Ile czasu zajmuje przygotowanie mieszanek?

ODPOWIEDZ
Klaudia
Posty: 49
Rejestracja: 2013-02-26, 17:32
Lokalizacja: Słubice

Post autor: Klaudia »

Z dużymi kawałkami jeszcze nie próbowałam, ale przy następnej mieszance o tym pomyślę ;-)
Awatar użytkownika
Nina_Brzeg
Posty: 862
Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
Lokalizacja: Brzeg

Post autor: Nina_Brzeg »

Mi schodzi różnie, zależnie od tego jakie mięso, itp. Wczoraj się namęczyłam bo kupiłam szponder z kością. Okrojenie tego było dla mnie koszmarne. Chociaż kaczki do tej pory nic nie przebiło. Nie mam możliwości mielenia kości więc większość poszła do śmieci - co oznacza dokładne okrawanie ptaszyska...
Ale ja w ogóle dopiero uczę się 'obsługi mięsa' bo sama niemal nie jadam, więc pewnie musi mi to na razie zajmować sporo czasu.


No i ja się boję zamrażania, rozmrażania i ponownego zamrażania. A byłoby to bardzo wygodne. Może w końcu panie w mięsnym by na mnie dziwnie nie patrzyły (jak proszę o jedną wątróbkę kurzą :lol: ).
Tufitka
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

Nina_Brzeg pisze:Nie mam możliwości mielenia kości więc większość poszła do śmieci
zrobić rosołek/galaretkę dla zwierząt :mrgreen:
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
Annazoo
Posty: 211
Rejestracja: 2012-04-09, 12:32
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Annazoo »

Wczoraj myślałam, że nie skończę...
Na policzkach wołowych złamałam śrubę od maszynki, mimo że przepuszczałam przez szarpak a nie sitko... Jechałam 30 km by pożyczyć kolejną i dokończyć mieszankę.
Rety, rety... Nie wysilam się tak przy gotowaniu dla ludzi 8-)
Awatar użytkownika
situnia
Posty: 813
Rejestracja: 2013-10-14, 18:27
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: situnia »

Ja korzystam z opcji mielenia w sklepie (mielą na moich oczach). W sklepie z drobiem też jest niczego sobie pan, który zawsze mówi, że zmieli mi co tylko chcę z kością lub bez :mrgreen: Widziałam też w tym sklepie całe kurczaki bez kości - co znacznie może ułatwić pracę :-P A maszynkę dostanę od mojej babci - co lepsze będzie to 70-letnia maszynka mojej prababci :shock: Liczę tylko na to, że będzie jeszcze zdatna do użytku. Na przygotowanie mieszanki z 2kg mięsa przeznaczam ok. 1-1,5h w zależności od rodzaju mięsa.
Awatar użytkownika
Annazoo
Posty: 211
Rejestracja: 2012-04-09, 12:32
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Annazoo »

Ale w sklepie nie mielą na szarpaku, tylko na sitkach...
Awatar użytkownika
Komanka
Posty: 663
Rejestracja: 2012-08-03, 09:23
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Komanka »

Nina_Brzeg pisze: Nie mam możliwości mielenia kości więc większość poszła do śmieci - co oznacza dokładne okrawanie ptaszyska...
Jeśli nie masz jak mielić kości, a chcesz je dać do mieszanki, to można je pociąć dobrymi nożycami do drobiu, zwłaszcza skrzydełka, szyje i korpusy da się ciąć bez problemu i niemal bez wysiłku. Pewnie i tasaczkiem się da, ale nie mam takowego, a poza tym boję się o palce ;-) Gdy nie chce mi się wyciągać maszynki, tnę i rozdzielam na porcje. Kot ma radość z chrupania, a ja mniej do mycia.
Nina_Brzeg pisze:Może w końcu panie w mięsnym by na mnie dziwnie nie patrzyły (jak proszę o jedną wątróbkę kurzą :lol: ).
Iiii tam, trzeba się uodpornić :-D
Awatar użytkownika
situnia
Posty: 813
Rejestracja: 2013-10-14, 18:27
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: situnia »

