Skipper, Rico i Tosiek goszczą Marlenkę
Świat się kończy
1. Marlenka, która wczoraj po południu zastanawiała się, co powinna zrobić jak pańcia do domu wraca, dzisiaj przywitała mnie jako pierwsza w korytarzu
Pędem przyleciała
2. Dołowanie Marlenki przez Tośka (czyli chwyt zębami za kark i na parkiet) + dzisiejsze popołudniowe zachowanie (czyli wręcz obsesyjne wylizywanie Marlenki ze wszystkich stron przy każdej próbie zbliżenia się jej mikroskopijnej postury - odbiło mu coś ???
) zaowocowało tym, że ZACZĘŁA TRAKTOWAĆ GO JAK MATKĘ
Co jak co, ale takiego obrotu sytuacji (którą obserwuję od ponad 5 dni), w życiu bym się nie spodziewała
Tosiek jako kocia mamka ?????????
Ludzie RATUJCIE !!!
Wyjaśniając temat - jak tylko Tosiek się położy, to Marlenka leci pędem do jego puchatego brzuszka, ryje noskiem i na gwałt cycków w bujnym futrze szuka
Tosiek jest bardziej rozsądny niż Skipper w stosunku do Rico 4 lata temu (który postępował podobnie, pisałam o tym w postach wyżej) i od razu odwala jej potężnego kopa tylną łapą
Marlenka niestety z siłą odrzutu tylnej łapy Tośka raczej szans nie ma (siłę takiego odrzutu odczułam na własnej skórze ponad tydzień temu, jego skutki jeszcze leczę
), więc na razie Tosiu jest matką niedostępną
Nota bene ciekawe jak długo to potrwa ??? (tzn. chodzi mi, że Tosiu będzie matką niedostępną, bo Marlenka uparta i szybko nie zrezygnuje
)
3. Rico chyba już całkowicie doszedł do siebie i pogodził się z losem/sytuacją w mieszkaniu - zaczął jeść, miziać się, ale niestety Marlenkę traktuje jak powietrze; na szczęście nie fuczy na nią i nie warczy, ale również w ogóle jej nie zauważa
4. Skipper co prawda wściekle fuczy i warczy na Marlenkę, ale dzisiaj jakoś spokojnie kolację w jej towarzystwie spożył, co widać na załaczonym obrazku
(to mlaskanie to Skippera, Marlenka bardziej przestrzega zasad savoir vivre
)
A na deser - popołudniowy relaks Tośka (oczywiście na stole, jak to koty) z córeczką (???)

I CO JA MAM Z TYM WSZYSTKIM ZROBIĆ ???
1. Marlenka, która wczoraj po południu zastanawiała się, co powinna zrobić jak pańcia do domu wraca, dzisiaj przywitała mnie jako pierwsza w korytarzu
2. Dołowanie Marlenki przez Tośka (czyli chwyt zębami za kark i na parkiet) + dzisiejsze popołudniowe zachowanie (czyli wręcz obsesyjne wylizywanie Marlenki ze wszystkich stron przy każdej próbie zbliżenia się jej mikroskopijnej postury - odbiło mu coś ???
Co jak co, ale takiego obrotu sytuacji (którą obserwuję od ponad 5 dni), w życiu bym się nie spodziewała
Wyjaśniając temat - jak tylko Tosiek się położy, to Marlenka leci pędem do jego puchatego brzuszka, ryje noskiem i na gwałt cycków w bujnym futrze szuka
Nota bene ciekawe jak długo to potrwa ??? (tzn. chodzi mi, że Tosiu będzie matką niedostępną, bo Marlenka uparta i szybko nie zrezygnuje
3. Rico chyba już całkowicie doszedł do siebie i pogodził się z losem/sytuacją w mieszkaniu - zaczął jeść, miziać się, ale niestety Marlenkę traktuje jak powietrze; na szczęście nie fuczy na nią i nie warczy, ale również w ogóle jej nie zauważa
4. Skipper co prawda wściekle fuczy i warczy na Marlenkę, ale dzisiaj jakoś spokojnie kolację w jej towarzystwie spożył, co widać na załaczonym obrazku
A na deser - popołudniowy relaks Tośka (oczywiście na stole, jak to koty) z córeczką (???)

