kolacja już będzie mieszana z mięsem - przeponą wołową.
Trzymajcie proszę kciuki, żeby kolejne dni również były sukcesem pod względem trawienia, zwłaszcza u Śnieżki, bo już naprawdę nie mam siły na jelitowe wybryki tej dziewuszki

Shirley Chong: „Hierarchia w normalnym stadzie to nie jest coś, co konkretny pies narzuca innym psom. To jest coś, co inne psy decydują się dać temu konkretnemu psu. Innymi słowy, hierarchia przychodzi od dołu.”