bo ja wiemMłody duch wyłazi na twarz
już głupiej nie moge sie zachowywac i myślec młodziej
ale efekt na twarzy tego żaden
…..postaram się odpowiedzieć na pytanie…..postaram się, bo mój wyuczony zawód jest na przeciwnym krańcu orbity w stosunku do biochemii, medycyny itp…., ale wrodzona dociekliwość i analityczny styl pracy wyrobił pewne nawyki.dagnes pisze:Dziewczyny (Sandra, Nitka), mam do Was prośbę. Jeśli mamy dyskutować merytorycznie, to podając przepisy na różne odżywki / dodatki / posiłki / sałatki piękności itp., piszcie konkretnie w jaki sposób dane produkty oddziałują na tkankę skórną, włosy oraz inne atrybuty młodości i piękna, jakie konkretnie substancje zawierają poszczególne produkty i co te substancje powodują. W przeciwnym wypadku będziemy tu mieć plebiscyt "cudownych" porad rodem z Claudii
Wiesiołek-skład i działanie
kwas cis-linolowy (ok. 70-80 procent) gamma-linolenowy (GLA; ok. 8-15 procent) i oleinowy (ok. 3 procent) oraz kwasy nasycone – palmitynowy i stearynowy, a także witaminę F, fosfolipidy i sterole roślinne.
Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych NNKT, wchodzą w skład błon komórkowych naszego ciała, a po przebytych chorobach, w wyniku złej diety i procesu starzenia się ilość NNKT maleje i pojawiają się rozmaite objawy chorobowe. Daje znakomite rezultaty w leczeniu miażdżycy i chorób układu sercowo-naczyniowego, obniża ciśnienie krwi. Badania kliniczne potwierdziły, że wiesiołek wspomaga leczenie alergicznych zmian wrodzonych, zwłaszcza atopowego zapalenia skóry. Stosuje się go w preparatach kosmetycznych w celu opóźnienia starzenia skóry.
Ma działanie przeciwzapalne. Wykorzystywany jest w leczeniu reumatoidalnych zapaleń stawów, reguluje też pracę niektórych hormonów. Lekarze zalecają to lekarstwo przy menopauzie, syndromie przedmiesiączkowym i przeroście gruczołu krokowego u mężczyzn. Preparaty z tej rośliny wykorzystywane są także przez psychiatrów i neurologów. Daje dobre rezultaty w łagodzeniu objawów stwardnienia rozsianego, schizofrenii, demencji starczej, a nawet w chorobie Alzheimera.
Pestki z dyni – skład i działanie
Oleje stałe (30-53%), fitosterole (1%) i terpeny. W fazie olejowej dominują kwas linolowy (35-68%) i oleinowy (15-48%). Charakterystyczne dla dyni jest występowanie w jej pestkach skwalenu. Podstawowe fitosterole wstępujące w pestkach dyni to spinasterole, awenasterol, ergostenol, stigmastenol oraz mniejsze ilości kampesterolu, stigmasterolu, klerosterol i isofukosterol. Znajdują się w nim również rzadkie aminokwasy: kwas aminomasłowy, etylasparagina, cytrulina i kukurbitina.
Kukurbitina to substancja wykazująca silne działanie toksyczne wobec drobnoustrojów i robaków, jednocześnie będąc nieszkodliwą dla organizmu ludzkiego. Pestki były od dawna stosowane w walce z pasożytami układu pokarmowego.
Ekstrakt z pestek dyni wykorzystywany jest w kosmetykach, gdyż działa kojąco oraz wspomaga procesy odnowy skóry. Zawiera duże ilości skwalenu, który jest składnikiem płaszcza lipidowego ludzkiej skóry. NKT pełnią dodatkową funkcję ochronną skóry. Istotne dla poprawy kondycji skóry są zawarte w ekstrakcie z pestek dyni fitosterole, które poprawiają strukturę błon komórkowych i powodują wzrost zawartości lipidów w skórze. Poprawia się stopień nawilżenia oraz elastyczność skóry. Zmniejsza się szorstkość skóry, wygładzają się drobne zmarszczki. Fitosterole dyni działają przeciwzapalnie, przeciwalergicznie, a dodatkowo stymulują działanie układu immunologicznego skóry. Wieloletnie doświadczenia fitoterapeutów wskazują, że zastosowanie ekstraktów i oleju z pestek dyni obejmuje objawowe leczenie trudności z oddawaniem moczu w przebiegu łagodnego rozrostu gruczołu krokowego i nadreaktywnego pęcherza. Nasiona dyni polecane są także w leczeniu i profilaktyce hipercholesterolemii
Badacze poszukujący lekarstwa na AIDS zainteresowali się również dynią. W najnowszych pracach naukowcy starają się dowieść, że peponina występująca w roślinie hamuje działanie odwrotnej transkryptazy- enzymu, który ułatwia replikację wirusa wywołującego AIDS
Ostropest plamisty - skład i działanie;
Ostropest plamisty jest ziołem znanym od tysięcy lat, jednakże dopiero odkrycia w XX wieku doprowadziły do jego powszechnego użycia. Wszystko to dzięki sylimarynie, związkowi naturalnie występującemu w ostropeście plamistym.
Okazuje się, że sylimaryna ma bardzo szerokie spectrum dobroczynnych działań na człowieka, jednym z najważniejszych i najlepiej udokumentowanych jest działanie na wątrobę – a mianowicie sylimaryna chroni wątrobę przed szkodliwym działaniem trucizn i toksyn, a także wspomaga regenerację i oczyszczanie wątroby z toksyn.
Ostropest potrafi zniwelować wpływ na wątrobę takich substancji jak: spaliny, alkohol (dzięki czemu czemu znacznie redukuje dolegliwości po spożyciu większej ilości alkoholu – czyli tzw. kaca), antybiotyki/leki, metale ciężkie, spaliny, pyłów i dymów przemysłowych, dym tytoniowy, mitotoksyny (zawarte w muchomorze sromotnikowym)
Oprócz pomocy w walce z toksynami sylimaryna wykazuje działanie przeciwzapalne żółciotwórcze, a także obniża stężenie cholesterolu we krwi jednocześnie hamując wytrącanie się blaszek miażdżycowych.
Działanie ostropestu jednak wciąż zaskakuje naukowców. W 2011 roku naukowcy z Univesity of Colorado dowiedli, że ostropest plamisty zatrzymuje rozwój raka płuc u myszy, okazuje się, że sylimaryna blokuje sygnały komórkowe wysyłane przez komórki nowotworowe, tym samym zatrzymując dostawy tlenu i substancji odżywczych do niej.
A pod tym linkiem jest odpowiedź na pytanie Czy siemię lniane spożywane w dużej ilości jest toksyczne ?Nasiona lnu- skład i działanie;
WNKT, głównie z rodziny omega-3. Nasiona lnu w ok. 40% składają się z tłuszczu, z czego prawie 60% stanowią kwasy omega-3, a tylko 15% kwasy tłuszczowe omega-6. Zawartość kwasów omega-3 w siemieniu lnianym jest podobna do ich zawartości w rybach morskich, dlatego może być polecana osobom, które niechętnie jadają ryby. Kwasy tłuszczowe omega-3 mają fundamentalne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Są potrzebne do budowy tkanki mózgowej i błon komórkowych, syntezy hormonów, wspomagają przemianę materii oraz obniżają poziom cholesterolu. Mają działanie przeciwmiażdżycowe, hamują agregację (przyleganie) płytek krwi.
Błonnik rozpuszczalny i nierozpuszczalny - dzięki czemu jest często wykorzystywany w zaburzeniach funkcjonowania przewodu pokarmowego, np. w zaparciach, biegunkach. Błonnik pokarmowy zapewnia prawidłową perystaltykę jelit, pozwala wyregulować pracę przewodu pokarmowego, ułatwia wypróżnienie oraz daje większe uczucie sytości. Wiąże również w świetle jelita zbędne produkty przemiany materii, w tym również toksyny i pomaga usunąć je z organizmu. Rozpuszczalne frakcje błonnika pokarmowego przywracają także prawidłowy skład mikroflory jelita, zapobiegając biegunkom czy wzdęciom.