I CO JA MAM Z TYM WSZYSTKIM ZROBIĆ ???
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
I znowu, czytając twoją relację o kocich stosunkach, pękałam ze śmiechu
. Skipper, coś mi się wydaje, że Marlenka coraz bardziej podbija twoje serduszko
. Mój Julian, po tygodniu złych stosunków z Guciem, też zaczął bardzo wylizywać malucha. I trwa to do dzisiaj. Tylko teraz Gucio się broni i daje kopa Królowi tylnymi łapami. Kiedyś czytałam, że takie lizanie ma dwa znaczenia: 1 - ja się tobą opiekuję, 2 - ja jestem na wyższej pozycji niż ty. Niestety nie pamiętam, gdzie to czytałam
. Myślę, że wszystko się pięknie układa.
Marlenka, małymi kroczkami próbuje zadomowić się w przytulnym gniazdku. 
Iza, co Ty sugerujesz ?IzabelaW pisze:Nic, koty już wszystko zrobiły za Ciebie
Świeże wiadomości z frontu
Tak więc:
1. Od samego rana oczywiście wrzaski, że koty głodne - Marlenka jest bystrą obserwatorką i już wyczaiła, że najlepiej plątać się pod nogami i wydzierać, żeby dostać coś do jedzenia. Chłopcy przyzwyczajeni, że chodzą do kuchni i jedzą na raty, co panna sprytnie wykorzystała i wymiotła całe śniadanie przeznaczone dla 4 kotów w ciągu pół godziny
2. Zaczęła zaczepiać Rico - jak przeleciała koło niego parę razy jak rakieta (i jeszcze w przelocie trzepnęła łapą), chłopak dał się w to wciągnąć i ganiał za nią po całym mieszkaniu
3. Marlenka to bardzo zwinna i łowna kobietka - po śniadaniu doszła do wniosku, że na deser można spróbować jeszcze (tak, tak, szczerą prawdę mówię) upolować jakąś mysz
Walka z myszą w rozmiarze XXL wymaga jednak dużo więcej wysiłku, co widać tutaj....
___________________________________________________________________________________
Niestety bardzo zaostrzają się relacje Skipper - reszta kotów; Skippi zdaje się coraz bardziej nie trawić Marlenki, zaczyna ją tłuc
Nie jest dobrze
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Doradora, na youtube są filmy specjalnie dla kotów. Technika idzie do przodu, dlaczego więc i koty nie mogłyby TV sobie pooglądać...
Filmy są nie tylko rysunkowe, ale również i z życia wzięte - ornitolodzy ustawiają gdzieś na polance w lesie kamerę, sypią ziarenka i ptaszki się do tego zlatują. Ja akurat to często puszczam na TV jak coś robię - dla mnie taki film, w połączeniu z ptasimi śpiewami, działa bardzo uspokajająco i relaksująco.
Zaś co do myszy - ja osobiście uważam, że w całości bynajmniej makabrycznie nie wygląda
Mysz zakupiłam kiedyś w Biedronce bodajże i powiem, że jest to super-udany zakup, bo koty ją po prostu UWIELBIAJĄ
A już dopaść mysz i uciąć w niej sobie drzemkę to trzeba się dobrze starać, bo zazwyczaj kolejka chętnych jest a kot mieści się tylko jeden (duży)
Filmy są nie tylko rysunkowe, ale również i z życia wzięte - ornitolodzy ustawiają gdzieś na polance w lesie kamerę, sypią ziarenka i ptaszki się do tego zlatują. Ja akurat to często puszczam na TV jak coś robię - dla mnie taki film, w połączeniu z ptasimi śpiewami, działa bardzo uspokajająco i relaksująco.
Zaś co do myszy - ja osobiście uważam, że w całości bynajmniej makabrycznie nie wygląda
Mysz zakupiłam kiedyś w Biedronce bodajże i powiem, że jest to super-udany zakup, bo koty ją po prostu UWIELBIAJĄ
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Saga, Marlenkę to dzisiaj dokładnie obejrzałam i doszłam do wniosku, że przez ten tydzień co jest u mnie, futro jej się bardzo poprawiło (to możliwe w tak krótkim okresie czasu ?
).
Jakoś tak bardziej zdrowo wygląda, zdecydowanie miększe się zrobiło (na grzbiecie miała taką jakby twardą szczecinkę, w tej chwili to futro jest mięciuteńkie, szczecinka zniknęła), żywszy kolor i na tych łatkach zaczęły się pojawiać pojedyncze dłuższe białe włoski - zaczyna wyglądać jak posypana takim lekkim szronem, bardzo elegancko zresztą
Jakoś tak bardziej zdrowo wygląda, zdecydowanie miększe się zrobiło (na grzbiecie miała taką jakby twardą szczecinkę, w tej chwili to futro jest mięciuteńkie, szczecinka zniknęła), żywszy kolor i na tych łatkach zaczęły się pojawiać pojedyncze dłuższe białe włoski - zaczyna wyglądać jak posypana takim lekkim szronem, bardzo elegancko zresztą
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
