Idziemy na spacer z kotem
- kreomolinka
- Posty: 197
- Rejestracja: 2013-10-12, 18:03
- Lokalizacja: Poznań
wybrałam opcję "kot spacerujący".
Przyzwyczaiłam do smyczy, kupiłam lansiarskie regulowane puszorki dla yorków i działa.
Głównie chodzimy po zieleni wokół domu, zapoznał się z dwoma lokalnymi psami i jednym kotem. Sporo z tego ma frajdy. Jednakże to środek miasta więc ze smyczy nie spuszczam.
Ostatnio dorobił się bezpieczniej obróżki (taka co się sama rozpina przy pociągnięciu) z nr telefonu i imieniem. Puszorki są wygodne więc może jak się postara z nich wydostać.
Ra odważyłam się go puścić luzem w ogródku u przyjaciółki. Teren ogrodzony i znany. Ale serce na ramieniu i tak. Lazilam za nim. Aczkolwiek możliwość puszczeniem się pędem za piłką przez cały ogródek była wyjątkowa. Jeśli będę mieć kiedyś taki teren to na pewno dobrze ogrodzę i drzwi od balkonu będą otwarte.
Przychylam się do opinii, że smycz jest tu dla bezpieczeństwa, zwierze domowe dzikiego życia nie zna i staram się żeby nie musiał. Są zwierzęta przyjazne i są też agresywne więc wolę mieć go na oku. Przyciętymi pazurkami się nie obroni.
Kot sąsiadów jest wolno puszczony. Co jakiś czas wraca pobity, raz otruty. Pomijam to, że wieczne od smaru brudny.
Ja takiego życia dla swojego nie chcę. Może i nie jest "markowy" ale własny i ma mieć jak pączek w maśle. Najbezpieczniej w nogach pańci.
Przyzwyczaiłam do smyczy, kupiłam lansiarskie regulowane puszorki dla yorków i działa.
Głównie chodzimy po zieleni wokół domu, zapoznał się z dwoma lokalnymi psami i jednym kotem. Sporo z tego ma frajdy. Jednakże to środek miasta więc ze smyczy nie spuszczam.
Ostatnio dorobił się bezpieczniej obróżki (taka co się sama rozpina przy pociągnięciu) z nr telefonu i imieniem. Puszorki są wygodne więc może jak się postara z nich wydostać.
Ra odważyłam się go puścić luzem w ogródku u przyjaciółki. Teren ogrodzony i znany. Ale serce na ramieniu i tak. Lazilam za nim. Aczkolwiek możliwość puszczeniem się pędem za piłką przez cały ogródek była wyjątkowa. Jeśli będę mieć kiedyś taki teren to na pewno dobrze ogrodzę i drzwi od balkonu będą otwarte.
Przychylam się do opinii, że smycz jest tu dla bezpieczeństwa, zwierze domowe dzikiego życia nie zna i staram się żeby nie musiał. Są zwierzęta przyjazne i są też agresywne więc wolę mieć go na oku. Przyciętymi pazurkami się nie obroni.
Kot sąsiadów jest wolno puszczony. Co jakiś czas wraca pobity, raz otruty. Pomijam to, że wieczne od smaru brudny.
Ja takiego życia dla swojego nie chcę. Może i nie jest "markowy" ale własny i ma mieć jak pączek w maśle. Najbezpieczniej w nogach pańci.
Jak przyzwyczajałaś, jak długo to trwało (wiem, że moze trwać dłużej/krócej w zależności od kota) Jak wyglądają te puszorki? Ja kupiłam swoim kocie szelki, ale może lepsze będą inne?kreomolinka pisze:Przyzwyczaiłam do smyczy, kupiłam lansiarskie regulowane puszorki dla yorków i działa.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
- kreomolinka
- Posty: 197
- Rejestracja: 2013-10-12, 18:03
- Lokalizacja: Poznań
wygląda to tak:

a kupiłam te:
http://www.ebay.com/itm/PUPPIA-AUTHENTI ... 1c3b044af0
jako jedyny model puppia mają regulowany obwód na barkach. Był to ważne bo mój kot jest drobney. Poniżej 4kg żadne szelki tej firmy nie będą pasować. Rozmiar można wybrać na stronie producenta a kupić na ebay. Producent do PL nie wysyła.
Są dobrze wykonane, mocne, te konkretne mają dwa uszka co jest bardzo praktyczne. Mogę ciągną jak trzeba kota do boku i do tyłu bez wbijania się pasków w futro. Przez głowę mogą się wyślizgnąć jeśli będą za luźno.
A co do przyzwyczajania.
Najpierw zakładałam na kilka minut takie zwykłe trixie paskowe jak był mały w domu. Wił się po podłodze i kładł czołgał i inne cuda wyczyniał. Rzucałam mu chrupki oraz inne pyszności żeby się w nich poruszał. Tak kilkanaście razy. Potem przypiełam smycz i na dwór. Okazało się że chodzić jednak umie bo mnóstwo ciekawych rzeczy dookoła. Początkowo trochę koślawo ale przyzwyczaił się.
Najważniejsze to przyzwyczaić do zakładania.
Trochę z tym zabawy jak się wierci ;)
W trixie ten pasek wzdłuż szedł chyba tylko na plecach w tych nowych jest podparcie na klatkę całą i łączenie na plecach.
Te nowe są dość szerokie w barkach więc przywykł do nich dopiero po 2mc. Już nie chodzi jak john wayne.

