Teoretycznie wszystko pięknie. Wizyta przedatopcyjna, poadopcyjna itd. Ale często oceniają ludzi po wyglądzie i odsyłają. Moja znajoma chciała adoptować pieska. Pojechała do schroniska pogadać, może obejrzeć psiaki. Nawet jej nie wpuścili do środka!!! Baby były chamskie. Wzięły dane od niej i miała być wizyta przedadopcyjna, zeby ocenić dom itd. Nigdy się nie odezwali. Kiedy kolezanka zadzwoniła się dowiedzieć została zjechana z góry na dół, że oni szukają domów dla psów a nie psów dla domów i że to oni podejmują decyzję komu oddadzą psa. ĄŚwietnie, racja. Ale co oni mogli wywnioskować z 5minutowej "rozmowy" w bramie schroniska?
W ten sposób odebrali jakiemuś psu szansę na świetny dom. Koleżanka jest naprawdę fantastycznym opiekunem. Mówię to obiektywnie, nie jako jej znajoma.
Niestety takich historii słyszałam mnóstwo. Ja rozumiem zapobiegliwość, sprawdzanie domów - żeby nie było powrotów itd. Ale tu nawet nie doszło do jakiejś rozmowy kwalifikacyjnej czy wizyty. Ot, nie spodobało się coś panience, nie wiem, w wyglądzie? i olewka