Terhie pisze:Ale najbardziej brakuje mi jabłek - prawdziwych jabłek, soczystych, pachnących, chrupiących (a nie takich miękkich, rozmemłanych mącznych) i kwaskowatych - gdzie one się podziały?
U mnie w ogrodzie

. Mam 3 jabłonki, w tym 2 papierówki

.
anna187 pisze:5 posiłków jem dlatego, żeby chociaż przez moment nie być głodna
Ale głód to przecież bardzo dobra rzecz!
Z jednej strony ludzie w dobie nadmiaru żywności tak bardzo boją się być choć przez chwilę głodni, że zjadają byle co, aby tylko mieć pełny żołądek, a z drugiej strony zjadając głównie węglowodany wpadają w sidła bluesa cukrowego i faktycznie muszą co chwila podjadać by nie zemdleć z powodu hipoglikemii. Z trzeciej strony są zewsząd bombardowani propagandą o konieczności jedzenia co 2 godziny, więc jak mają dojść do tego, że głód jest dobry i potrzebny? Propaganda jest właśnie po to, by ludzie uznali głód za swojego największego wroga (wszak ktoś musi zjadać te miliardy ton żywności produkowanej co dzień przez przemysł rolny), a także po to, by społeczeństwo uznało za rzecz oczywistą i normalną, iż już godzinę po posiłku (wysokowęglowodanowym oczywiście) odczuwa się wilczy apetyt. Inaczej mogliby jeszcze pomyśleć, że z promowaną od kilkudziesięciu lat dietą zbożową coś jest nie w porządku i cały misterny plan posypałby się jak domek z kart

. I tak ludzie jedzą bez opamiętania wtedy gdy mają ochotę coś zjeść, a nie wtedy gdy czują głód (a to różnica). A sam głód - nieodłączny towarzysz ludzkiej ewolucji, jeden z elementów dających człowiekowi więcej energii, zdrowia i długowieczności, stał się zjawiskiem niepożądanym, czymś czego trzeba za wszelką cenę unikać.
Terhie pisze:a nie jest tak, że jeden konkretny posiłek prędzej zapewniłby Ci uczucie sytości, które starczyłoby na dłużej?
No właśnie, gdy ja zjem naprawdę porządny posiłek (bezwęglowodanowy) to zupełnie nie odczuwam głodu przez następne 12 godzin, a nawet i dłużej.
anna187 pisze:słucham swojego organizmu jak mu czegoś potrzeba to jem aż do znudzenia
I to jest bardzo zgubne podejście w czasach, gdy już niemowlęta uczy się niezdrowych nawyków żywieniowych oraz uzależnia się je od cukru (ogólnie węglowodanów).
Taki np. alkoholik zawsze powie, że wódka mu służy i bardzo jej potrzebuje, bo bez niej czuje się wyjątkowo podle, a gdy tylko wypije, to ma energii za dwóch i umysł mu się od razu rozjaśnia

. Cukier działa na organizm identycznie. Więc słuchanie rzekomych potrzeb organizmu (które są niczym innym jak fizjologicznym uzależnieniem) w sytuacji, gdy odeszło się od naturalnej, biologicznie odpowiedniej diety już w łonie swej matki, jest dużym nieporozumieniem. Aby słuchanie organizmu było właściwą drogą, potrzeba lat jedzenia tylko odpowiednich biologicznie pokarmów. A i tak często małe pokusy zostają...