Skoro się dogadują, nie ma spięć teraz to nie powinno ich być i później. Jeśli nie wiesz, czy chcesz go zostawić, to może u Ciebie mieszkać jako tymczas. Jeśli znajdzie się dla niego domek, gdzie będzie dostawał barfa i zaopiekują się nim dobrze, to wtedy będzie miał swój stały dom. W znalezieniu stałego domu może pomóc fundacja, którą zaprosiłaś. Lepiej, żeby czekał u Ciebie z kotami, które zna i nie stresują go, niż w obcym miejscu z kotami, których nie zna nie wiadomo jak go przyjmą. Chodzi o to, aby jak najmniej zmieniał miejsce pobytu.michalina36 pisze:Ja nie chcę trzeciego kota, nie planowałam,ale jest kot znalezisko który nie wiem ma zostać czy nie. Kot jest śliczny, ma fajny charakter ale to jeszcze kociak więc po kastracji i w miarę dorastania będzie dopiero widać jaki jest, Moje koty tolerują go ale jest u nas miesiąc zaledwie i nie jest to jeszcze zażyłość między nimi raczej zabawa i brak konfliktów a to dlatego że wszystkie trzy koty są młode (moje nie mają jeszcze roku). Mam umówioną wizytę fundacji ale wciąż się waham..
Kolejny kot w domu - blaski i cienie dokocenia
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
U mnie jest bardzo podobnie jak i u Ciebie...nie pozwolę sobie kotu wejść na głowę, bo na nią jeszcze nie upadłam.shana55 pisze:Wszystkie sa kastrowane, więc hierarchia ważności odpadaa przywódcą jestem ja, ja daje jeść i mam głos decydujący.
To mimo wszystko zwierzęta i szczególnie w trakcie karmienia odzywają się najniższe instynkty.....
Tak to właśnie wygląda...co kot to charakterek, ale nadal człowiek karmiciel jest tylko jeden i najważniejszy czy tego chcemy czy tez nie...vesela krava pisze:...Porownalabym te nasze stosunki do ukladu slonecznegoJa, jako zywicielka, sprzataczka i ogolnie obsluga, jestem w centrum a wszystkie koty skoncentrowane na mnie.
Często można obserwować podobne zachowania w skupiskach dzieci...Bywałam na koloniach.
Do mojego kota już drugi wieczór (dziś nawet gdy przyszedł pierwszy raz to było jeszcze całkiem jasno) przychodzi obcy kot - mój urządza taki wrzask, że serce mi zamarło, bo pomyślałam że się gryzą (to niemożliwe, większa część tarasu jest okratowana do daszku) Przybysz się nie odzywa. Wyobrażam sobie jak wyglądałoby u mnie dokocenie (na razie i tak o tym nie myślę) 
Mam dwa koty i nie wyobrażam sobie ich osobno. Co więcej, dla mnie i dla Aurelki dwa koty to za mało. Dla Tuli... chyba w sam raz. Kolejnego członka stada trzeba będzie wprowadzać z dużą rozwagą.
Ale nie popadajmy w skrajności. Są koty, które lepiej czują się w samotności. Nie są one codziennością, ale i nie ewenementem. Komuś, kto ma takiego kota, może się zrobić przykro, że Waszym zdaniem ma kota... wybrakowanego.
Ale nie popadajmy w skrajności. Są koty, które lepiej czują się w samotności. Nie są one codziennością, ale i nie ewenementem. Komuś, kto ma takiego kota, może się zrobić przykro, że Waszym zdaniem ma kota... wybrakowanego.
No cóż... w moim domj rodzinnym od ponad 15 lat są 2-3 wychodzące koty w różnych konfiguracjach (+ czasami tymczasowy kociak, obiekt nienawiści i powód do wyprowadzki z domu). Najcieplejsze uczucia to tolerancja i życzliwa obojętność.
