U Skippiego od początku nie było najmniejszego problemu z pojeniem, Rico który wywijał się jak wąż i potrafił wleźć człowiekowi na głowę i uciec (wbijając przy okazji pazury gdzie się da) w tej chwili jest najbardziej wdzięcznym obiektem do pojenia - siedzi tylko i mlaszcze, w ogóle nie protestuje, do nauczenia pozostał jeszcze Tosiek - na chwilę obecną sprawa posunęła się na tyle do przodu, że można go już poić bez grubych rękawic, nie drapie gołych rąk, ale jeszcze się wywija
W każdym razie codziennie na pojenie kotów trzeba poświęcić ok. półtorej godziny
Jak Kicia zaciska mordkę spróbuj lekko ścisnąć dwoma palcami po obu stronach w miejscu, gdzie zaczyna się dolna i górna szczęka - powinna otworzyć pyszczek. Jak dalej będzie mocno zaciskać (mój Skippi tak potrafi, jak zaciśnie szczęki to nijak nie otworzysz) to spróbuj po prostu wsadzić leciutko strzykawkę z boku pyszczka na ile się da i puść wodę - u mnie wszystkie koty przy czymś takim momentalnie otwierają japki