Albo poczytać o pierwszym rozbiorze polszczyzny.
Język polski - mowa zapomniana...
Bardzo przyjemnie mi jest czytać ten wątek
Poprzez ciagłe pisanie (komputer, telefon) zapominamy o ortografii -ja z przyjaciółką. Często poprawiamy się lub prosimy o podpowiedź odpowiedniej pisowni
W telefonie polski znak jest liczony drożej dlatego często piszę bez co nie jest dla mnie przyjemne wiedząc, że sama mam problemy z ich odczytywaniem, często może zmienić się również sens zdania. Wśród znajomych pionierem jest mój ślubny, który często pisze również zamieniając 'rz' na 'z', 'ch' na 'h' bo jest szybciej wklikać a czytając przecież brzmi tak samo
prawdziwy koszmar 
W telefonie polski znak jest liczony drożej dlatego często piszę bez co nie jest dla mnie przyjemne wiedząc, że sama mam problemy z ich odczytywaniem, często może zmienić się również sens zdania. Wśród znajomych pionierem jest mój ślubny, który często pisze również zamieniając 'rz' na 'z', 'ch' na 'h' bo jest szybciej wklikać a czytając przecież brzmi tak samo
W zasadzie jest nie tyle droższy, co inaczej zapisywany, przez co sms ma mniej znaków. A w każdym razie miał - nie wiem, czy tak jest nadal. Przy krótkich wiadomościach to nie ma znaczenia, a długie... przy obecnych cenach wolę zadzwonić lub wysłać maila. Więc problemu ze znakami diakrytycznymi w smsach nie mam. 
Słuszna racjaMaciejka pisze:Wystarczy wstawić w środek przecinek (zaczynamy, od początku) i już jest dobrzedagnes pisze:"Zaczynanie od początku" jest formą błędną..
I jeszcze do naszej kolekcji dodam coś z naszego z BARFnego podwórka
"zamrażalka" i "zamrażarnik"
.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Mam kolegę z dzieciństwa, który od 4 roku życia mieszka z rodzicami w Niemczech. Widujemy się raz na kilka lat, ale rozmawiamy często na Skype. I z przerażeniem stwierdzam, że on mówi lepiej po polsku, niż moi znajomi wychowani w Polsce. Fakt, zdarza mu się coś przekręcić i pomylić (np. zamiast "chudy" mówi "cienki", albo zamiast "myślę" powie "znajduję"), ale ani razu nie powiedział np. "wziąść". Kiedyś go za to pochwaliłam i wytłumaczyłam, że w Polsce mało kto już mówi "wziąć", wielce się wtedy zdziwił i powiedział, że przecież "wziąć" i "wziąść" zupełnie inaczej brzmią (czasem kiedy ktoś mnie pyta, czy może to "wziąść" odpowiadam "tak, można to braść", ale niestety nie każdy łapie o co mi chodziło).
Dodam jeszcze, że pracuję od paru lat w korporacji. Jedna z moich kierowniczek (tfu! managerek) ciągle mówi "standarTowy", "standarTowo", itp. Za każdym razem szarpie mi to nerwy. Ale jakoś nie mogę się zdobyć na odwagę i jej powiedzieć, że takie słowo nie istnieje...
Dodam jeszcze, że pracuję od paru lat w korporacji. Jedna z moich kierowniczek (tfu! managerek) ciągle mówi "standarTowy", "standarTowo", itp. Za każdym razem szarpie mi to nerwy. Ale jakoś nie mogę się zdobyć na odwagę i jej powiedzieć, że takie słowo nie istnieje...

-
Snedronningen
- Moderator
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
Mnie zaraz oprócz tego nieszczęsnego "wziąść" razi bardzo "włanczanie" światła. I niestety często nie mogę spełnić czyjejś prosby z uwagi na brak włancznika.
Ostatnio czytałam (chciałam przeczytać, naprawde chciałam ją przeczytać) instrukcję użytkowania e-papieosa. Skończyłam czytać badzo szybko, gdyż stwierdzenie o nalewaniu "liquidu" było ponad moje możliwości.
Ostatnio czytałam (chciałam przeczytać, naprawde chciałam ją przeczytać) instrukcję użytkowania e-papieosa. Skończyłam czytać badzo szybko, gdyż stwierdzenie o nalewaniu "liquidu" było ponad moje możliwości.
Bardzo proszę :)Annazoo pisze:Dobre, dobre - kradnę sobiemartens pisze:czasem kiedy ktoś mnie pyta, czy może to "wziąść" odpowiadam "tak, można to braść", ale niestety nie każdy łapie o co mi chodziło
Kocham też zwrot "proszę panią" zamiast "proszę pani" i wspomniane wcześniej "bynajmniej" zamiast "przynajmniej" (polecam http://bynajmniej.pl/bynajmniej-to-nie-przynajmniej
Ale żeby nie było - sama czasem coś przekręcę i lubię jak mnie się poprawi. Ostatnio np. nauczyłam się w końcu poprawnego stosowania "półtorej" i "półtora"

Doczytuję wątek - jakże mogłam go przegapić, wszak to moja branża ;) I co widzę:
Ag.
Otóż od redaktora wymaga się nie tylko redakcji, ale i korekty oraz tłumaczenia. Tak, tak - to bujda! A tłumacze? Tych dobrych można na palcach jednej ręki policzyć, najlepsi zrażeni wynagrodzeniami poszli tłumaczyć instrukcje albo dyrektywy unijne - bo lepiej płatne. Ileż to razy trafiałam na tłumaczenie wyglądające na pracę automatycznego tłumacza :( A pieniądze za redakcję są tak marne, że nie dziwota, iż korektor myśli, że na niego spadła redakcja. Po prostu redaktor nie ma czasu przeczytania po sobie tego, co napisał za tłumacza ;)Terhie pisze:Wielu korektorów dostaje psie pieniądze, a oczekuje się po nich i korekty i redakcji.
Ag.
Iiiii tam... u mnie jeden z kolegów w pracy wali prosto z mostu "paniusiu"martens pisze:Bardzo proszę :)
Kocham też zwrot "proszę panią" zamiast "proszę pani"
z tą swoją tonacją głosu i spojrzeniem jest po prostu rozbrajający...
Jakby co - ja chemik, a nie polonista
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)