No mielą na sitku, ale ja proszę zawsze o zmielenie takiej ilości żeby w sumie mieć 1/3 zmieloną, resztę kroję ręcznie ;-)
Awatar użytkownika
_Jadis_
Posty: 872
Rejestracja: 2011-10-07, 16:10
Lokalizacja: Zg-c / Legnica

Post autor: _Jadis_ »

Komanka pisze:Jeśli nie masz jak mielić kości, a chcesz je dać do mieszanki, to można je pociąć dobrymi nożycami do drobiu, zwłaszcza skrzydełka, szyje i korpusy da się ciąć bez problemu i niemal bez wysiłku. Pewnie i tasaczkiem się da, ale nie mam takowego, a poza tym boję się o palce
kosci od szyjek lub skrzydelek mozna spokojnie takim nawet nie rewelacyjnym tasakiem podzielic na mnijesze... skrzydelka na stawach kroic i wylamywac (nawet nozem da rade) . Mozna je poznije zmiazdzyc tluczkiem i maszynka mieli bez problemu .
Komanka pisze:
Nina_Brzeg napisał/a:
Może w końcu panie w mięsnym by na mnie dziwnie nie patrzyły (jak proszę o jedną wątróbkę kurzą ).

Iiii tam, trzeba się uodpornić
Albo zrobic minke slodkiej idiotki i niewinnie "no co, to dla kotka" magiczne slowa jesli uzyje sie ich odpowiednio. Zawsze kupujac mikroskopijna ilosc watrocki, podrobow, albo jakiegos nabialu moja ciotka mowila , ze to dla kotka - panie rozplywaly sie i odrazu przestawly dziwnie patrzec;p Tylko nie mow , ze te kg miesa ktore bralas wczesniej tez byly dla ktoka! Bo wtedy to nie przejdzie xD
Tysiące lat temu czczono koty jako bogów. One nigdy o tym nie zapomniały.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kocimiętka
Posty: 33
Rejestracja: 2011-11-18, 21:11
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kocimiętka »

Ciekawy temat, ja również poczułam się pocieszona. :mrgreen:
U nas zawsze wychodzi 5 h i nie chce być inaczej. Robię mieszankę na 3 tyg. z 11 kg towaru.
Najwięcej czasu pochłania okrajanie tuszek, z mięsa i rąbanie kości, potem mielenie. Suplementacja, mieszanie, paczkowanie, to już czysta przyjemność. ;)
Awatar użytkownika
wolfinka
Posty: 171
Rejestracja: 2013-11-16, 13:25
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: wolfinka »

Przygotowanie mieszanki z 1,5 kg mięsa u mnie trwa ok. godziny, wszystko mielę moja kocica jeszcze gardzi wszystkim co w kawałku za wyjątkiem drobno pokrojonej koniny..jeżeli przygotowujemy mieszanki na dłuższy okres czasu to BARF wcale nie jest taki pracochłonny jak może się wydawać. w porównaniu do "klasycznego" codziennego gotowania mięska z warzywami itp. jest dużo mniej pracochłonny :)

[ Komentarz dodany przez: Sandra: 2013-12-20, 12:45 ]
kilka postów OT....o temacie kosci przeniesione do
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=49194#49194
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Dzisiaj pobiłam rekord czasowy, a wcale sie nie spieszyłam. Tak wyszło.
2kg mięsa +0,3 wątróbki (już zmielone) + suplementy, wymieszane, poporcjowane i spakowane do zamrażarki w 1,5 godziny...ach.... i zmywanie błyskawiczne.
Jedna miska i 2 łyżki.
A kiedyś zabrałoby mi to pół dnia. Ćwiczenia czynią mistrzem :->
Opracowałam wreszcie właściwa kolejność dodawania i mieszania...i to jest chyba gwarancja sukcesu.
Również doszedł element taki, że przestałam sie trząść, że kotom nie będzie smakować.
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Sandra pisze:Również doszedł element taki, że przestałam sie trząść, że kotom nie będzie smakować.
To chyba ma niebagatelne znaczenie. Od kiedy wychodzę z założenia, że "i tak zjedzą" nie robię wszystkiego tak pieczołowicie i przygotowywanie mieszanki idzie szybciuśko.
Maciejka
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

U mnie niestety trwa to dłużej - jeszcze widocznie nie doszam do etapu Sandry i się za mocno przejmuję.
Najdłużej trwa krojenie mięsa. Staram się, aby większa część była krojona, a mielonki tylko tyle, aby się "przylepiły" suplementy. Moje futra zdecydowanie wolą gryźć kawałki, choćby upaprane, niż jeść papkę. Panienka ma zwyczaj potrząsać każdym kąskiem jak ofiarą; dopiero taki "wytrzęsiony" jest jadalny :mrgreen: .
Na ogół dzielę robienie mieszanki na dwa dni - nie żeby się nie dało zrobić jej jednego dnia, ale aby się nie zanudzić. Pierwszego dnia jest tylko krojenie - siedzę sobie przed telewizorem i kroję do upojenia. Pokrojone ważę, wpisuję do kalkulatora i patrzę, czy się ładnie układa przepis i ile potrzeba supli. Następnego dnia siach - mach: mielę to co do zmielenia, dodaję suplementy rozbełtane w wodzie, olej, tran, pokrojone kawałki i pakuję do pojemników.
Na ogół robię mieszanki z dużą ilością składników, może dlatego tyle mi to czasu zabiera.
Drób na ogół jest ze skórą - to zawsze się długo kroi. Przy golonce indyczej wyciągam ścięgna - to też zżera dużo czasu. Wydłubuję tez szpik - futra go bardzo lubią.
Ale w końcu nadchodzi ten upragniony moment, gdy ładuję do zamrażarki stos pudełek i wiem, że mam spokój na dwa tygodnie :-D .
Margot
Posty: 1532
Rejestracja: 2011-10-01, 22:04

Post autor: Margot »

U mnie produkcja barfa też trwa długo i niestety to się raczej nie zmieni, bo przy chorych zwierzakach ważna jest precyzja. Te wszystkie czynności, jak: uganianie się za w miarę różnorodnym i świeżym mięsem i podrobami, potem mycie i odsączanie , trybowanie z kości, krojenie, mielenie, oddzielne odważanie i pakowanie pokrojonych kawałków i oddzielne odważanie porcyjek mielonki z suplami (bo ja nie mieszam krojonych kawałków z suplami, aby koty miały radochę ze spożycia czystego mięsa, chociaż w części, bo supli nigdy nie polubiły, 2 koty tolerują je lepiej, a 2 gorzej, a minęły już ponad 3 lata, jak są na barfie), precyzyjne odważanie porcji posiłkowych, itd, itd., A jeszcze uprzednie przeliczanie dokładne w kalkulatorze przepisów pod kątem przypilnowania ważnych parametrów i pogimnastykowania się, aby je obnizyć... Koszmar. Podobnie jak Maciejka robię mieszanki na raty, innego dnia cześć krojoną, innego część mieloną, co poniekąd wynika także z harmonogramu zakupów (zawsze poluję na mięso, czy podroby z dostawy z danego dnia).

A potem kontynuacja koszmaru, kiedy serwuję posiłki i okazuje się, że muszę aplikować łyżeczką mieszankę suplementową (czasem na siłę), zawsze co najmniej dwóm kotom, bo w ząbki je kłuje (w międzyczasie ponowne podgrzewanie jej w misceczce z ciepłą wodą, bo zimna jest obrzydliwa i niejadalna). Czasami, a raczej często, naprawdę mam barfa serdecznie dość, bo bardzo dużo zdrowia psychicznego i czasu mnie kosztuje (choć nie mam go na takie zabawy i inne sprawy na tym cierpią). Dlatego ja nigdy nie podzielałam entuzjazmu wielu forumowiczów, że Barf ma same zalety, a przygotowanie go jest szybkie i bezproblemowe, bo mnie, to on raczej wykańcza psychicznie i fizycznie. Ale na razie zamierzam męczyć się z barfem dalej, dopóki będzie służył kondycji moich chorowitków.
ODPOWIEDZ