a kupiłam te:
http://www.ebay.com/itm/PUPPIA-AUTHENTI ... 1c3b044af0
jako jedyny model puppia mają regulowany obwód na barkach. Był to ważne bo mój kot jest drobney. Poniżej 4kg żadne szelki tej firmy nie będą pasować. Rozmiar można wybrać na stronie producenta a kupić na ebay. Producent do PL nie wysyła.
Są dobrze wykonane, mocne, te konkretne mają dwa uszka co jest bardzo praktyczne. Mogę ciągną jak trzeba kota do boku i do tyłu bez wbijania się pasków w futro. Przez głowę mogą się wyślizgnąć jeśli będą za luźno.
A co do przyzwyczajania.
Najpierw zakładałam na kilka minut takie zwykłe trixie paskowe jak był mały w domu. Wił się po podłodze i kładł czołgał i inne cuda wyczyniał. Rzucałam mu chrupki oraz inne pyszności żeby się w nich poruszał. Tak kilkanaście razy. Potem przypiełam smycz i na dwór. Okazało się że chodzić jednak umie bo mnóstwo ciekawych rzeczy dookoła. Początkowo trochę koślawo ale przyzwyczaił się.
Najważniejsze to przyzwyczaić do zakładania.
Trochę z tym zabawy jak się wierci ;)
W trixie ten pasek wzdłuż szedł chyba tylko na plecach w tych nowych jest podparcie na klatkę całą i łączenie na plecach.
Te nowe są dość szerokie w barkach więc przywykł do nich dopiero po 2mc. Już nie chodzi jak john wayne.
Z zakładaniem szelek nie ma u moich problemu. Czekają cierpliwie aż im założę. W sobotę i niedzielę w nich sobie trochę pobyły w domu. Spokojnie do tego podchodziły - nie chciały ich zdjąć z siebie. W niedzielę przyczepiłam smycz do szelek i wyszłam z Migotką na korytarz, żeby wyjść na dwór (mieszkam na parterze). Ale kot się wystraszył i chciał do domu. Nie chcę ich stresować, pewnie oswajanie z inna przestrzenią troszkę zajmie. Zobaczymy czy uda się nam wyjść na dwór.kreomolinka pisze:Najpierw zakładałam na kilka minut takie zwykłe trixie paskowe jak był mały w domu. Wił się po podłodze i kładł czołgał i inne cuda wyczyniał. Rzucałam mu chrupki oraz inne pyszności żeby się w nich poruszał. Tak kilkanaście razy. Potem przypięłam smycz i na dwór. Okazało się że chodzić jednak umie bo mnóstwo ciekawych rzeczy dookoła. Początkowo trochę koślawo ale przyzwyczaił się.
Najważniejsze to przyzwyczaić do zakładania.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Chciałam z kicia po południu (koło 18) wyjść. To spróbuję "wieczorową porą"
. O której Ty wychodzisz? Moje to czatują przy drzwiach, jak tylko słyszą, że ktoś z domowników nadchodzi. Jak się odpowiednio szybko nie wejdzie to czasem uda im się czmychnąć na klatkę i jeśli osoba wchodząca nie zareaguje odpowiednio szybko to lecą na górę i przyklejają się do wycieraczki.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
oj, to pora nie dla mnie, spać trzeba iść tak, żeby rano o 6 do pracy wstać
No chyba, że z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę bym o 1 szła. Jednak chciałabym uniknąć marudzenia w tygodniu, że chcą wyjść. I mam impas
No chyba, że z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę bym o 1 szła. Jednak chciałabym uniknąć marudzenia w tygodniu, że chcą wyjść. I mam impas
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
ja też nocą po 23 chodzę. Tak od 23:30 u mnie już jest bezpiecznie bo wszystkie psiaki w okolicy już kończą swoje spacerki i wtedy kociaki mogą pohasać bez stresu 
A z marudzeniem to myślę, że jeśli tylko miałabyś możliwość konsekwentnie w ten sam dzień o tej samej porze je przyzwyczaić chodzić to po pierwszych 3 tyg. już powinny załapać prawidłowość i zamiast marudzić na tygodniu będą cierpliwie (albo mniej cierpliwie ale grzecznie) czekać na swoją sobotę i niedzielę
Czasem warto wykorzystywać tą kocią przypadłość rodem z dnia świra
Większość kotów lubi mieć GRAFIK i trzymać się go zawzięcie z uporem maniaka.
A z marudzeniem to myślę, że jeśli tylko miałabyś możliwość konsekwentnie w ten sam dzień o tej samej porze je przyzwyczaić chodzić to po pierwszych 3 tyg. już powinny załapać prawidłowość i zamiast marudzić na tygodniu będą cierpliwie (albo mniej cierpliwie ale grzecznie) czekać na swoją sobotę i niedzielę
- kreomolinka
- Posty: 197
- Rejestracja: 2013-10-12, 18:03
- Lokalizacja: Poznań
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Nom ciekawa
Jak byłam na wakacjach w Turcji to był tam jeden taki kot, który miał zwyczaj codziennie o dokładnie tej samej porze przemierzać dokładnie ta samą trasę. Tak się złożyło, że w czasie mojego turnusu o tej właśnie porze na jego trasie odbywały się zajęcia z łucznictwa i strzelania z wiatrówki. A kot niezrażony jakby nigdy nic codziennie o tej samej porze przechadzał się tuż pod tarczami strzeleckimi nie bacząc na strzelających ludzi no bo taki miał GRAFIK :)
Zresztą nie wiem czy zauważyłyście jak miał na nazwisko główny bohater z dnia świra
?
Zresztą nie wiem czy zauważyłyście jak miał na nazwisko główny bohater z dnia świra


