Mała aktualizacja
Od czasu kiedy przedstawiałam się na forum (2 lata temu) naszych "ziołowych" kotów była
dwójka.
U mojej siostry była Bazylia, u mnie Tymianek.
Dawno to było
Potem pojawił się Lubczyk, który postanowił umierać z wyczerpania i chorób wszelakich tuż pod moim blokiem. Nie mogłam na to pozwolić, zabrałam do domu, wymyśliłam imię Lubczyk, Tymuś pokochał go jak brata i była ich
trójka.
Potem forumowa koleżanka Iowa zadbała o to, żeby moja siostra nie była gorsza i w ten sposób pojawił się nasz zez-kot (załączę zdjęcia to będziecie wiedzieć o co chodzi) Kminek. I tak zrobiła się
czwórka.
Jakiś czas potem moja mama zaopiekowała się kotem po wypadku (usunięta śledziona), który dostał imię Len - to już
piątka. Leniu miał mieszkać sam, bo podobno nie lubił innych kotów. Jego samotność nie trwała długo, gdyż moja siostra znalazła kocie dziecko (ok. 3-4 tyg.) z oczkami i noskiem zalepionymi ropą, głodne, zmarznięte i przestraszone. Miał być tylko na chwilę, został u mamy. Otrzymał imię Rzepik (to też jakaś roślina lecznicza), a Leniu wpadł w zachwyt nad nowym bratem. I tak oto mamy
szóstkę. Szóstka to optymalna liczba, więcej nie możemy przyjąć, zwłaszcza, że oprócz kotów są jeszcze cztery suczki
Oczywiście wszystkie koty są na barfie. Moje i siostry jedzą 100% barfa, koty naszej mamy troszkę mniej, gdyż prześcigają się w kradzieżach wędlin z kanapek, mięsa z zupy itp.
W kolejnym wpisie postaram się zamieścić zdjęcia całego kociego towarzystwa.

Tymiankowa, Bazylia, Kminek, Miętka, Chili i Szczypiorek (koty) oraz Sesja, Lisa, Szuszu i Tibi (psy) pozdrawiają :)