Zabawki i zabawy dla kotów
No właśnie widziałam wczoraj
?
Ja tak poprzeglądałam trochę net i w literaturze starej daty znalazłam dobry (moim zdaniem) sposób na przygotowanie skóry do garbowania; pranie było tam po moczeniu i mizdrowaniu. Niestety do garbowania nie podali żadnych naturalnych środków, sama chemia - kwasy, formalina, związki chromu. Była co prawda metoda z użyciem kwasów organicznych z zakwasu, ale w ocenie autorów opracowania zbyt długo trwa i ździebko cuchnie
O garbnikach z drzew typu olcha, brzoza, dąb nic nie pisali, może wtedy jeszcze nie było to dobrze rozpracowane
A Tobie z tą olchą to ostatecznie jak skóra wyszła jakościowo ? tzn. chodzi mi, jak miękka i na ile rozciągliwa
Tutaj nie bardzo rozumiem - królika kąpałaś żywego czy martwegoInes pisze:Myślę, że gdybym nie marnowała czasu na bezsensowne czynności typu kąpanie królika i suszenie go suszarką (nie pytajcie) czy siedzenie na fejsie, spokojnie uwinęłabym się w godzinę.
Ja tak poprzeglądałam trochę net i w literaturze starej daty znalazłam dobry (moim zdaniem) sposób na przygotowanie skóry do garbowania; pranie było tam po moczeniu i mizdrowaniu. Niestety do garbowania nie podali żadnych naturalnych środków, sama chemia - kwasy, formalina, związki chromu. Była co prawda metoda z użyciem kwasów organicznych z zakwasu, ale w ocenie autorów opracowania zbyt długo trwa i ździebko cuchnie
O garbnikach z drzew typu olcha, brzoza, dąb nic nie pisali, może wtedy jeszcze nie było to dobrze rozpracowane
A Tobie z tą olchą to ostatecznie jak skóra wyszła jakościowo ? tzn. chodzi mi, jak miękka i na ile rozciągliwa
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Byłam dziś w sklepie z takimi różnymi drobiazgami/zabawkami i trafiłam na breloki pompony królicze
takie coś. Kupiłam dwa dla kotów
. Jeden w takim kolorze jak na fotce, drugi brązowy, pompony są dość duże. Odpięłam te łańcuszki i dałam kotom do zabawy - koty normalnie oszalały
. Szaleją, biegają, rzucają, Maks tradycyjnie bawi się w aportowanie
. Na początku nie bardzo wiedziały jak się do tego zabrać bo futerko smyra w nosek
ale już załapały, łapią w zęby i biegają po mieszkaniu, ganiają się i warczą na siebie
. No zabawa na całego 
Kupiłam zabawki z królika zalinkowane przez Tufitkę.
Saga, piłka, którą kupiłam bardzo jest podobna do pompona, którego zakupiłaś, tylko jest koloru czarnego. Gucio-zainteresowanie zerowe, Julianowi się spodobała piłka z królika. Zakupiłam również wędkę z myszką zrobioną z króliczej skórki. Julian oszalał na punkcie tej wędki, jak Gucio na punkcie skórzanego tancerza. W związku z tym piłka leży i nikt się nią nie bawi.
Saga, piłka, którą kupiłam bardzo jest podobna do pompona, którego zakupiłaś, tylko jest koloru czarnego. Gucio-zainteresowanie zerowe, Julianowi się spodobała piłka z królika. Zakupiłam również wędkę z myszką zrobioną z króliczej skórki. Julian oszalał na punkcie tej wędki, jak Gucio na punkcie skórzanego tancerza. W związku z tym piłka leży i nikt się nią nie bawi.
Julian aż tak nie szaleje.
U mnie z kocimiętką różnie bywa. Kupiłam moim łobuzom kule z kocimiętki-nie były zainteresowane, myszkę z kocimiętką-trochę się pobawiły i schowałam ją. Do domku z tektury z zooplusa dodają suszoną kocimiętkę i Julian ją lubi, obciera się łebkiem, traktorki są od razu uruchamiane.
Nie wiem dlaczego jedną lubi, inna jest mu obojętna. 
Pierwszym ochotnikiem będzie Julian,
ale dopiero jak myszka na wędce ulegnie zagładzie, co pewnie niebawem nastąpi. Zostawiłam wędkę na stole i zajęłam się pracą w kuchni. Gucio porwał wędkę, zaniósł Królowi na górę, a ten solidnie się myszką zajął. Nie ma uszu, wąsów, oka i była cała mokra od śliny.
Lenistwo moje zostało ukarane.
Piłkę pokropiłam walerianą, Julian się nią zajął, czyli zaczął wylizywać futro. Odebrałam piłkę i rzuciłam mu z myślą, że pogalopuje za nią. Niestety białe futro dostojnym krokiem przemaszerowało za piłką, kręcąc pupcią i uniesionym w górę ogonem.
Okazuje się, że jeśli pańcia nie biega razem z kotami, to one same nie będą się wysilać.
Piłkę pokropiłam walerianą, Julian się nią zajął, czyli zaczął wylizywać futro. Odebrałam piłkę i rzuciłam mu z myślą, że pogalopuje za nią. Niestety białe futro dostojnym krokiem przemaszerowało za piłką, kręcąc pupcią i uniesionym w górę ogonem.
Basiek, dobrze, że Twoje koty razem z Tobą chcą biegać. Moje nie ruszą tyłka, tylko "paczą" jak pańcia się "gimnastykuje" aby choć trochę rozruszać
. Na szczęście mam tez "na składzie" kocurka młodziaka i ten chętnie leci do zabawy 
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
Tufitka, niestety moje gamonie też czasem trudno rozruszać. Wyciągam różne wędki, macham zawzięcie, biegam, zaczepiam łobuziaki, a one rozłożone brzuchami do góry ani drgną.
Na tej stronie, którą zalinkowałaś jest fajna wędka, ma ona skórzane frędzle, jak tancerz i małe pomponiki ze skóry królika. Niestety, gdy robiłam zamówienie, nie było jej na stanie.
Chciałam moje koty nauczyć aportować, jak Saga nauczyła swoje. Niestety u mnie skończyło się na tym, że ja rzucałam myszkę, biegłam po nią i znowu rzucałam czyli sama aportowałam. Moje futrzaki patrzyły na mnie bardzo zdziwione.
Na tej stronie, którą zalinkowałaś jest fajna wędka, ma ona skórzane frędzle, jak tancerz i małe pomponiki ze skóry królika. Niestety, gdy robiłam zamówienie, nie było jej na stanie.
Chciałam moje koty nauczyć aportować, jak Saga nauczyła swoje. Niestety u mnie skończyło się na tym, że ja rzucałam myszkę, biegłam po nią i znowu rzucałam czyli sama aportowałam. Moje futrzaki patrzyły na mnie bardzo zdziwione.