A ona jest pręgowana? Bo zauważyłam, że koty pręgowane, niezależnie od kolorów (rude, szare, bure) mają właśnie takie przebarwienia jakby szron. Ciekawie to wygląda bo mieni się w świetle. U mnie Maks tak ma. Mufka ma tylko dwa kolory - czerń i biel, ale na tym czarnym ma takie śmieszne miejsca (z 3-4 tylko) z dłuższymi, białymi włoskami, ale to są pojedyncze włoski, dosłownie po 3 w każdym miejscu
. Gdyby nie to, że miała tak od dziecka to bym pomyślała, że siwieje
. I w środku w uszach ma też takie biały puch, mimo, ze uszy ma czarne. Dość komicznie to wygląda 
A Marlenka naprawdę wygląda okazale. Nie wiem, może to tak na filmie, jakieś złudzenie optyczne
, ale na zabidzoną to nie wygląda
. Fajna mordka
taka mała kombinatorka 
A Marlenka naprawdę wygląda okazale. Nie wiem, może to tak na filmie, jakieś złudzenie optyczne
Zdecydowanie pręgowany to ona ma łepek, kawałek szyjki za łepkiem i ogon, a ta duża szarobeżowa łata na grzbiecie i boczkach to ma raczej takie małe ciemne cętki
To akurat widać dość dobrze na tym filmie, na którym czarne myszy łapie
Co do "zabidzenia" to tyle od tygodnia u mnie wcina, że trudno, żeby zabidzona była
Jak ją zarekwirowałam z parkingu to na szczęście tylko "pod" bidzona była, a nie "za".
Ale różnicę w wyglądzie futra widać
Niestety fotki robię komórką nie najwyższych lotów (aparat mi szlag trafił), więc i jakość tych zdjęć jest niezbyt
To akurat widać dość dobrze na tym filmie, na którym czarne myszy łapie
Co do "zabidzenia" to tyle od tygodnia u mnie wcina, że trudno, żeby zabidzona była
Ale różnicę w wyglądzie futra widać
Niestety fotki robię komórką nie najwyższych lotów (aparat mi szlag trafił), więc i jakość tych zdjęć jest niezbyt
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Marlenka zaliczyła dzisiaj kontrolę uszek u wetki i wygląda na to, że zwidów jednak nie mam
Wetka stwierdziła, że wygląda znacznie lepiej niż tydzień temu i jakby ciałka/tłuszczyku trochę przybyło...
Ja osobiście z dnia na dzień widzę poprawę w wyglądzie futerka, no waga oczywiście też leci w górę
Poprawiają się kontakty z dwoma z trzech tubylców - dochodzi już do tego, że włazi im pod brody (akurat doskonale się mieści ze swoją posturą), wygina swój malutki grzbiecik, ogonek do góry, zaczyna się przytulać, ocierać, mruczeć a chłopaki łapią się na to i myją jej futerko, że hej
Cwaniara mała, dobrze wie jak się kocich chłopów naokoło pazurków owija...
Szkoda tylko, że Skipper oporny...
Co ciekawe - Tosiek zaczął się poczuwać jako obrońca Marlenki - dzisiaj leżała na kanapie, podszedł do niej Skipper, zaczął warczeć, syczeć i wyciągnął do niej łapę chcąc jej przyłożyć - w tym momencie Tosiek rzucił się na niego z wrzaskiem i pazurami
kotłowanina dzika się zaczęła, kłąb fruwającego futra w powietrzu - ostatecznie Skippi zrezygnował i ulotnił się, Marlenka zwiała przerażona a Tosiek został sam na placu boju i ze stoickim spokojem i miną zwycięzcy zaczął porządkować potargane futro...
__________________________________________________________________________
A panna wybawiła się i wybiegała z Rico i Tośkiem i drzemie pogrążona w objęciach kociego Morfeusza...

zmieniając pozycję od czasu do czasu...

Ja osobiście z dnia na dzień widzę poprawę w wyglądzie futerka, no waga oczywiście też leci w górę
Poprawiają się kontakty z dwoma z trzech tubylców - dochodzi już do tego, że włazi im pod brody (akurat doskonale się mieści ze swoją posturą), wygina swój malutki grzbiecik, ogonek do góry, zaczyna się przytulać, ocierać, mruczeć a chłopaki łapią się na to i myją jej futerko, że hej
Cwaniara mała, dobrze wie jak się kocich chłopów naokoło pazurków owija...
Co ciekawe - Tosiek zaczął się poczuwać jako obrońca Marlenki - dzisiaj leżała na kanapie, podszedł do niej Skipper, zaczął warczeć, syczeć i wyciągnął do niej łapę chcąc jej przyłożyć - w tym momencie Tosiek rzucił się na niego z wrzaskiem i pazurami
__________________________________________________________________________
A panna wybawiła się i wybiegała z Rico i Tośkiem i drzemie pogrążona w objęciach kociego Morfeusza...

zmieniając pozycję od czasu do czasu...

Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)