Na odwrót. Visolvit był pomarańczowy i w większych saszetkach, a Vibovit bardzo jasnożółty, o grubości mąki i słabo się pienił.dagnes pisze:Vibovit miał taką grubszą strukturę i właśnie lepszy smak, to na pewno, a Visolvit był drobniejszym proszkiem chyba żółto-pomarańczowym.
Gdyby produkcja tych preparatów nie była dochodowa i jak twierdziłaś w poprzednim poście "przynosiła gigantyczne straty" to wielkie koncerny w ogóle by się tym nie zajmowały. Obecnie najczęściej te preparaty są wytwarzane przez spółki córki lub mniejsze zakłady przejęte przez gigantów, ale ostateczny beneficjent jest dalej ten sam. Dajmy już temu spokój, bo to jest liczenie diabłów na łebku szpilki.
A na koniec zrobię małą pętelkę... Zarówno dietę LC jak i promowany przez Cambell'a weganizm można stosować i być zdrowym, i szczęśliwym. Obie namawiają właściwie do bardzo rozsądnej rzeczy czyli jedzenia mało przetworzonego. I unikania jednoczesnego podawania białka, tłuszczu i węgli. Nie jest przypadkiem, że w przyrodzie pokarmów zawierających te 3 składniki na raz jest znikoma ilość m.in. mleko ssaków.
Mnie tam zasadniczo obojętne co kto je jeżeli się dobrze czuje i jest zdrowy. Jak ktoś nie lubi mięsa to nie widzę sensu żeby się zmuszał, tak samo ja też nie zostanę weganką, bo po prostu wolę mięso. Śmieszy mnie natomiast jak ktoś robi z jedzenia religię i uważa, że przez swoją dietę "zbawia świat". A niestety trochę tak to wygląda w przypadku wielu autorów publikacji dietetycznych.