Struktura mieszanki - jak mieszać i dodawać suplementy
No własnie, tylko moim zdaniem u wielu kotów problem polega na tym, że smak i zapach suplementów zabija i psuje im smak mięsa i odbiera przyjemnośc z jedzenia.coztego pisze: Koty, w odróżnieniu od ludzi, nie jedzą oczami, mieszanka wcale nie musi wyglądać, ważne jak pachnie i smakuje
Tak sobie myslę, że gdyby mi ktoś kazał jeść codziennie coś czego nie lubię tylko dlatego, że jest to zdrowe, to też bym się buntowała. Dlatego, karmiąc je barfem, choć robię to w dobrej wierze i dla dobra kociastych, nie wiem czy nie postępuję egoistycznie, bo robię to także dla siebie, aby jak najdłużej ze mną były w najlepszej kondycji. One gdyby mogły wybrać poprosiłyby przede wszystkim o pyszną świeżą i chudszą wołowinkę bez suplementów lub ładnie pachnące puszki (ew. chrupki, choć kiedyś odstawiliśmy je z dnia na dzień i nie było to wcale trudne).
Dzięki za odpowiedź. Zobaczymy co nasz maluch na to powie, bo w sumie racja, że on ma tu najwięcej do powiedzenia. Jak nie to dam znać na forum, że 25 porcji BARF'a jest wolne do odebrania w Krakowie
Jeszcze jedną rzecz chciałam Was podpytać. W kalkulatorze wyszła duża ilość oleju z kiełków pszenicy. Wlaliśmy 90 ml (~100g) na 2,5 kg mięsa (cała mieszanka wyszła 3,2) I tak się zastanawiam czy nie za dużo? Bo w przepisie mieliśmy mniej ale ostatecznie daliśmy tyle ile kalkulator podpowiedział. Nie dostanie rozwolnienia po takiej ilości oleju?
Jeszcze jedną rzecz chciałam Was podpytać. W kalkulatorze wyszła duża ilość oleju z kiełków pszenicy. Wlaliśmy 90 ml (~100g) na 2,5 kg mięsa (cała mieszanka wyszła 3,2) I tak się zastanawiam czy nie za dużo? Bo w przepisie mieliśmy mniej ale ostatecznie daliśmy tyle ile kalkulator podpowiedział. Nie dostanie rozwolnienia po takiej ilości oleju?
Z moich doświadczeń wynika, że lepiej się miesza przy dodatku letniej wody; wtedy nic się nie zlepia.Sandra pisze: mnie była raz taka sytuacja, że dodałam zbyt ciepłej wody i się zrobiły grudki,
Ale generalnie to stosuję metodę zbliżoną do metody Sandry.
Tyle że najpierw mieszam na sucho wszystkie suplementy. Potem dodaję po trochu wody i mieszam, aż mam coś w rodzaju kremu czekoladowego. Potem mieszam ten "krem" z mielonką i na koniec dodaję wymieszane kawałki mięsa.
Używam małej łyżeczki do kawy przy mieszaniu suplementów, a przy mieszaniu reszty - płaskiej łyżki drewnianej. Robię mieszankę najwyżej na 6 do 8 dni (na wypadek braku akceptacji ze strony konsumentów
I też nie kocham tego zajęcia ; może dlatego, ze zawsze mi wypada późno w nocy. Dwie godziny stania plus zmywanie naczyń i otoczenia - chyba masochista (przepraszam
U nas jest odwrotnie. Na samo mięso w misce reagują na zasadzie: "a co to ma być?! oszalałaś? tak bez przypraw??"Margot pisze:
No własnie, tylko moim zdaniem u wielu kotów problem polega na tym, że smak i zapach suplementów zabija i psuje im smak mięsa i odbiera przyjemnośc z jedzenia.
...inexplicable catness...
Maciejko jak to mówią są różne szkoły...my uprawiamy Warszawską
Jesli kalkulator nie kłamie, a dlaczego by miała to robić???.... to jest ok'
Rozwolnienie to insza inszość. Ja nie suplementuję olejem roślinnym tylko wit E.
Może ktoś tu trafi kto używa i coś zapoda w temacie.
Olej jaki by nie był zawsze poślizg większy daje, ale nie martw się na zapas
To tak więcej niż pół szklanki na 2,5 kg mięsa...anita pisze:duża ilość oleju z kiełków pszenicy. Wlaliśmy 90 ml
Jesli kalkulator nie kłamie, a dlaczego by miała to robić???.... to jest ok'
Rozwolnienie to insza inszość. Ja nie suplementuję olejem roślinnym tylko wit E.
Może ktoś tu trafi kto używa i coś zapoda w temacie.
