kashucha pisze:Nie myśl o tym zbyt wiele
Uważam, że nie należy odsuwać od siebie tych myśli, ani tłumić złości. Wręcz przeciwnie, trzeba sobie to poukładać i o tym mówić, nawet głośno i wyraźnie. Trzeba ostrzegać innych opiekunów zwierząt i edukować. Trzeba pokazywać, że weterynarzom należy patrzeć na ręce i żądać od nich wszelkich wyjaśnień, nie pozwalać traktować się z wyższością, ale także - uświadamiać, że bez samokształcenia nie jesteśmy
niestety w stanie pomagać naszym pupilom. Ponieważ nasze własne doświadczenia i nasze prawdziwe emocje mogą najlepiej przestrzec innnych oraz uchronić niewinne stworzenia od cierpienia i śmierci, musimy o nich mówić, a nie chować w głębi i zapominać. Niewybaczalne błędy, popełniane przez rzekomych profesjonalistów nie mogą być przemilczane, bo tym samym damy przyzwolenie na kolejne śmierci.
kashucha pisze:Za każdym razem jak o tym myślę, jestem wściekła
I dobrze, że jestes wściekła, masz pełne prawo. Dobrze też, by ta wściekłość była ukierunkowana dokładnie na tych, którzy zawinili, i których należy wskazywać palcem oraz ostrzegać innych przed konowałami. Zbyt często mamy skłonność do tłumienia własnej złości, bo wychowywano nas w przeświadczeniu, że to złe uczucie (zwłaszcza kobiety mają problem z wyrażaniem własnej złości, bo jak były małe, to wpajano im, że "miłym i grzecznym dziewczynkom" nie przystoi się złościć). Nie ma złych i dobrych uczuć, bo każde uczucie jest pełnoprawne i tak samo wartościowe. Tłumienie tych "zakazanych, złych" uczuć, zwłaszcza gdy ich adresatami są tzw. "autorytety" (bo "nie wolno" złościć się na autorytety), prowadzi najczęściej do przenoszenia złości na inne obiekty, zwykle istoty/osoby słabsze.
Złość skierowana pod właściwym adresem może wyzwolić wiele pożytecznej energii i doprowadzić do wielu działań, które pomogą innym (zwierzętom, ludziom). Taka złość jest twórcza, wbrew temu, co nam się wmawia od dziecka (że złość jest destrukcyjna).
kashucha, gpolomska, wasza złość jest słuszna! Bądźcie wściekłe i nie dajcie innym stłumić w was tego uczucia w imię jakichś rzekomych konwenansów czy "wyższego" dobra.