Witaminy - ze względu na wysoką zawartość tłuszczu, nasiona lnu są prawdziwą skarbnicą witaminy E, która jest rozpuszczalna w tłuszczach. Witamina ta jest naturalnym przeciwutleniaczem i chroni komórki organizmu przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników. Siemię lniane dostarcza również witamin z grupy B. Zawartość tiaminy (witamina B1) w niektórych odmianach wynosi nawet 16mg/1kg siemienia lnianego.
Składniki mineralne - zawartość minerałów w ziarnie lnu wynosi 3-8%. Siemię lniane jest szczególnie bogate w pierwiastki śladowe: cynk, żelazo, miedź, chrom. W ziarnach występuje ok. 10% fosforu, ale w postaci fosfatydów, szczególnie lecytyny. Bierze ona udział w rozmaitych procesach przemiany materii, uczestniczy w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego i stanowi barierę ochronną dla ścian żołądka.
Fitoestrogeny - inaczej zwane hormonami roślinnymi, występują w postaci steroli. Związki te blokują receptory estrogenowe, chroniąc organizm przed niekorzystnym działaniem reaktywnych form tlenu, zwanych popularnie wolnymi rodnikami. Wykazują działanie przeciwnowotworowe. W nasionach lnu występuje głównie jedna grupa fitoestrogenów – lignany. Należą one do składników biologicznie czynnych, wykazują właściwości przeciwnowotworowe (hamują podziały komórek), hepatoprotekcyjne (chronią miąższ wątroby przed toksycznym działaniem niektórych substancji). Zmniejszają one niekorzystne objawy menopauzy oraz poziom „złego” cholesterolu (frakcja LDL).
Lignany zmniejszają ryzyko wystąpienia raka jelita grubego. Wywierają działanie przeciwmiażdżycowe, hipoglikemiczne (obniżające stężenie glukozy we krwi) i przeciwcukrzycowe. Hamują rozwój bakterii i grzybów chorobotwórczych.
Śluzy roślinne - są cennym składnikiem dietetycznym. Zawartość substancji śluzowych w nasionach lnu waha się w granicach 3-9%. Są to substancje złożone z wielocukrów i białek, które w środowisku wodnym wykazują silne właściwości pęczniejące. Oznacza to, że nasiona lnu zalane wodą zwiększają swoją objętość nawet kilkakrotnie. Śluzy roślinne (gumy roślinne) mają działanie osłaniające i powlekające. Łagodzą podrażnienia przewodu pokarmowego, chroniąc ściany żołądka. Ich właściwości wykorzystywane są podczas kuracji antybiotykowych, w chorobach układu trawiennego, poprawiają też przemianę materii.
Aminokwasy egzogenne – zawarte w białku nasion lnu mają bardzo istotną rolę w organizmie, ponieważ muszą być one dostarczane wraz z pożywieniem. Nie są bowiem syntezowane w organizmie. Skład aminokwasowy nasion lnu ma wyjątkowe wartości biologiczne. Wysoka zawartość leucyny, lizyny i fenyloalaniny reguluje czynności hormonalne, tryptofan korzystnie działa na wzrok, zapobiega też chorobom skóry, a treonina uczestniczy w przemianie i przyswajaniu pozostałych aminokwasów.