Olej jaki by nie był zawsze poślizg większy daje, ale nie martw się na zapas
Ja teżMaciejka pisze: Pocieszam się tylko myślą, że i tak jestem w dobrej sytuacji bo mam tylko dwa koty.
No i kupowanie po trochu kilku gatunków mięsa, kiedy kolejka za mną rośnie, zawsze mi podnosi ciśnienie
A ja uwielbiam przygotowywanie mieszanek, serio
! Gotowanie dla rodziny mnie tak nie kręci jak właśnie babranie się w mięsie dla kotów. Na każdym etapie produkcji BARFa począwszy od zakupu mięsa, które wybieram bardzo starannie, a na jego porcjowaniu skończywszy mam pełny wgląd w to, co jest robione, krojone, miksowane, dodawane po kolei także jeśli chodzi o suplementy. Wkładam w to mnóstwo serca i niemal w 100% jest to docenione, nawet jeśli nie przez moje domowe koty, to przez te bezpańskie na pewno albo psa parkingowego :).
Te "minusy", o których piszecie są jak najbardziej do obejścia poprzez chociażby usprawnienie organizacji w robieniu zakupów i przygotowaniu niektórych komponentów mieszanki odpowiednio wcześniej.
Kiedyś zapraszałam na roboty mięsne koleżanki, było fajnie...winko, rozmowy, gimnastyka z tasakiem i akrobacje przy maszynce do mięsa do późnych godzin wieczornych... w trójkę w kilka godzin robiłyśmy 3 razy tyle mieszanki ile sama byłam w stanie zrobić. Potem przestałam zapraszać koleżanki, bo mi kiedyś jedna przesoliła mieszankę, dodając zamiast prochu ze skorup tyleż samo soli, tej mieszanki nawet lwy ani tygrysy w zoo nie chciały jeść
. Przestałam w związku z tym kupować wino i koleżanki przestały przychodzić
. Zaczęłam za to serwować wino rzeźnikowi z pobliskiego marketu, z którym weszłam w bliższe relacje mięsne. Jarek obrabia mi mięso, które dostarczam mu bladym świtem prosto z ubojni, ciacha je na dużym przemysłowym szarpaku, za pół godzinki ja odbieram mięsko, Jarek dostaje wino lub wódeczkę, a w domciu ja mielę tylko podroby i dodaję suplementy. Wszystko jest łatwe, proste i przyjemne
.
Marzy mi się taka ekstra wersja BARFa dla ludzi. Produkcja żarełka 1-2 razy w miesiącu a potem wyciągam pakiecik z zamrażarki, rozmrażam, wszyscy się zajadają, wystarczy potem ino tylko pozmywać
.
Te "minusy", o których piszecie są jak najbardziej do obejścia poprzez chociażby usprawnienie organizacji w robieniu zakupów i przygotowaniu niektórych komponentów mieszanki odpowiednio wcześniej.
Kiedyś zapraszałam na roboty mięsne koleżanki, było fajnie...winko, rozmowy, gimnastyka z tasakiem i akrobacje przy maszynce do mięsa do późnych godzin wieczornych... w trójkę w kilka godzin robiłyśmy 3 razy tyle mieszanki ile sama byłam w stanie zrobić. Potem przestałam zapraszać koleżanki, bo mi kiedyś jedna przesoliła mieszankę, dodając zamiast prochu ze skorup tyleż samo soli, tej mieszanki nawet lwy ani tygrysy w zoo nie chciały jeść
Marzy mi się taka ekstra wersja BARFa dla ludzi. Produkcja żarełka 1-2 razy w miesiącu a potem wyciągam pakiecik z zamrażarki, rozmrażam, wszyscy się zajadają, wystarczy potem ino tylko pozmywać
Sandro, dla swoich głodomorów dziergam mieszanki i dla dwóch kociaków moich przyjaciół, co jakiś czas większa porcja mieszanki dla moich bezdomnych kotów (nigdy nie wiem ile ich dokładnie jest) 20-27 ogonów. Jednorazowe rzuty mięsne to min. 20 kg max. 80 kg i cały dzień roboty do późnych godzin nocnych. Najgorsze po tym wszystkim jest sprzątanie
.
Sihaya pisze:Sandro, dla swoich głodomorów dziergam mieszanki i dla dwóch kociaków moich przyjaciół, co jakiś czas większa porcja mieszanki dla moich bezdomnych kotów (nigdy nie wiem ile ich dokładnie jest) 20-27 ogonów. Jednorazowe rzuty mięsne to min. 20 kg max. 80 kg i cały dzień roboty do późnych godzin nocnych. Najgorsze po tym wszystkim jest sprzątanie.
A jak jak mam 5kg to narzekam