Ania & czarne ruskie
www.infiniventus.pl
www.infiniventus.pl
- saphirith1987
- Posty: 464
- Rejestracja: 2014-02-28, 13:41
- Lokalizacja: Włocławek
Ufff, przebrnęłam przez cały wątek. Niestety mam po tym mieszane uczucia
Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie skombinować towarzystwa mojej 9-miesięcznej koteczce MCO. Kicia pochodzi z hodowli, gdzie miała dużo rodzeństwa i jeszcze psa do towarzystwa. U mnie jako jedynaczka nie sprawia wrażenia nieszczęśliwej, ale jednak wydaje mi się, że troszkę się jej nudzi, szczególnie jak nie ma nikogo w domu (a nie ma codziennie około 9h, poza weekendami). Jest ogólnie bardzo ciekawska, przyjazna, za kociaka wszędzie jej było pełno, teraz już się zrobiła bardziej "stateczna" i sporo śpi. Sądzę, że nie byłoby jakiegoś dużego problemu z zaakceptowaniem drugiego kota, tylko nie wiem, czy faktycznie jest jej to potrzebne... No i musiałabym chyba kupić osobną zamrażarkę, bo do obecnej się ledwo co mieści zapas na 2 tygodnie dla jednego zwierza
BARF jest super, ale babranie się w mięsie w każdą sobotę nie jest marzeniem mojego życia
Nie za bardzo mam też miejsce w małej łazience na dwie kuwety... No ale coś bym wymyśliła. Pewnie najlepiej by było kupić drugiego MCO (z tego samego miotu to już w ogóle super), niestety finansowo nie za bardzo sobie mogę na to pozwolić
Dlatego myślę o adopcji kocurka z fundacji - tak żeby było różno-płciowo (czy może jednak lepiej drugą kotkę?) Byłabym serdecznie wdzięczna za wszelkie rady 
- Nina_Brzeg
- Posty: 862
- Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
- Lokalizacja: Brzeg
saphirith1987, dwie kuwety nie zawsze są konieczne.
U nas od zawsze było mniej kuwet niż kotów i poza jednym kotem (niespełna rozumu - dosłownie) żaden nie załatwiał się poza kuwetą.
Kota masz młodego i jeśli drugiego dobierzesz pod względem charakteru to na pewno się dogadają. Ja z pomocą wolontariuszy w JoKocie wybrałam kotkę idealną do nas. Koty się uwielbiają, zabawom nie ma końca a ja przestałam 'dostawać depresji' na samą myśl o wyjściu z domu
Samego Mefista było mi żal zostawiać, wracałam po godzinie a kot witał mnie w drzwiach rozpaczliwie miaucząc - serce się krajało na kawałki.
Co do płci to nie zauważyłam większych zależności. U nas zawsze były 'parki jednopłciowe' ale to kwestia wieku. Najpierw byli bracia bliźniacy, później kotki w odstępie niespełna roku a następie dwa kocury z roczną przerwą - naturalnie wychodziło zżywanie się dwóch najmłodszych osobników. Obecnie jest kocur i kotka - widać różnice w zachowaniach ale cudownie się uzupełniają.
U nas od zawsze było mniej kuwet niż kotów i poza jednym kotem (niespełna rozumu - dosłownie) żaden nie załatwiał się poza kuwetą.
Kota masz młodego i jeśli drugiego dobierzesz pod względem charakteru to na pewno się dogadają. Ja z pomocą wolontariuszy w JoKocie wybrałam kotkę idealną do nas. Koty się uwielbiają, zabawom nie ma końca a ja przestałam 'dostawać depresji' na samą myśl o wyjściu z domu
Co do płci to nie zauważyłam większych zależności. U nas zawsze były 'parki jednopłciowe' ale to kwestia wieku. Najpierw byli bracia bliźniacy, później kotki w odstępie niespełna roku a następie dwa kocury z roczną przerwą - naturalnie wychodziło zżywanie się dwóch najmłodszych osobników. Obecnie jest kocur i kotka - widać różnice w zachowaniach ale cudownie się uzupełniają.
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty

