
Natomiast Rico po drzemce przez godzinę futro doprowadzał do stanu używalności



To się kotomania chyba nazywagerda pisze:SuperNawet pościel w koty
![]()
No ja w moim stadzie zdecydowanie obstawiam sierżanta T.yoashya pisze:Najpiękniejsze spojrzenie,mimo teoretycznie najzwyklejszych oczu, ma moim zdaniem Tosia.
No to jest chyba oczywiste...yoashya pisze:Ja tylko tak umownie wartościuję swoje koty. W praktyce nie wyobrażam sobie faworyzowania któregokolwiek, wszystkie uwielbiam, noszę głaszczę, tulę i każdego ... uważam za swojego najpiękniejszego kota
U mnie Skippi i Tosiek tak mają (z własnej inicjatywy oczywiście). Bo Rico to się podlizuje głównie jak żarcie ma na widoku albo jak na mojej poduszce albo głowie chce się przespać...yoashya pisze:Fiołek potrafi lizać "państwo" -po czole najlepiej, gołych plecach czy nogach z własnej inicjatywy
Skippi tak ma. Tylko to jest relacja czółko - czółko a nie nosek - nosekyoashya pisze:Tosia uwielbia trącanie noskiem-tzn ja ją trącam swoim nosem w jej nosek.
U mnie też ma to miejsce, jakkolwiek podejrzewam, niekoniecznie bez przyczyny jak ma to miejsce u Xeni i Fiołkayoashya pisze:Wszystkie moje koty zdecydowanie reagują na swoje imiona. Zawołane pędzą od razu (zwłaszcza gdy są wołane do kuchni, podejrzewają wówczas, że zostaną "napastowane" pastą odkłaczającą). Ale nie tylko w tych okolicznościach. Xenia i Fiołek są niezawodni, wyłażą z najodleglejszej dziury zaspani jak tylko zawołam,
Skippi tak ma - ten jego proszący "miauk", o którym pisałam w poprzednim poście jest dokładnie taki, jak określiłaśyoashya pisze:Fiołek ma cieniutki, kocięcy miałk (nie jak na dorosłego, sporego kocura przystało) i tak rozpaczliwy a jednocześnie słodki i "bolesny", że serce pęka.



