LoveLorien
Maluch przez pierwszą dobę był na TOTW
Ale już jutro przechodzi na dietę najlepszą z możliwych
Właśnie zasiadam do majstrowania przepisu dla niego. Muszę wymodzić coś z wołowiną i indykiem, bo pewnie tylko to jutro Rafał w okolicy dostanie. Macie jakieś wskazówki, może taką mieszankę dla malucha po przejściach, który potrzebuje dużo sił by dojść do siebie, jakoś specjalnie muszę potraktować?
A to sprawca całego zamieszania:

Ale już jutro przechodzi na dietę najlepszą z możliwych
Właśnie zasiadam do majstrowania przepisu dla niego. Muszę wymodzić coś z wołowiną i indykiem, bo pewnie tylko to jutro Rafał w okolicy dostanie. Macie jakieś wskazówki, może taką mieszankę dla malucha po przejściach, który potrzebuje dużo sił by dojść do siebie, jakoś specjalnie muszę potraktować?
A to sprawca całego zamieszania:

Jest słodki, niezwykle bystry i bardzo grzeczny. Bardzo szybko zrozumiał, że to co przy nim robimy nie jest przyjemne, ale w gruncie rzeczy sprawia, że czuje się lepiej. Potulnie poddaje się zabiegom. Nawet przy moich dziewczynach czasem mam większy problem, żeby im obciąć pazurki - a one to przecież anioły w futerkach. Ot, trzeci Ragdoll nam się trafił 
Niestety nie do końca, konieczna była amputacja ogonka (który swoją drogą wisiał mu u pupy na strzępkach skóry_Jadis_ pisze:A jak u weta? wszystko ok ?
- vesela krava
- Moderator
- Posty: 952
- Rejestracja: 2011-12-08, 19:06
- Lokalizacja: Francja
Niestety wygląda na to, że mamy nie ma - maluch wyraźnie jej szukał i bardzo za nią płakał, gdy go spotkaliśmy po raz pierwszy. Ciągnęło go bardzo do kotów (biegł jak głupi do Aurelki), a nawet do człowieka naśladującego miauczenie. Zresztą mam podejrzenia co do tego, kto był jego matką i już jakiś czas tej kotki nie widziałam w okolicy
poza nim widziałam tylko jednego malucha, był w lepszej kondycji niż "nasz" ranny Mefisto. Niestety drugi maluch pojawił się tylko raz i uciekł, jak tylko mnie zobaczył. Po tym zdarzeniu przepadł bez śladu. Myślę, że Mefisto też przepadłby jak kamień w wodę, gdyby do poszukiwań nie skłoniły go głód i ból. Jest tak malutki, że był w stanie przecisnąć się przez oczko w siatce.
W okolicy jest dużo karmicielek, a ulicę dalej łapie i sterylizuje koty wolontariuszka, która pożyczyła nam klatkę. Myślę, że pozostałe maluchy jakoś sobie poradzą (choć nie wykluczam, że i je spróbujemy złapać jeśli uda nam się ustalić, gdzie się kryją). Mefisto jednak miałby małe szanse na przeżycie z ogonkiem w kawałkach, więc złapanie go było absolutnym priorytetem.
W okolicy jest dużo karmicielek, a ulicę dalej łapie i sterylizuje koty wolontariuszka, która pożyczyła nam klatkę. Myślę, że pozostałe maluchy jakoś sobie poradzą (choć nie wykluczam, że i je spróbujemy złapać jeśli uda nam się ustalić, gdzie się kryją). Mefisto jednak miałby małe szanse na przeżycie z ogonkiem w kawałkach, więc złapanie go było absolutnym priorytetem.
Słodki kotek
, tyle przeszedł, co się stało z ogonkiem, że w takim stanie
. Dobrze, że na Was trafił
Teraz powinno być coraz lepiej. A z odrobaczaniem takiego maluszka chemicznie, trzeba uważać, żeby to przetrwał. Może jakoś nie chemicznie dałby się zrobić (np. ziemią okrzemkową) lub innym zielem?
Trzymam kciuki za maluszka, żeby mu się udało bezpiecznie pozbyć robali, bo cała reszta to pikuś 
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw


