Kącik wkurzonego barfera
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Wróciwszy z imprezy sylwestrowej (na którą swoją drogą polazł sam) mój nie-mąż postanowił zrobić sobie pizze. Wstawił do piekarnika.... i zasnął. Obudził mnie wypełniający dom dym.
To tak w skrócie historyjka.
Oczywiście pan dostał porządna burę itd. Ja postanowiłam, że niebędę piekarnika myć. To nie ja powinnam to zrobić i dla mnie i każdego normalnego człowieka powinno być to oczywiste. Od 3.5miesiąca tak stoi ten piekarnik ale nawet aluzje czy wręcz bardzo konkretne mówienie panu, że powinien to zrobić ON - nie dochodzi.
Niestety, jesli chcę go użyć muszę to zrobić sama. Wzięłam się za to dzisiaj i trafia mnie jasna cholera. Użyłam juz chyba wszelkich możliwych sposobów, jakie znam. I chyba jednak nie obedzie się bez obrzydliwych, żrących chemikalió. A pan oczywiście siedzi na szanownej dupie słowem się nie zająknąwszy. A nie, przepraszam, "zająknął się". Na mój wyjątkowo widoczny podły humor rzucił "a tobie co znowu?"
nie-rozwód wisi w powietrzu
To tak w skrócie historyjka.
Oczywiście pan dostał porządna burę itd. Ja postanowiłam, że niebędę piekarnika myć. To nie ja powinnam to zrobić i dla mnie i każdego normalnego człowieka powinno być to oczywiste. Od 3.5miesiąca tak stoi ten piekarnik ale nawet aluzje czy wręcz bardzo konkretne mówienie panu, że powinien to zrobić ON - nie dochodzi.
Niestety, jesli chcę go użyć muszę to zrobić sama. Wzięłam się za to dzisiaj i trafia mnie jasna cholera. Użyłam juz chyba wszelkich możliwych sposobów, jakie znam. I chyba jednak nie obedzie się bez obrzydliwych, żrących chemikalió. A pan oczywiście siedzi na szanownej dupie słowem się nie zająknąwszy. A nie, przepraszam, "zająknął się". Na mój wyjątkowo widoczny podły humor rzucił "a tobie co znowu?"
nie-rozwód wisi w powietrzu
-
Snedronningen
- Moderator
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ale to by było nader nieekologiczne... Aczkolwiek wychowawcze zapewnedagnes pisze:Albo wyrzucić piekarnik pod nieobecność pana, jako nie zdatny do dalszego użytku i kazać panu zakupić nowy
Ciocia, próbowałaś nałożyć papkę z sody, włączyć grzanie, spryskać octem i jak zacznie się pienić skrobać drewnianą łopatką?
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Opcja "nie ma jedzenia" już była grana. Odbija się najwyżej na dzieciakach bo pan sobie idzie w miasto
Od sody z octem zaczęłam. Ale nei skrobałam.
W przypływie desperacji po tym wszystkim nalałam do miski soku z cytryny z wodą i włączyłam grzanie. To wszystko do kupy jakoś z grubsza przeżarło się przez ten spalony syf.
A nowa kuchenka i tak jest niestety potrzebna bo ta była w tym domu na długo zanim myśmy w nim nastali
Od sody z octem zaczęłam. Ale nei skrobałam.
W przypływie desperacji po tym wszystkim nalałam do miski soku z cytryny z wodą i włączyłam grzanie. To wszystko do kupy jakoś z grubsza przeżarło się przez ten spalony syf.
A nowa kuchenka i tak jest niestety potrzebna bo ta była w tym domu na długo zanim myśmy w nim nastali
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Dalsza część dyskusji na temat Relacje partnerskie z miłością w tle :)
przeniesiono.
przeniesiono.
eh co za dzień
pojechałyśmy ponad 80km w jedną stronę z moim tymczasem, by przeprowadzić wizytę przedadopcyjną i zostawić psa, jeśli wszystko będzie ok. było. ogród niczym park, nigdy tak pięknego nie widziałam. ludzie fantastyczni. moja tymczaska z ich suczką dogadały się natychmiast. i co? Figa jest ZA MAŁA
nie wzięli jej...
pojechałyśmy ponad 80km w jedną stronę z moim tymczasem, by przeprowadzić wizytę przedadopcyjną i zostawić psa, jeśli wszystko będzie ok. było. ogród niczym park, nigdy tak pięknego nie widziałam. ludzie fantastyczni. moja tymczaska z ich suczką dogadały się natychmiast. i co? Figa jest ZA MAŁA
"ludzie, którzy patrzą na relację z psem przez pryzmat siły, i tak zobaczą tylko to, co chcą. szkolenie to nie pole bitwy. po prostu ucz swojego psa"
nie wiem, chcą dużego psa, który będzie straszył wyglądem
no fakt, mieszkają w takim miejscu, zero sąsiadów... ale wiedzieli, że Figa nie urośnie na wielkopsa. mówiłam przez telefon i w ogłoszeniu było, do ilu może urosnąć...
no ale nic, jeszcze wczoraj wieczorem umówiłam kolejną wizytę, tym razem blisko nas, może tym razem jej się uda
bo dla jeszcze poprzednich chętnych była... za duża 
no ale nic, jeszcze wczoraj wieczorem umówiłam kolejną wizytę, tym razem blisko nas, może tym razem jej się uda
"ludzie, którzy patrzą na relację z psem przez pryzmat siły, i tak zobaczą tylko to, co chcą. szkolenie to nie pole bitwy. po prostu ucz swojego psa"