Pojawiły się dziś skurcze toniczno-kloniczne, była wizyta u weta, podał magnez, a do domu wysłał nas z kolejną dawką, którą mamy podać około północy. Po magnezie Lawenda spokojna, oddycha miarowo. bałam się, że to atak padaczkowy ale na szczęście nie (wyglądało to inaczej niż ataki, które miała przed internacją we Wrocławiu). wg weta przyczyną mógł być nadmiar wrażeń. Kotka była dziś w ogródku, położyłam ją na trawie, w półcieniu. Od razu po położeniu skubnęła parę razy trawkę. Zastosowaliśmy później domowej roboty wyciąg, by ustawić ją w pozycji fizjologicznej. Spędziła tak jakąś godzinę, ja siedziałam cały czas obok niej, ustawiałam łapki w odpowiedniej pozycji. Wyglądało to obiecująco. Może było to głupie posunięcie, za dużo wrażeń... :(
A na masaż tak dobrze reagowała, po nim częściej wyciągała tylne łapki, zwiększyła się ich aktywność.
Do tego zbiegła nam się w czasie zmiana leków, wróciliśmy do sul-tridinu. Klindamycyna nie zrobiła żadnego efektu, należy więc założyć, że to nie toxoplazmoza. Wracamy do punktu wyjścia: kompletny brak diagnozy i pomysłu na nią. jedyną szansą byłoby pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego, ale to zbyt duże ryzyko (?)
monikasan pisze:Ja mojemu niejadkowi swego czasu na apetyt podawałam NITRAZEPAM. Efekt był bardzo zadowalający,dosłownie dostała wilczego apetytu,ale tak jak u Jinx`a kolejna dawka działała już słabiej.Poza tym Beti była po nim jakby pijana i trochę agresywna(przez kilka godzin),a swoją drogą wet mi kiedyś powiedział,że dla chorych kotów bardzo ważne jest aby trzymać kota w cieple i to najlepiej na poduszce elektrycznej
Dziś ma odpoczywać, nie będę jej już przenosić, o północy dostanie tylko zastrzyk z magnezu oraz przeciwbólowo tramal i spać. Jutro umoszczę ją na poduszce elektrycznej. Większość czasu spędza przykryta kocykiem, na pewno nie jest jej zimno ale może warto ją dodatkowo dogrzać.
Ciekawy ten lokalny wet, starej daty, człowiek inteligentny. odkąd tu jesteśmy wziął od nas pieniądze tylko raz, dziesięć złotych. Moja mama już kombinuje jakby mu tu jakieś ciasto upiec
Co sądzicie o czymś takim?
http://www.sklep.vetfood.pl/pl/oferta/B ... ance_100g/
polecono mi na miau.
Myślałam dziś o jadzie tarantuli. Zastanawiam się czy mógłby jakoś Lawendzie pomóc, może zmniejszyłby stan zapalny. Wet ma zapytać o niego w hurtowni.
W internecie znalazłam jedynie wzmianki o theranecronie w związku z nowotworami. Nie wiem czy ktoś próbował podawać kotu z innym schorzeniem. To homeopatyk, raczej nie zaszkodzi, a kto wie, może pomoże.
Liczę na to, że powrót do sul-tridinu przyniesie jakąś poprawę. Wyrzucam sobie, że dążyłam do zmiany leku na klindamycynę, tak przekonana, że to jednak toxo. Czas jednak pokazał, że się myliłam.
Zmęczona jestem :( Bardzo się wystraszyłam tych spazmow klon-ton dzisiaj. Chciałam dobrze, a przekombinowałam z tą rehabilitacją. Kto przy zdrowych zmysłach rehabilitowałby kota, który jest w stanie zagrożenia życia?
Dużo czasu upłynęło już od chwili, gdy zawieźliśmy ją do kliniki we Wrocławiu. Nie wyzdrowiała. Nie poddała się też. Stan jest mniej więcej stabilny. Było małe polepszenie, było małe pogorszenie. Wciąż nic nie wiadomo.
– Chciałem powiedzieć (…) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
*Terry Pratchett, "Czarodzicielstwo"