Inne substancje bioaktywne, np. flawonoidy – o działaniu przeciwutelniającym, opóźniającym proces starzenia się organizmu. Nasiona lnu mają szerokie zastosowanie w codziennej diecie. Można spożywać je na surowo, jako dodatek do sałatek, twarożków, jogurtów naturalnych. Można nimi posypać kanapki, uprażyć na patelni, zmielić, można je też namoczyć w wodzie lub wykorzystać przyrządzony z nasion lnu olej lniany o wyjątkowo korzystnym działaniu. Wystarczy, że dość często będziemy po nie sięgać i korzystać z tego, co dała nam natura. Bądźmy jak Gandhi, który powiedział: „Gdziekolwiek siemię lniane jest spożywane dość regularnie, tam ludzie cieszą się lepszym zdrowiem"
Podejrzewam, że jest to w dużej mierze problem natury psychologicznej. Podświadomość, która przez wiele lat, może od najmłodszych lat dzieciństwa, rejestrowała komunikat "tłuszcz jest dla ciebie zły", silnie wpływa na odczuwanie smaków i preferencji kulinarnych. Druga rzecz to zwykłe przyzwyczajenie. Spróbuj zacząć od takich bardzo "neutralnych" tłuszczów jak masło, polewać mięso np. aromatycznym smalcem gęsim, a później, z czasem stosować trochę poprzerastane tłuszczem mięso. Sadzę, że da się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza po dogłębnym uświadomieniu sobie potrzeby jedzenia tłuszczu oraz jego wartości i ważności w diecie.ciocia_mlotek pisze:Mam jeden problem: "nie trawię" tłuszczu. Tłuste mięso nie przechodzi mi przez gardło, "rośnie" mi w ustach. Od biedy może być takie równo przerośnięte, gdzie nie ma widocznych, wyczuwalnych "żył" tłuszczu. Ale o takie niełatwo.
No tak, dosłownie - "chwila"ciocia_mlotek pisze:Poczytałam sobie w temacie, do którego podałaś link, o tej diecie paleo. Niby fajne, jednak mam kilka wątpliwości. Po 1 - okres paleologiczny jest ogromny i w jego czasie człowiek się zmieniał, ewoluował. O której formie człowieka mówimy? Poza tym od tego czasu też już chwila minęła.
Oj, tu trzeba by całą rozprawę naukową napisaćciocia_mlotek pisze:Jak wygląda porównanie człowieka epoko kamienia z człowiekiem współczesnym (anatomia i fizjologia)?
Wszystkie produkty, które akurat są wymienione w poście Iowy budzą moje wielkie obrzydzenie i nie wyobrażam sobie, że miałabym się przestawić na dietę, która na nich bazuje. Jaka jest potencjalna nagroda za takie żywienie? Uroda i dłuższe życie? To w takim razie dziękuję, wolę krótsze, ale przyjemniejsze. Lepsze samopoczucie? Chyba jednak nie dla każdego. Ja się akurat po spożyciu produktów z wyczuwalnym tłuszczem czuję fatalnie. Po co się katować czymś czego się nie toleruje. Mnie akurat nikt nigdy nie wmawiał, że masło, czy inne tłuszcze zwierzęce, śmietana, itp. są złe, wprost przeciwnie, wychowałam się w domu, gdzie te produkty były uwielbiane, a mimo wszystko od dzieciństwa nie chciałam ich brać do ust (byłam dziwolągiem jedzącym m.in. kanapki bez masła i innych smarowaczy, tzw. suche, smażącym jajecznicę na suchej patelni zamiast na masełku, jak większość, etc.). Jak przypadkiem (przez pomyłkę) zjadłam, to od razu miałam odruch wymiotny.Iowa pisze: Ja zaczęłam właśnie od dodawania masła, sosów na śmietanie i serze żółtym. Potem zaczęłam smażyć na smalcu, który mi niesamowicie śmierdział (powoli przestaje), ale się przemogłam. Przestałam wybierać tłuszcz z mięsa, itp. Nie wiem, czy dojdę do jedzenia na surowo, na razie mnie to przeraża.
Czy masz problemy żołądkowe, czy jelitowe po spożyciu tłuszczu?Panterowo pisze:Niestety, ja mam to samo, co ciocia_mlotek... I nie wzięło się to z przyzwyczajeń z domu rodzinnego, bo moja mama stosunkowo rzadko podawała na obiad chude mięso (typu np. filet), dopóki nie zaczęłam reagować na tłuszcz (choćby w niewielkich ilościach) rewolucjami żołądkowymi. Fakt, nie lubie tłustego mięsa, ale choćbym chciała się przełamać, to ile razy zjem coś z większą zawartością tłuszczu kończy się tak samo (szczegółów raczej opisywać nie będę). I co zrobić jak organizm się buntuje? Po prostu nie życzy sobie tłustego mięsa i już...tak samo reaguje na mleko.