Snedronningen pisze:Shamu zabił trenerkę, co prawdopodobnie nie było wypadkiem
Odświeżyłam sobie ten dokument Blackfish, a biorąc pod uwagę to, jakimi fascynującymi stworzeniami są orki, myślę, że zasługują na swoje miejsce w wątku, który mam nadzieję zostanie wydzielony.
Tilikum został złapany na wolności jako orcze dziecko. Proces łapania małych orek wyglądał tak, że na grupę orek szarżowały statki - dorosłe samce próbowały odciągnąć uwagę ludzi od samic z dziećmi i płynęły na powierzchni w przeciwną stronę. Wtedy wypływały kolejne statki, goniąc mamy i ich dzieci. Osaczano je i próbowano pojmać. Orki-matki, próbujące chronić dzieci, często odnosiły obrażenia, więc dobijano je i topiono ich zwłoki. Nawet jeśli się nie ma pojęcia o orkach każdy jest w stanie zdać sobie sprawę z okrucieństwa tych polowań. A trzeba dodać do tego fakt, że orki są bardzo społecznymi stworzeniami, żyjącymi w grupach rodzinnych, a dzieci i matki pozostają w naturze często u swojego boku do kresu swoich dni.
Początki treningu Tilikuma w SeaLand wyglądały w ten sposób, że połączono go z wytresowanymi orkami i za każdym razem, gdy Tilikum nie wykonał zadania, wszystkie orki były karane, np pozbawieniem ich pożywienia. Kończyło się tym, że sfrustrowana wytrenowana orka atakowała Tilikuma. Orki były zamykane na noc w boksach, po pewnym czasie niewiele większych niż one same - były głodzone, by zgadzały się do nich wpływać. W 1991 Tilikum utopił trenerkę, która poślizgnęła się i wpadła do basenu w czasie przedstawienia. W gazetach pisano, że sama utonęła, ale po tym wydarzeniu Sealand został zamknięty, a Tilikum sprzedany do SeaWorld, gdzie miał być reproduktorem, miał mieć dużo lepsze warunki bytowe i miał nigdy nie występować w przedstawieniach, choć władze SW zapewniono, że to pozostałe samice zabiły trenerkę, a Tilikum nie miał z tym nic wspólnego.
W SeaWorld Tilikum nie został zaakceptowany przez pozostałe orki. Nieszczęśliwe, pogrążone w żałobie orki, którym wielokrotnie odbierano ukochanych przyjaciół, dzieci, a łączono w grupy z kompletnie obcymi sobie osobnikami, z którymi dosłownie nawet nie umiały się porozumieć (uważa się, że orki tak jak ludzie, posługują się różnymi "językami"), często sfrustrowane reagują agresją. Tilikum zatem trzymany był w kompletnej izolacji, entuzjastycznie witał więc ludzi i chciał z nimi trenować. W końcu zaczął występować. I zarabiać duże pieniądze.
Tilikum wielokrotnie zdradzał zachowania wskazujące na to, że jest w stanie skrzywdzić trenera. Te zachowania były wycinane np z nagrań reklamowych i niszczone. W 1999 roku w basenie Tilikuma znaleziono martwego, nagiego człowieka z licznymi śladami ugryzień. Oficjalna wersja jest taka, że narkoman na haju zmarł w wyniku hipotermii. Ciekawe jest jednak to, że nie tylko basen był strzeżony, ale zarówno wokół, jak i wewnątrz basenu było kilka kamer - ale nie było żadnych świadków ani nagrań zdarzeń tamtej nocy.
Sytuacja w której Tilikum zabił Dawn przez trenerów pracujących wówczas z nimi przedstawiana jest tak - Tilikum podczas przedstawienia miał za zadanie opłynąć basen dookoła, machając do widowni płetwą. Za dobrze wykonane zadanie nagradzany był gwizdem, po którym miał zawrócić i otrzymać nagrodę - jedzenie. Karą za źle wykonane zadanie była kilkusekundowa cisza i brak reakcji trenera. Nie wiadomo dlaczego, ale Tilikum nie usłyszał gwizdka Dawn. Powtórzył zadanie, jeszcze lepiej. Potem wrócił do Dawn, a ona zdziwiona, nie zareagowała - ukarała go. Po chwili dała mu jedzenie, ale okazało się, że zostały same resztki. Dawn przeszła do zakończenia pokazu - w której schodziła do Tilikuma, do wody, i pozakazywała widowni swoją więź z orką, całując ją i przytulając. Wtedy Tilikum złapał ją za ramię, wciągnął pod wodę, zabił i zmasakrował jej ciało. PRowcy SeaWorld najpierw przedstawili wersję, że Dawn się potknęła, wpadła do wody i utopiła, ale było zbyt wielu świadków, żeby to przeszło. Oficjalna wersja przedstawiona w sądzie mówiła, że Tilikum przez przypadek złapał Dawn za włosy i wciągnął pod wodę.
Orki są szalenie inteligentnymi stworzeniami, wręcz osobami, zdaniem niektórych badaczy przewyższającymi świadomością samych siebie i emocjonalnością nawet ludzi.
Autorzy dokumentu twierdzą, że nie odnaleźli żadnych doniesień o tym, by orka kiedykolwiek zraniła jakiegokolwiek człowieka... żyjąc na wolności. "Wypadki" z orkami żyjącymi w niewoli dzieją cię ciągle i dlatego tak trudno dogadać się w sprawie tego, o którym właściwie mówimy.
To, co ludzie robią z orkami w takich parkach wodnych, to jakby wziąć człowieka, pozbawić go rodziny, przyjaciół, odebrać mu wszystko co ma dla niego jakąkolwiek wartość, zamknąć w izolacji od świata w pomieszczeniu gdzie jedyne co ma do roboty to chodzenie w kółko na powierzchni dwóch metrów kwadratowych i przez lata robić wodę z mózgu próbując przekonać go, że jest się jego najlepszym przyjacielem, bo trzy razy w tygodniu przychodzi się do niego i każe mu tańczyć polkę w zamian za poklepanie po plecach i posiłek. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że takiemu "przyjacielowi" różne "wypadki" mogłyby się przytrafić.
(PS. Uwielbiam orki.)