Popierdółki o wszystkim i o niczym

Radosna twórczość na dowolny temat
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Podałam Aurelce przepiórkę na balkonie. Przyniosła ją sobie do kuchni. Balkon i kuchnie dzieli całe mieszkanie, ale cóż to za przeszkoda, jeśli chce się skonsumować ptasie truchło w cywilizowanych warunkach?

Swoją drogą, Aurelka dzisiaj miała kontrolne badanie serduszka. Rok temu, tuż przed przejściem na barfa, wykryliśmy drobne nieprawidłowości w pracy zastawki. Dzisiaj Pani doktor szukała i szukała, ale nic podobnego nie umiała znaleźć. W kwestii zdrowia Aurelki nic nie robiliśmy przez ten rok, poza przestawieniem jej na standardowego barfa i whole prey. Czy to możliwe, żeby dla pracy serduszka różnica w sposobie żywienia była aż tak znacząca...? W każdym razie, jestem baaardzo szczęśliwa :hura:
Snedronningen
Posty: 2811
Rejestracja: 2013-06-03, 09:46

Post autor: Snedronningen »

Ines pisze:Podałam Aurelce przepiórkę na balkonie. Przyniosła ją sobie do kuchni. Balkon i kuchnie dzieli całe mieszkanie, ale cóż to za przeszkoda, jeśli chce się skonsumować ptasie truchło w cywilizowanych warunkach?
Niegdyś moja Jarucha po upolowaniu ptaka przyniosła go sobie do domu, wskoczyła z nim na szafkę i wrzuciła go do miski. Jej mina jak ptak jej wyfrunął przez okno - bezcenna. Ja się popłakałam ze śmiechu (Jaruha ma tak duże oczy, ze wiecznie wygląda na zdziwioną, ale tym razem jej mina wyrażała sens istnienia) a Jaruha zrezygnowała z cywilizowanych warunków.
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Nasze ptaki na szczęście nie mają możliwości wyfrunąć :mrgreen: ale Aurelka też ma zawsze zdziwione, okrągłe oczy. To jest w ogóle taki cielak, że jak dawałam jej i Ardzie przepiórkę na spółkę, to Ardzie oddawała całość. Teraz muszę kurczę dawać po jednej na łebka. Arda za to doceniła piknik i z wielkim zaangażowaniem obrobiła przepiórkę na balkonie. I super, mniej sprzątania dla mnie.
Awatar użytkownika
gerda
Posty: 1576
Rejestracja: 2011-09-21, 21:09
Lokalizacja: podlaskie

Post autor: gerda »

Przepiórka jest mała, może kiedyś trafię w sklepie... ale dałam kotu do jedzenia żeberka perliczki ... i zaczął się dławić :evil: Nie boicie się że coś się stanie kotu ? Skrzydełek kurczakowych nie daję, bo unikam kury ze względu na podejrzenie alergii, a królik też ma duże kości :evil:
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Jakoś te koty przez tysiące lat przeżyły jedząc całe tusze... raczej nie chowały się na czystym mięsie z marketu :mrgreen:
Awatar użytkownika
gerda
Posty: 1576
Rejestracja: 2011-09-21, 21:09
Lokalizacja: podlaskie

Post autor: gerda »

Owszem, wiem o tym, ale jak kocia matka nie ma możliwości pokazać "jak się to robi" (nie mówiąc o tym, że takiej dorosłej perliczki raczej nie przynosi kociętom) - to można się obawiać, ze kot może mieć problem z takim kąskiem :evil: (a potem pańcia :evil: )
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Aurelka gdy ujrzała pierwszy raz na oczy przepiórkę, była już nie taką młodą panną. To było w okolicach początków pierwszej ciąży Tuli, a więc Aurelka zbliżała się do końca 2 roku życia - wcześniej od dzieciaka była na suchym, wówczas od kilku miesięcy na barfie. Do przepiórki zabrała się, jakby nic innego nie jadła od dnia swojego urodzenia :-D

Za to Tula choćby miała umrzyć z głodu, całej tuszy nie ruszy :-(
Snedronningen
Posty: 2811
Rejestracja: 2013-06-03, 09:46

Post autor: Snedronningen »

gerda, ja na żywienie kotki nie mam wpływu żadnego. Sama sobie poluje i zjada. Jak kiedyś jej chciałam dać takie skrzydełko to patrzyła na mnie jakbym sobie z niej żarty stroiła. Aż mi się głupio zrobiło przez ten jej wzrok. Kawałek mięsa też nie wchodzi w grę. Może polizać, powąchać ale nie zje.
Awatar użytkownika
scarletmara
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

gerda a jak dokładnie wygląda to "krztuszenie" ? Bo moje koty od zawsze mnie "straszyły" przy jedzeniu kości właśnie tym, że sprawiały wrażenie jakby się krztusiły ale w rzeczywistości to jest tak, że czasem jakaś kość im się klinuje między tylnymi ząbkami podczas gryzienia i one żeby ją "wydobyć" robią tak jakby ją chciały wykrztusić pomagając sobie jednocześnie łapką. Na początku panikowałam i biegłam im pomagać bo to strasznie wyglądało, ale jak przestałam spieszyć z pomocą to nauczyły się sobie z tym szybciutko radzić i już mnie tak nie straszą.
Awatar użytkownika
scarletmara
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

a żeberka są właśnie pod tym względem najgorsze bo się łatwo klinują jak ząb wpadnie w jakiś dołek między zebrami. Zwykłe proste kości się nie klinują raczej, więc może spróbuj swojej dać jakieś udko/podudzie z 1 prosta kością zamiast żeberek czy skrzydełka.
Awatar użytkownika
Witalis
Posty: 123
Rejestracja: 2013-04-14, 05:57
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Witalis »

Zostawiłam mieszankę w pudełku na parapecie aby się rozmroziła (często tak zostawiam na kilka godzin), a rano jak wstałam pudełko puste leżało na ziemi.
Kotołaki zjadły swoją dzienną porcje przez noc :|
Awatar użytkownika
scarletmara
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

i zapewne sa teraz z siebie bardzo dumne, że udało im się coś samemu upolować. Moje zawsze jak zwinął coś co im rozmrażam zanim zdążę im podać do miseczek to są z siebie dumne i mają poczucie niezależności bo przecież same złowiły, nikt im nie dał :mrgreen: takie złowione zawsze lepiej smakuje, wtedy już nie obwąchują podejrzliwie każdego kęsa ze wszystkich stron tylko pałaszują bez protestów. A jak ode mnie dostaną to najpierw sprawdzaja czy tam napewno trucizny żadnej nie dosypałam.
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Jak robiłam inwentaryzację zamrażarki to Arda też się obsłużyła - weszła doń i wyszła sobie z przepiórką. Trzeba się cieszyć, jak się ma takie samoobsługowe koty :-D
Awatar użytkownika
scarletmara
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

Moje toby pewnie miały wielki dylemat w takim wypadku. Wyjść z przepiórką żeby ją oszamać w ciepełku czy może lepiej zostać w zamrażarce bo szkoda by im było zostawić tą całą resztę przepiórek :lol:

Moje samoobsługe przećwiczyły już do perfekcji. Potrafią sobie upolować kostki zawinięte w folię aluminioową i rozpakować, a jakbym im podała takie zawinięte w folię do misek toby sie przecież na mnie obraziły śmiertelnie i nie miały najmniejszego zamiaru nawet próbować się do zawartości dobrać. Jednak upolowane lepiej smakuje.
Fayolka
Posty: 60
Rejestracja: 2014-04-12, 21:51
Lokalizacja: Bydgoszcz/Wroc

Post autor: Fayolka »

Tak w temacie kości- przy "gotowaniu" dla naszego kota zostaje mi bardzo dużo kości. Nie gotuję zup, bo musiałabym je sama jeść, więc kości lądują w koszu na śmieci :roll: Nie zawsze udaje mi się dokładnie obrać taką kurkę z mięsa i najczęściej na tych kościach zostaje dość sporo mięsa (z 2kg mięsa z kością udaje mi się odzyskać ok. 1,4kg mięsa- reszta to mięsne kostki) i tu moje pytanie- czy mogę takie kości wystawiać gdzieś przed blok? Nie widziałam tu nigdy żadnego dzikiego kota, ale domyślam się, że pewnie gdzieś są i wychodzą nocą. Czy takimi prezentami narobiłabym więcej szkody niż pożytku?
Pytam, bo zwyczajnie żal mi wywalać te kości do śmieci.
ODPOWIEDZ