Benek a pierwsze podjeście do Barfa

BARFne historie i dzienniki, zwierzenia i opowieści barferów
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
dzedlajga
Posty: 38
Rejestracja: 2014-03-27, 15:12

Benek a pierwsze podjeście do Barfa

Post autor: dzedlajga »

Muszę jeszcze w profilu dodać datę, że od dzis barfujemy.

Dopiero dostał pierwszy kawał surowizny a już mam pierwsze spostrzeżenie. Do tej pory nigdy nie przepuścił mojego posiłku - zawsze mnie pilnował, no ale ja uważałam, że głodny nie ma prawa być, bo przecież przed chwilą zjadł i na zagłodzonego bynajmniej nie wygląda (jeszcze się nie nauczyłam wstawiać zdjęć) :-/

A dziś dostał kawał mięcha i kompletnie olał moje śniadanie. Czyżby pies po raz pierwszy w życiu się najadł? Jeśli ta tendencja się utrzyma to będę miała ogromne wyrzuty sumienia, że go głodziłam.
gpolomska
Admin techniczny
Posty: 1745
Rejestracja: 2013-01-07, 11:02
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: gpolomska »

Niestety jest ogromna różnica między zapychaniem żołądka a odżywianiem organizmu, który nawet jeśli dostanie milion kcal, a będzie mu brakowało np. witamin, to ciągle będzie się ich domagał generując uczucie głodu. Człowiek też na samych ziemniakach z odrobiną tłuszczu przeżyje - tylko co to za życie? Tak samo bywa na karmach gotowych.

Kciuki, żeby było lekko, miło i przyjemnie przy BARFowaniu :kciuk: psiakowi wyjdzie na zdrowie :-D
Awatar użytkownika
dzedlajga
Posty: 38
Rejestracja: 2014-03-27, 15:12

mała korekta

Post autor: dzedlajga »

Dzieki z kciuki - z pewnością się przydadzą - bardziej mnie niż piesowi. Ale mała korekta - on nie jadł suchego, tylko gotowane. Suche tylko jako nagroda i czasem do kuli albo innej zabawki ale nie dużo.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez dzedlajga, łącznie zmieniany 1 raz.
gpolomska
Admin techniczny
Posty: 1745
Rejestracja: 2013-01-07, 11:02
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: gpolomska »

A napisałam o suchym? Nie wydaje mi się ;-)

Gotowane a BARF to bardzo różny pokarm (nieprzetworzone białko w BARF jest dużo bardziej wartościowe niż to w gotowanym mięsie). Suche to jak czipsy czy inny fast food - jak rzadko, to ujdzie.

Co do przydatności kciuków najbardziej Tobie - tak to już zwykle jest, że najtrudniejszą sprawą jest przekonanie opiekuna, że BARF jest dla zwierzaka najlepszy - później już jest z górki (szczególnie jeśli nie musisz negocjować z wybrednym kotem :D ).
Awatar użytkownika
dzedlajga
Posty: 38
Rejestracja: 2014-03-27, 15:12

kciuki

Post autor: dzedlajga »

No, napisałaś o gotowych karmach, a to jednak najczęściej suche, ale nie będę się kłócić o to, co mialaś na myśli ;-)

Mnie nie trzeba przekonywać do lepszości barfa od innego jedzenia. Ale to trochę taka rewolucja - ile, czego itp. Choć przyznam, że jak już umyślę co mu dać, to dużo łatwiej wyciągnąć ochłap z lodówki niż gotować, mieszać itp
gpolomska
Admin techniczny
Posty: 1745
Rejestracja: 2013-01-07, 11:02
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: gpolomska »

Pociesz się - masz psa. Czyli mniej kombinowania i mniej grymaszenia niż przy kotach. Najgorzej na początku zanim sobie wszystko rozplanujesz - z czasem wszystko idzie szybciej.
Awatar użytkownika
koniczynka
Posty: 887
Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: koniczynka »

gpolomska pisze:Pociesz się - masz psa. Czyli mniej kombinowania i mniej grymaszenia niż przy kotach. Najgorzej na początku zanim sobie wszystko rozplanujesz - z czasem wszystko idzie szybciej.
Nie można generalizować :P Ja mam psa, który bardziej grymasi niż mój kot, który to zje wszystko po psie :P
gpolomska
Admin techniczny
Posty: 1745
Rejestracja: 2013-01-07, 11:02
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: gpolomska »

Oczywiście, wyjątki się zdarzają (w obydwie strony) - niemniej jednak psa w ostateczności solidnie przegłodzisz, a kota nie możesz za długo bez uszczerbku na zdrowiu.
Awatar użytkownika
ciocia_mlotek
Posty: 4452
Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
Lokalizacja: góry Szkocji

Post autor: ciocia_mlotek »

Co racja to racja. tak "statystycznie" wiecej kłopotów grymaszących jest z kotami niz z psami :)
Awatar użytkownika
dzedlajga
Posty: 38
Rejestracja: 2014-03-27, 15:12

Post autor: dzedlajga »

Benek jak najbardziej wpisuje się w tą statystykę. Chętnie wcinał wszelkie śmieci znalezione na dworze, więc nawet mi nie przyszło do głowy, że mógłby wybredzać jak mu dam pachnące mięsko. Z warzywami też nie ma problemu: marchew z jabłkiem, ogórek kiszony a za brokuły to dałby się chyba pokroić

[ Dodano: 2014-04-07, 22:17 ]
okazuje się, że surowe to zupełnie co innego niż gotowane. Dawno temu przez kilka dni dostał gotowane samo mięsko i koopa była daleka od ideału. A po surowiźnie wszystko jest super. Pierwsze koty za płoty - wygląda na to, że będzie dobrze, bo tych kup najbardziej się bałam. Jeszcze muszę tylko rozpracować suple
ODPOWIEDZ