Pozwolę sobie zacytować siebie z wątku "dlaczego kot nie jest psem?"
Ludzie obserwowali zachowania wilków, czy dzikich psów i przekładali to na relacje człowiek-pies. Niestety, nastąpiło to z ogromną szkodą dla psiej psychiki i naszej relacji z psami.
Teoria dominacji przywędrowała do nas przez Johna Fishera, który pod koniec życia wycofał się z tych założeń, ale niestety nie zdążył napisać na ten temat książki (ale opublikował zdanie: "Jeśli w ten sposób chcecie żyć z waszym psem, to mam dla was złą wiadomość, która z pewnością rozczaruje wielu ludzi, chcących osiągnąć status alfy – to dla psa nic nie znaczy, ponieważ mieszkając z człowiekiem nie czuje się tak samo jakby żył na wolności"). Potem pojawiła się Fennell, a obecnie - Cesar Milan, głosząc zabobony wśród psiarzy. TD zakłada, że pies chce się stać alfą i walczy o taką pozycję w naszym domowym zaciszu, kwestionując nasze przywództwo, a my musimy na każdym kroku pokazywać "kto tu rządzi". Według TD niektórym psom udaje się przejąć pozycję i stąd wynika ich nieposłuszeństwo czy agresja.
Tymczasem według już najnowszych badań, pies nie potrafi traktować człowieka jako stado tak, jak by traktował psy. Bowiem z samej definicji stado składa się raczej z jednego gatunku, więc ludzie i psy stada tworzyć nie mogą. Ewentualnie wspólnie tworzymy pewną społeczność. Dlatego nie możemy stać się "alfą" w życiu psów, możemy być jedynie przewodnikiem.
Psy, przez to, że żyją z nami - w domu, a nie w psim stadzie, nie mają możliwości dowiedzieć się co oznacza dominacja. Nasze "dominujące" zachowanie (rozumiane jako zachowania "alpha rolls", które mają na celu wyegzekwowanie pewnych zachowań psa "na siłę") jest wymuszone, nienaturalne, powoduje dezorientację i lęk u naszych psów. Wspomniana przeze mnie wyżej Kirsty przez wiele lat pracowała z psami wykorzystując tzw. "metody tradycyjne". Psy zachowywały się prawidłowo, ponieważ obawiały się jej, czuły lęk. Dziś szkoli inaczej, psy także zachowują się prawidłowo, ale czują się przy niej pewnie i bezpiecznie.
Obecnie nauka psów opiera się raczej na tzw. metodzie pozytywnych wzmocnień - nagradzamy zachowanie pożądane. Wszelki przejaw nieposłuszeństwa nie jest oznaką chęci dominacji, a jedynie tego, że nie nauczyliśmy psa, tego, co chcielibyśmy by robił. Ma nie skakać na powitanie - trzeba nauczyć go spokojnego powitania, uspokajania się, można nauczyć komendy siad - pies nie może jednocześnie skakać i siedzieć. ;) "Ustalenie hiererchii w domu" nie da nic poza tym, że pies nie będzie miał do nas zaufania i w przypadku bardziej wrażliwych psów - będzie się nas bał okazując to np. posikiwaniem.
Bardzo żywa jest teoria dominacji przy psach agresywnych. Utożsamiamy dominację z agresją. Tymczasem James O'Heare, behawiorysta specjalizujący się w agresji psów, stwierdził, że takie psy powinny być nazwane kontrolującymi. Takie psy wykazują zachowania agresywne najczęściej w wyniku frustracji - nie mają zapewnionych podstawowych potrzeb, jak np. praca węchowa, rozwiązywanie zagadek, odpowiednia ilośc ruchu lub z powodów braków socjalizacyjnych itp. Dominujący pies (jeśli już uzyć tego słowa) jest bardzo pewny siebie i nie musi kontrolować wszystkiego dookoła. Widać to w relacjach pies – pies. Pies, który jest pewny siebie, już samym spojrzeniem sprawia, że inne mu się poddają i nie wchodzą w konflikt. Najczęściej nie potrzeba do tego nawet warknięcia.
O ile z tym stwierdzeniem jestem w stanie się w pewnym stopniu się zgodzić:
dagnes napisał/a:
Pies jest zwierzęciem stadnym, polującym i żyjącym w stadzie, które wymusza organizację hierarchiczną oraz posłuszeństwo. Psy polują grupowo, często wspólnie wychowują potomstwo. W psim stadzie panuje ścisła hierarhia, każdy osobnik ma swoje miejsce o odpowiednim stopniu podporządkowania. Członkowie stada o najsłabszej pozycji są skazani na funkcję usługową w stosunku do psów dominujących.
choć trzeba tu zwrócić uwagę na pracę zwłaszcza Michele Minunno, który zajmuje się badaniem struktury społecznej psów wolno żyjących, bezdomnych i zdziczałych. Co ciekawe, "rehabilituje" psy domowe dzięki wprowadzeniu ich w odpowiednią grupę psów bezdomnych, by nauczyły się respektować sygnały dystansujące, korzystać z uspokajających, etc. - ale o tym nie tutaj.
W każdym razie z obserwacji Minunno wynika, że niektóre psy bezdomne potrzebują towarzystwa innych czworonogów, więc starają sie przyłączyć do jakiejś grupy. Ale są też takie, które lubią towarzystwo innych, ale jednocześnie świetnie czują się w samotności - i to właśnie do takich psów dołączają inne. Wtedy wokół tego "samotnika" utworzy się grupa rodzinna, z ustaloną wśród psów hierarchią. Jednocześnie należy zauważyć, że nie jest to grupa, z której nie można się odłączyć - wręcz przeciwnie, często dorosłe samce, gdy czują taką potrzebę, odłączają się. Jednak tak czy inaczej, trudno mówić o "funkcjach usługowych" jednych psów wobec drugich, bo de facto każdy z nich czerpie z pozostawania w danej grupie społecznej określoną korzyść.
Również Dr Frank Beach prowadził badania nad społecznymi zachowaniami psów i stwierdził, że nie ma pomiędzy nimi czegoś takiego, jak fizyczna dominacja. Nawet, jeżeli nazywamy te relacje jakąś hierarchią, to nie jest ona ustalana siłą.
Z drugiej strony, badania Kirsty Peake, badaczki wilków żyjących na wolności w Parku Yellowstone, w skrócie udowodniły, że:
- gdy wilk spadnie z pozycji alfa, nie jest odrzucany przez grupę - wręcz przeciwnie, starsze osobniki obdarzone są opieką reszty grupy, np. otrzymują pomoc w poruszaniu się
- wilk alfa nie rości sobie praw do wszystkiego, choć ma pewne przywileje, tak np. wilk niższy w hiererchii stada może sobie rościć prawo do kawałka mięsa; nie zawsze wilk alfa inicjuje też polowanie.